Jazda w grupie początkującego motocyklisty. Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie jeździł w większym gronie. Jak robić to bezpiecznie? Jak zapanować nad emocjami? Jak nie dać się podpuścić? O tym opowiem wam w kolejnej części mojego poradnika.

autor: Mateusz Stanisławski – Matthewsmoto

Jeżeli pierwszy raz trafiacie na mój artykuł, zachęcam was do przeczytania poprzednich publikacji, w których tłumaczyłem kwestie pokonywania zakrętów z otwartą przepustnicą gazuzagadnienie prawidłowej pracy ciałem na motocykluwyjaśniłem jak to jest, że motocykl skręcagdzie patrzeć podczas jazdy w zakręcie i jak wybrać optymalną nitkę przejazdujak to jest naprawdę z tym zejściem na kolanojak hamowaćktóre opony wybrać do użytku torowego i na ulicę oraz na czym polega i jak opanować shimmy.

Kilka, lub też kilkanaście, motocykli jadących jeden za drugim. Głośny podjazd na skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, który wzbudza wiele emocji i to nie tylko przechodniów bądź kierowców aut, ale też samych motocyklistów. Podniecenie, poczucie bezkarności w grupie, niespożyta energia, chęć pokazania się. Nie zawsze te, towarzyszące grupowej przejażdżce emocje, są pożądane na drodze.

Dogonić za wszelką cenę!

rekord na ćwierć mili chriss moore

Często w takich warunkach w niektórych motocyklistach budzi się żyłka sportowca i chęć rozpędzenia się szybciej niż kolega obok. Jaki ma to wpływ na tych początkujących? A no właśnie taki, że próbują dorównać, dogonić, nie zgubić się. Bo przecież mam prawo jazdy kategorii A i już trochę jeżdżę, więc pojadę równo z resztą.

Czy początkujący motocyklista powinien jeździć w grupie?

Odpowiedź brzmi, moim zdaniem, tak powinien, ale przy spełnieniu określonych warunków. Nie jest wskazane, aby różnica w motocyklowych umiejętnościach była w obrębie takiej grupy zbyt duża. Oczywiście najważniejszy jest zdrowy rozsądek i jeśli ktoś jeździ dobrze, pewnie i… szybko, to musi zdawać sobie sprawę, że za nim jadą inni. Być może gorsi, mniej pewni, za których samozwańczy lider grupy winien przejąć odpowiedzialność – zaopiekować się nimi. Ten najlepszy w grupie powinien jechać albo pierwszy, ale kontrolując całą grupę, albo ostatni, pilnując tyłów i przedostatniego w całej stawce motocykli. Nikt przecież nie powinien się zgubić. Nie zostawiamy kumpli samych, na pastwę losu.

Jazda na motocyklu w grupie czy samotnie? Dlaczego lubię jeździć sam… [FELIETON]

Ulica to nie tor

Wypadki motocyklowe – baggerem na kolano

Droga publiczna nie jest miejscem na próby dogonienia innych, szczególnie jeśli nie radzimy sobie z dyktowanym tempem. Trzeba potrafić to ocenić i schować swoja dumę w kieszeń, samemu zwolnić jeśli jest za szybko. Lider, lub liderzy, powinni zorientować się i zareagować na to, że jeden z członków prowadzonej przez nich grupy przyzostaje. Jeśli tego nie uczynią, cóż, może to nie jest grupa dla ciebie…

Nerwy ze stali

Początkujący motocyklista powinien nauczyć się nie ulegać emocjom, a ci doświadczeni muszą/powinni go w tym wspierać. Jeżdżąc z dobrymi riderami możemy podpatrzeć ich styl jazdy i ocenić swój, ale również możemy wpędzić się w duże kłopoty. Jak? Próbując na siłę utrzymać się, jadąc tempem doświadczonego motocyklisty. To się po prostu nie uda! A szarpanina typu: odrobię na prostej to, co straciłem w zakręcie – może doprowadzić do tragedii, albo co najmniej mandatu, czy utraty prawka w terenie zabudowanym.

Grunt to dobrane i świadome towarzystwo

Dobierajmy zatem swoje towarzystwo do jazdy w taki sposób żeby ten wolniejszy mógł czuć się bezpiecznie, a ten szybki służył pomocą, miał oczy z tyłu głowy i nie zgubił reszty motocykli. Dla początkującego zbyt szybka jazda to nie przyjemność, a ogromny stres. Z kolei ci szybsi, jadąc w grupie z początkującym, może po raz pierwszy przyjrzą się dokładniej okolicy i zobaczą coś, czego jeszcze nigdy nie widzieli ( – Ta góra tu była, przysiągłbym, że widzę ją pierwszy raz…)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.