Jazda w grupie początkującego motocyklisty. Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie jeździł w większym gronie. Jak robić to bezpiecznie? Jak zapanować nad emocjami? Jak nie dać się podpuścić? O tym opowiem wam w kolejnej części mojego poradnika.
autor: Mateusz Stanisławski – Matthewsmoto
Jeżeli pierwszy raz trafiacie na mój artykuł, zachęcam was do przeczytania poprzednich publikacji, w których tłumaczyłem kwestie pokonywania zakrętów z otwartą przepustnicą gazu, zagadnienie prawidłowej pracy ciałem na motocyklu, wyjaśniłem jak to jest, że motocykl skręca, gdzie patrzeć podczas jazdy w zakręcie i jak wybrać optymalną nitkę przejazdu, jak to jest naprawdę z tym zejściem na kolano, jak hamować, które opony wybrać do użytku torowego i na ulicę oraz na czym polega i jak opanować shimmy.
Kilka, lub też kilkanaście, motocykli jadących jeden za drugim. Głośny podjazd na skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, który wzbudza wiele emocji i to nie tylko przechodniów bądź kierowców aut, ale też samych motocyklistów. Podniecenie, poczucie bezkarności w grupie, niespożyta energia, chęć pokazania się. Nie zawsze te, towarzyszące grupowej przejażdżce emocje, są pożądane na drodze.
Dogonić za wszelką cenę!

Często w takich warunkach w niektórych motocyklistach budzi się żyłka sportowca i chęć rozpędzenia się szybciej niż kolega obok. Jaki ma to wpływ na tych początkujących? A no właśnie taki, że próbują dorównać, dogonić, nie zgubić się. Bo przecież mam prawo jazdy kategorii A i już trochę jeżdżę, więc pojadę równo z resztą.
Czy początkujący motocyklista powinien jeździć w grupie?

Odpowiedź brzmi, moim zdaniem, tak powinien, ale przy spełnieniu określonych warunków. Nie jest wskazane, aby różnica w motocyklowych umiejętnościach była w obrębie takiej grupy zbyt duża. Oczywiście najważniejszy jest zdrowy rozsądek i jeśli ktoś jeździ dobrze, pewnie i… szybko, to musi zdawać sobie sprawę, że za nim jadą inni. Być może gorsi, mniej pewni, za których samozwańczy lider grupy winien przejąć odpowiedzialność – zaopiekować się nimi. Ten najlepszy w grupie powinien jechać albo pierwszy, ale kontrolując całą grupę, albo ostatni, pilnując tyłów i przedostatniego w całej stawce motocykli. Nikt przecież nie powinien się zgubić. Nie zostawiamy kumpli samych, na pastwę losu.
Jazda na motocyklu w grupie czy samotnie? Dlaczego lubię jeździć sam… [FELIETON]
Ulica to nie tor

Droga publiczna nie jest miejscem na próby dogonienia innych, szczególnie jeśli nie radzimy sobie z dyktowanym tempem. Trzeba potrafić to ocenić i schować swoja dumę w kieszeń, samemu zwolnić jeśli jest za szybko. Lider, lub liderzy, powinni zorientować się i zareagować na to, że jeden z członków prowadzonej przez nich grupy przyzostaje. Jeśli tego nie uczynią, cóż, może to nie jest grupa dla ciebie…
Nerwy ze stali

Początkujący motocyklista powinien nauczyć się nie ulegać emocjom, a ci doświadczeni muszą/powinni go w tym wspierać. Jeżdżąc z dobrymi riderami możemy podpatrzeć ich styl jazdy i ocenić swój, ale również możemy wpędzić się w duże kłopoty. Jak? Próbując na siłę utrzymać się, jadąc tempem doświadczonego motocyklisty. To się po prostu nie uda! A szarpanina typu: odrobię na prostej to, co straciłem w zakręcie – może doprowadzić do tragedii, albo co najmniej mandatu, czy utraty prawka w terenie zabudowanym.
Grunt to dobrane i świadome towarzystwo
Dobierajmy zatem swoje towarzystwo do jazdy w taki sposób żeby ten wolniejszy mógł czuć się bezpiecznie, a ten szybki służył pomocą, miał oczy z tyłu głowy i nie zgubił reszty motocykli. Dla początkującego zbyt szybka jazda to nie przyjemność, a ogromny stres. Z kolei ci szybsi, jadąc w grupie z początkującym, może po raz pierwszy przyjrzą się dokładniej okolicy i zobaczą coś, czego jeszcze nigdy nie widzieli ( – Ta góra tu była, przysiągłbym, że widzę ją pierwszy raz…)
