W miniony weekend, 5-7 czerwca, odbyła się 3. runda Mistrzostw Europy Supermoto na włoskim torze w Busce. Obiekt ten, malowniczo położony w Piemoncie, od lat uchodzi za jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w europejskim Supermoto. Wszystko za sprawą w pełni asfaltowego odcinka „terenowego”, który bardziej przypomina uliczny rollercoaster niż klasyczny tor wyścigowy.
Największe emocje budzi oczywiście legendarna „Parabolica” – piekielnie szybka asfaltowa banda, na której motocykle lecą bokiem przy prędkościach dochodzących do 70 km/h. To miejsce bez wątpienia oddziela chłopców od mężczyzn. Dla jednych jest symbolem Supermoto, dla innych asfaltową beczką śmierci.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Polskę reprezentowali Klemens Irzyk i Liliana Irzyk w klasach SMJ65 i SMJ, Aleksander Gralewicz w klasie S2 oraz Kamil Krzemień i debiutujący w tym sezonie Tomasz „Głodny” Jagielski w klasie S4.

Po dwóch wyjątkowo trudnych pogodowo rundach w końcu udało się pojeździć po suchym. Już od piątkowych treningów zawodnicy mogli skupić się wyłącznie na tempie, ustawieniach motocykli i poznawaniu toru. Tym razem nie trzeba było prowadzić dodatkowej walki z pogodą.
Klemens znowu oszukał fizykę
Dla Klemensa i Lili tor w Busce nie był nowością. Dlatego już od pierwszych treningów było widać, że czują się tutaj pewnie. Szybko okazało się również, jak duży progres wykonali przez ostatni rok.
Klemens Irzyk na swojej 65-tce ponownie udowodnił, że pojemność motocykla nie zawsze ma decydujące znaczenie. Poprawił zeszłoroczne czasy o ponad sekundę i ku zdumieniu kibiców rozpoczął regularną walkę z zawodnikami klasy 85cc.

Tor w Busce jest bardzo specyficzny. Z jednej strony są tu ciasne nawroty i techniczne sekcje, z drugiej bardzo długie proste, na których motocykle 85cc mają ogromną przewagę mocy. Momentami wyglądało to wręcz absurdalnie. Na prostych rywale odjeżdżali Klemensowi jak „na gumie”, ale wystarczyło kilka ciasnych zakrętów, by młody zawodnik SM Racing ponownie siedział im na tylnym kole.
Finalnie Klemens wygrał klasę SMJ65, a w klasie SMJ85 ukończył weekend tuż za podium, na bardzo mocnym 4. miejscu.
Lila coraz szybsza
Liliana Irzyk również pokazała ogromny progres. W porównaniu z zeszłym sezonem poprawiła swoje tempo aż o trzy sekundy. To najlepiej pokazuje, jak mocno przepracowała zimę.
Niestety słaby start mocno utrudnił jej walkę o czołówkę. Przez pierwsze okrążenia utknęła za wolniejszymi zawodnikami, a zanim udało się ich wyprzedzić, liderzy zdążyli już odjechać.

Mimo to jej tempo wyścigowe wyglądało bardzo solidnie. Wyraźnie było widać, że podium w tym sezonie jest absolutnie w jej zasięgu. Ostatecznie Lila ukończyła zawody na 7. pozycji.
Olek Gralewicz – coraz pewniej w europejskiej stawce
Dla Olka Gralewicza Buska była kolejną ważną lekcją Supermoto na najwyższym poziomie. Młody zawodnik bardzo dobrze czuje się na klasycznym asfalcie, ale asfaltowa sekcja „terenowa” z bandami i hopami była dla niego czymś zupełnie nowym.
Największym wyzwaniem okazała się oczywiście słynna Parabolica, którą zawodnicy klasy S2 pokonują praktycznie na pełnym gazie. Początkowo było widać respekt do toru, jednak z każdym kolejnym wyjazdem Olek nabierał pewności siebie i coraz mocniej odkręcał gaz.

Weekend nie obył się bez problemów technicznych. Doszedł do tego pechowy upadek na wyjściu na prostą podczas ostatniego okrążenia jednego z wyścigów. Mimo tych problemów Olek zakończył zawody na 10. miejscu.
Najważniejsze jest jednak to, że z rundy na rundę coraz lepiej odnajduje się w międzynarodowej stawce. Widać też, że konsekwentnie buduje pewność siebie.
S4 – piekielnie mocna stawka i polska walka o sekundy
Klasa S4 ponownie pokazała, jak wysoki poziom prezentują europejskie zawody asfaltowego Supermoto. Tutaj każdy błąd kosztuje dużo, a różnice między zawodnikami liczą się często w dziesiątych częściach sekundy.
Kamil Krzemień od początku weekendu prezentował bardzo solidne tempo. Niestety problemy techniczne nie opuszczały go w ten weekend. Mimo to po dwóch mocnych wyścigach i pechowej wywrotce w trzecim biegu ukończył zawody na 7. miejscu.
Widać jednak wyraźnie, że Kamil zadomowił się już w europejskiej stawce. Przy odrobinie szczęścia oraz spokojniejszym weekendzie może walczyć znacznie wyżej.

Do ścigania wrócił również Tomasz „Głodny” Jagielski. Po wiosennej przerwie od motocykla od razu wskoczył na głęboką wodę, i to prosto do Mistrzostw Europy. Początki były trudne: zepsuty start w pierwszym wyścigu i wywrotka na początku drugiego mocno skomplikowały jego sytuację.
Jednak w trzecim wyścigu było już widać starego „Głodnego”. Świetny start, agresywna jazda i bardzo dobre tempo pozwoliły mu wskoczyć nawet na 5. pozycję. Przez długi czas utrzymywał się w ścisłej czołówce i pokazał naprawdę efektowne ściganie.
Ostatecznie Tomek zakończył weekend na 9. miejscu. Jego tempo z ostatniego wyścigu pokazało jednak, że po powrocie do regularnego ścigania może jeszcze mocno namieszać w stawce.
Polska ekipa wraca z kolejnym doświadczeniem
Busca po raz kolejny udowodniła, że europejskie Supermoto jest niesamowicie wymagające. Tutaj nie ma miejsca na błędy, a tor bezlitośnie obnaża każdy brak pewności, każde zawahanie i każdy problem techniczny.

Polacy wracają jednak z Włoch z dużą dawką doświadczenia, solidnym tempem i kolejnymi cennymi kilometrami przejechanymi w międzynarodowej stawce. Szczególnie cieszy progres juniorów, którzy coraz śmielej podejmują walkę z mocniejszymi i bardziej doświadczonymi rywalami. Patrząc na tempo naszych zawodników, można mieć pewność, że to dopiero początek.
