Motocykliści zwykle najbardziej boją się kierowców samochodów, którzy nie patrzą w lusterka, wymuszają pierwszeństwo albo skręcają „na pamięć”. Tymczasem na liście realnych zagrożeń bardzo wysoko są też dzikie zwierzęta. Nie chodzi o straszenie, tylko o prosty fakt: w aucie zderzenie z sarną czy dzikiem często kończy się tylko rozbitym przodem, gorzej z łosiami. Natomiast na motocyklu kontakt z nawet najmniejszym zwierzęciem może skończyć się tragicznie. Przykład z Mazowsza sprzed kilku dni brutalnie o tym przypomniał.
Zdjęcia: KMP Płock
Dnia 3 maja wieczorem na drodze krajowej nr 62 w Białobrzegach w powiecie płockim doszło do zderzenia motocykla z łosiem. Kierująca jednośladem 40-letnia kobieta w stanie zagrażającym życiu została przewieziona do szpitala, gdzie niestety zmarła.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Zwierzęta na drodze – szczególnie groźne dla motocyklisty
W samochodzie kierowcę chroni karoseria, pasy, poduszki i sama masa pojazdu. Motocyklista nie ma niczego takiego. Nawet niewielkie zwierzę może wytrącić motocykl z toru jazdy, a większe, jak jeleń czy łoś, staje się w praktyce nagłą, twardą przeszkodą na wysokości człowieka. Do tego dochodzi bardzo mało czasu na reakcję, bo zwierzęta potrafią wyskoczyć z rowu, z zarośli albo z ciemnej ściany lasu dosłownie w ostatniej chwili. Szczególnie niebezpiecznie robi się o świcie i wieczorem, zwłaszcza w pobliżu lasów, pól i łąk.

Jak zmniejszyć ryzyko? Tu nie ma wielkiej filozofii. Po pierwsze, warto serio traktować znak A-18b, czyli „uwaga dzikie zwierzęta”, a nie dopatrywać się w nim alibi dla zarządcy drogi. Odjąć gazu, obserwować pobocza i zachować szczególną ostrożność, bo przy zbyt dużej prędkości może po prostu zabraknąć czasu na hamowanie albo ominięcie przeszkody. Jeżeli nic nie jedzie z naprzeciwka, dobrze jest trzymać się osi jezdni, żeby mieć więcej czasu na reakcję, gdy coś wyskoczy z prawej strony. Margines błędu dla motocyklisty jest tu naprawdę wąski.
Po drugie, trzeba pamiętać, że jedno zwierzę bardzo często nie oznacza końca zagrożenia. Jeśli przebiegnie sarna albo dzik, za chwilę mogą pojawić się kolejne sztuki. Po trzecie, lepiej nastawić się na mocne, kontrolowane hamowanie niż na desperacki unik. Na motocyklu gwałtowna zmiana toru jazdy przy wyższej prędkości, zwłaszcza nocą albo na gorszej nawierzchni, może skończyć się równie źle jak samo uderzenie. Tu nie ma uniwersalnej recepty, ale zasada jest prosta: im mniej prędkości w miejscu podwyższonego ryzyka, tym większa szansa, że w ogóle zdążysz coś zrobić. Regularnie ćwicz awaryjne hamowanie, tak by właściwe wykonanie tego manewru było dla ciebie odruchem.

Po zderzeniu nie podchodź do zwierzęcia
Jeśli jednak dojdzie do kontaktu ze zwierzęciem i uda się zatrzymać motocykl, najpierw trzeba zadbać o własne bezpieczeństwo i zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Policja zaleca włączenie świateł awaryjnych, ustawienie trójkąta (jeżeli posiadasz) i wezwanie służb. Ważne jest również, żeby nie dotykać rannego zwierzęcia i nie próbować mu pomagać na własną rękę. Ranne dzikie zwierzę może być skrajnie niebezpieczne, działać w panice i zaatakować.

Zderzenie z dzikim zwierzęciem to dla motocyklisty jeden z najgorszych możliwych scenariuszy na drodze. Nie dlatego, że zdarza się codziennie, ale dlatego, że gdy już do niego dojdzie, skutki bywają dramatyczne. Dlatego warto odpuścić tam, gdzie droga przecina las, łąki i pola, zwłaszcza po zmroku.
