Zazwyczaj niska cena motocykla wskazuje na jego wyraźne braki tu i tam. W przypadku nowego Morbidelli T352X jest inaczej. Owszem, wciąż nie jest to adventure klasy premium, ale na pewno jest w stanie ogarnąć każdy wyjazd turystyczny, po każdym rodzaju dróg i bezdroży – w tym autostradowe przeloty. Ten „włoski chińczyk” z japońskim silnikiem potrafi bardzo przyjemnie zaskoczyć.
Morbidelli to nazwa z dużym ciężarem historycznym. Marka wywodzi się z włoskiego Pesaro, od postaci Giancarlo Morbidelliego, który zbudował jej legendę głównie w wyścigach Grand Prix. W latach 70. motocykle Morbidelli zdobywały tytuły mistrza świata w klasach 125 i 250 cm³, dlatego dzisiejszy powrót tej marki nie jest przypadkowym zabiegiem marketingowym. To kolejna próba wykorzystania włoskiego sportowego dziedzictwa, choć za nowym rozdziałem historii stoją już zupełnie inni właściciele.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
W 2024 roku prawa do marki przejęło MBP Moto, czyli Moto Bologna Passione, firma utworzona w 2021 roku z kapitałem grupy Keeway. Ta z kolei należy do chińskiego koncernu Qianjiang, właściciela m.in. QJMotor i Benelli. Dlatego współczesne Morbidelli jest marką z włoską nazwą i centrum stylistyczno-rozwojowym, za którą stoi chińskie zaplecze przemysłowe. Technicznie oraz organizacyjnie jest blisko spokrewnione z QJMotor, Benelli i Keeway, z którymi w Polsce ma wspólnego importera – firmę Motor-Land. I tyle tytułem wstępu.
Po włosku zgrabny
Morbidelli T352X może się podobać. Nawet tym, którzy – tak jak ja – nie są szczególnymi fanami współczesnego designu i gubią się już w tych wszystkich nowocześnie wyglądających motocyklach. Maszyna jest zgrabna, proporcjonalna i w swoim segmencie nawet rasowa. Z przodu przypomina nieco Aprilię Tuareg 660, co można uznać za względny komplement. Wszystko tu się zgadza – ładna czasza z regulowaną szybą, pełne oświetlenie LED, odwrócony widelec w jasnozłotym kolorze, szprychowe bezdętkowe koła z dualowymi oponami, a na deser malowana na czerwono kratownicowa rama pomocnicza.

Od razu widać też detale ważne w segmencie adventure. W standardzie otrzymamy gmole i niewielką, metalową osłonę silnika. Brakuje natomiast osłon dłoni, które na pewno warto dokupić.

Silnik ze sportowym rodowodem
Motocykl napędzany jest dwucylindrową rzędówką o pojemności niecałych 350 cm3. Generuje ona 41 KM przy 10 500 obr.min i 31,5 Nm przy 8500 obr./min. Jak widać już na papierze, jednostka lubi obroty. Praktyka to potwierdza, poniżej 6000 obr. mało się dzieje. To dosyć nietypowa charakterystyka dla dwucylindrowych motocykli adventure, do której trzeba się przyzwyczaić, zwłaszcza w czasie jazdy poza asfaltem. Nie jest to zresztą przypadek, bo z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się, że jest to licencyjna wersja silnika ze sportowej Yamahy R3. Krótkoskokowy diabełek.

Jego dużym plusem jest żywiołowość. Mimo niewielkiej pojemności i sporych gabarytów motocykla, bardzo dobrze sobie radzi, zwłaszcza na asfalcie. Klasa 350 jest zazwyczaj postrzegana jako optymalna na miasto i drogi lokalne, tymczasem Morbidelli T352X jest bardzo sprawne również na ekspresówkach i autostradach. Bez większych oporów rozpędza się do 140 km/h i ma jeszcze zapas obrotów. Potrafi też skutecznie zahamować, mimo tylko jednej tarczy z przodu.

W terenie przeszkadzają krótkie dwa pierwsze biegi, więc zasadę „dwója i gazu od…” zamieniłem na „trója…”. Po prostu trzeba ruszyć, szybko przebić się przez jedynkę i dwójkę, by od trójki zacząć płynną jazdę po szutrach, piachu, trawie itp. Można się przyzwyczaić.
Podwozie na każdą nawierzchnię
Morbidelli T352X toczy się na kołach o średnicach 19 i 17 cali, fabrycznie obutych w znane i (zazwyczaj) lubiane opony Pirelli Scorpion Rally STR. Ci, którzy mają fetysz 21 cali z przodu, będą zawiedzeni, ale według mnie to bardzo dobra, uniwersalna konfiguracja. Maszyna bardzo pewnie jeździ po asfalcie i chętnie skręca, a na szutrach, piasku i w lekkim terenie również jest stabilna, oczywiście pod warunkiem stałego trzymania gazu. W ciężki teren raczej nikt nie będzie się tym motocyklem pakował. Z drugiej strony, pod sprawnym „kierownikiem” ta maszyna przejedzie dosłownie wszystko, tylko czasem wolniej niż „offowe” adventure.

Zawieszenie również jest uniwersalne, asfaltowo-szutrowe. Widelec (bez regulacji) ma 160 mm skoku, tył też coś koło tego. Prześwit wynosi 180 mm. Ja, przy masie 130 kg nie jestem oczywiście wymarzonym testerem, bo nie daję tym mechanizmom większych szans na wykazanie się. Ale mimo wstępnego przyduszenia zawiasów, które pracowały pode mną resztką zapasu, z dużą przyjemnością przejechałem na T352X kilkaset kilometrów tras TET w centralnej Polsce i z przekonaniem twierdzę, że to bardzo fajna maszyna na tego typu szlaki. Sprawdzi się tym lepiej, im lżejszy będzie kierowca lub kierowczyni.

Łagodny nauczyciel
Morbidelli T352X to generalnie jest dobry pomysł na pierwszy motocykl adventure do nauki jazdy poza asfaltem. Nie do dzikich harców po krzakach, ale do szlifowania ogólnej sztuki panowania nad maszyną na niestabilnym podłożu i jazdy turystycznej „gdzie oczy poniosą”.

Jest relatywnie lekki (poniżej 200 kg z paliwem), dobrze wyważony, a kanapa znajduje się na rozsądnej wysokości 820 mm. Do tego jest wąska i dosyć długa w części dla kierowcy, daje więc możliwość swobodnej pracy ciałem.

W poznawaniu tajników jazdy po „miękkim” pomaga też elektronika, a raczej możliwość jej wyłączenia. To akurat jest lekko pocieszne – mamy trzy tryby jazdy (Standard, Sport i Offroad), które nie zmieniają charakterystyki silnika, tylko odcinają poszczególne systemy. W trybie Sport mamy wyłączoną kontrolę trakcji, ale zachowany ABS na obu kołach. Tryb Offroad to z kolei wyłączona trakcja i ABS z tyłu.

No i super. Tylny hamulec jest naprawdę skuteczny i błyskawicznie blokuje tylne koło na luźnej nawierzchni. Można poćwiczyć ustawianie maszyny do zakrętu, a nawet nieśmiałe (o ile trafimy z biegiem i obrotami) powerslide’y.

Światełka i bajery
Skoro już jesteśmy przy elektronice – w kokpicie mamy 7-calowy, kolorowy wyświetlacz w modnej, pionowej orientacji. Niby bardziej rajdowej, przynajmniej wizualnie. Jest czytelny i przyjemny. Zabrakło mi tylko opcji przełączania na tryb nocny w dzień, bo lubię czarne tło. Pomógł kawałeczek taśmy i zaklejony czujnik światła.

Jest też sporo bajerów znanych z droższych modeli: czujniki ciśnienia w oponach (w moim egzemplarzu jeszcze nieskonfigurowane), podświetlane przyciski, łączność bluetooth i wyświetlanie nawigacji (niestety z chińskiej apki), a nawet funkcja SOS z oddzielnym przyciskiem. Dla mnie akurat dużo ważniejsze jest turbopraktyczne podwójne gniazdo USB (typu A i C), w dodatku logicznie zamontowane pod ekranem. Niby drobiazg, a wiele dużo droższych maszyn tego nie ma.

Na krótkie i długie trasy
Morbidelli T352X po całym dniu jazdy nie okazało się dla mnie ławką tortur, mimo mojego dość słusznego wzrostu 185 cm. Kolana, owszem, ugięte, ale nie ściśnięte, kierownica szeroka i w odpowiedniej odległości, kanapa – robiąc krótkie przerwy co 1-2 godziny – całkiem wygodna. Tym bardziej dla niższych i drobniejszych motocyklistów będzie to świetny kompan w podróży.
W dodatku praktyczny i niedrogi. Dzięki 18-litrowemu zbiornikowi ma ponad 400 km zasięgu. Pali mało, w okolicach 4 litrów na setkę, w zależności od obciążenia i werwy przy odkręcaniu gazu. W dodatku kosztuje mniej niż 20 tysięcy, dokładnie 19 990 zł. Jest w zasadzie kompletnie wyposażony do jazdy codziennej i turystyki wszelakiej po asfalcie i poza nim.

Trzeba dokupić tylko osłony dłoni, może podgrzewane manetki, uchwyt na telefon i jakiś system bagażowy. Możliwe, że ten ostatni wynegocjujecie w dobrych pieniądzach przy zakupie maszyny. Ja osobiście polecałbym jakieś miękkie torby, żeby nie zwiększać masy motocykla stelażami i metalowymi kuframi. Taki jak wychodzi z fabryki, „golas”, jest naprawdę optymalny.

Początek i koniec
Co ważne, sprawdzi się nie tylko jako pierwszy poważniejszy motocykl po zrobieniu prawka kategorii A2 i przesiadki ze 125 cm3. Jestem przekonany, że świetnie posłuży też starszym, doświadczonym motocyklistom, którzy ze względu na stan zdrowia coraz gorzej czują się na ciężkich jednośladach, a dalej chcą jeździć i zwiedzać kraj i świat. Dane techniczne to nie wszystko – liczy się też przyjemność z bezproblemowej jazdy, bez walki z materią. Plus możliwość samodzielnego podniesienia motocykla po glebie w piachu.

Morbidelli T352X w pełni potwierdza opinię, którą wyraziłem w felietonie już kilka lat temu. Wyżsi motocykliści wcale nie mają lepiej – nie mogą w pełni wykorzystać potencjału mniejszych, ale równie sprawnych i zwyczajnie fajnych modeli.
Zaskoczył mnie
Powiem otwarcie, że nie spodziewałem się po tym motocyklu żadnych rewelacji. Ot, kolejny chińczyk z małym silnikiem i „takim-se” zawiasem, który próbuje ugryźć kawałek adventure’owego tortu. Tymczasem on bardzo przyjemnie mnie zaskoczył i oddawałem go z żalem. Próbowałem znaleźć poważniejsze wady – oczywiście w granicach segmentu i klasy tej maszyny, ale nie udało się. No dobrze – przyciski i grafika ekranu ciągle lekko „pachną ryżem”, a do wysokoobrotowego silnika trzeba się przyzwyczaić i zawsze trzymać gaz. Cała reszta – wygląd, wykonanie, wyposażenie – a przede wszystkim przyjemność z jazdy są na wysokim poziomie. Taki fajny kumpel na co dzień. W dodatku naprawdę niedrogi.

I tutaj pewna ciekawostka i niewiadoma. W ofercie Morbidelli jest jeszcze jeden adventure na kat. A2 – T502X. Trochę większy, mocniejszy, cięższy, z ciut lepszym zawiasem. I trzeba do niego dopłacić tylko 3 tys. zł. Będziemy go niedługo testować na wielkim porównaniu z 10 konkurentami z tego segmentu.

Czy w takim razie mniejszy T352X ma w ogóle sens? Wciąż twierdzę, że tak. Są ludzie, dla których liczy się może nie każda złotówka, ale na pewno każdy kilogram i centymetr. Oni na 352 będą się czuli bardzo dobrze, a na 502 już niekoniecznie. Szeroka oferta, każdemu według potrzeb – i o to chodzi.
Morbidelli T352X 2026 – dane techniczne
| Silnik: | czterosuwowy, chłodzony cieczą |
| Układ i rozrząd: | dwucylindrowy, rzędowy, ośmiozaworowy, DOHC |
| Pojemność skokowa: | 349,2 cm3 |
| Średnica cylindra x skok tłoka: | 71 x 44,1 mm |
| Zasilanie: | wtrysk paliwa, przepustnica mechaniczna |
| Stopnień sprężania: | 11,2:1 |
| Moc maksymalna: | 41 KM przy 10 500 obr./min |
| Moment obrotowy: | 31,5 Nm przy 8500 obr./min |
| Skrzynia biegów: | manualna, sześciobiegowa |
| Sprzęgło: | wielotarczowe, mokre |
| Napęd tylnego koła: | łańcuch |
| Rama: | stalowa, obwodowa |
| Zawieszenie przednie: | widelec upside-down, Ø 41 mm, skok 160 mm |
| Zawieszenie tylne: | centralny amortyzator z regulacją napięcia wstępnego sprężyny, skok 56 mm (na wahaczu) |
| Koła i opony: | 110/80-19 / 150/60-17, felgi szprychowe, bezdętkowe, opony Pirelli STR |
| Hamulec przedni: | tarczowy, Ø 300 mm, zaciski czterotłoczkowe, ABS |
| Hamulec tylny: | tarczowy, Ø 240 mm, zacisk jednotłoczkowy, odłączany ABS |
| Wymiary (dł./szer./wys.): | 2120/840/1210 mm |
| Rozstaw osi: | 1405 mm |
| Wysokość kanapy: | 820 mm |
| Prześwit: | 180 mm |
| Masa: | 180 kg na sucho |
| Zbiornik paliwa: | 18 litrów |
| Normy: | Euro 5+ |
| Elektronika: | oświetlenie full LED, kolorowy wyświetlacz 7", Bluetooth, kontrola trakcji, gniazda USB-A i USB-C, T-Box, SOS |
| Cena: | 19 990 zł |
| Importer: | www.morbidelli.com/pl |
