W terenie

Jeszcze to czytacie? Jestem zaskoczony! To już nasta strona… czas zagęszczać ruchy i nie rozwodzić się tak na temat każdego sprzęta. W tym akapicie zajmiemy się motocyklami, które czymś się wyróżniły i zrobiły na nas wrażenie swoim offroadowym charakterem. Ale niestety, okazuje się, że każdy z nich jest wyjątkowy i po prostu trzeba o nim wspomnieć. Cholera, zmarnowałem 4 linijki tekstu…

Nie owijając w bawełnę i nie zaczynając od końca, Afryka okazała się królową offu… I to w wersji wycieczkowej, bo przecież jak można nazwać przepakowaną elektroniką, 250 kg bestię dla leniuchów, którym nie chce się nawet biegu zmienić. Mimo wszystko motocykl ten prowadzi się w terenie wyśmienicie. Widać, że Japończycy, nie mogąc zbytnio obniżyć masy tej wersji mastodonta, skupili się bardziej na jej scentralizowaniu. Duży skok zawieszeń, 21 cali koło, opony, które mają w sobie te 30% offu – to była recepta na wygranie naszego zestawienia. A co by było, gdybyśmy dostali najlżejszą, offroadową wręcz wersję Afryki 1100? Jak to co, to samo…

Zaskoczeniem jest na pewno drugie miejsce Ducati, na które raczej przed testami nikt by złamanego grosza nie postawił w kwestii zamiatania w offie. Ale tak się stało i nie przeszkodziły jej w tym nawet szosowe opony…

BMW, jak BMW, kolejne trzecie miejsce, kolejny raz na podium, kolejne punkty w naszym zestawieniu. Jak on to robi? Po prostu daje radę w lekkim terenie, łatwo nad nim zapanować, nie ma ochoty się przewracać, ma nisko środek ciężkości, a zawieszenie robi swoją robotę. I to wszystko mimo największej w naszym zestawieniu masy pojazdu gotowego do jazdy prawie 270 kg!

Wielkim przegranym tej kategorii jest Triumph Tiger, który otarł się o podium. Choć jego sylwetka wpisuje się idealnie w off, to jednak ten silnik… jest jedyny w swoim rodzaju i trzeba się do niego przyzwyczaić. Po prostu ruszanie w terenie z 4 tys. obrotów, z głośnym gwizdem rzędówki jest czymś dziwnym. Oddawanie, nie mocy, a momentu obrotowego, też jest typowo szosowe. Silnik Tigera lubi się kręcić wysoko, a to po prostu w offie jest… niespotykane. Na pewno Tiger wypadłby lepiej, gdybyśmy mogli nim dłużej pojeździć.

Benelli TRK 502 X to sprzęt, na który w teren wszyscy się pchali! Każdy testujący chciał nim jeździć. Dlaczego? Chyba po pierwsze, że był dobrze zabezpieczony przed glebami fabrycznymi, szerokimi gmolami, a po drugie – że jakoś mniej strach nam było przewrócić się w terenie na tańszym sprzęcie. Mimo wszystko położyć go się nie udało, jeżeli nie liczyć zagrzebania się nim w piasku przeze mnie i próbę wycofania zakończoną położeniem motocykla na boku, żeby jakoś z niego się wygramolić… Ciężka to bestia, ważąca 235 kg, i o ile po szutrze daje radę bez problemów, to wiadomo – jak każdy adv w cięższym terenie kapituluje.

V-Strom w terenie jechał poprawnie, choć jazda na stojąco była na nim dla mnie awykonalna (w przeciwieństwie do Benelli, który właśnie stworzony jest dla wysokich jeźdźców) przez wyprofilowany bak. A na siedząco? Terenowy autobus, miękkie zawieszenie, heja do przodu. W niczym się nie wyróżniał, ale też nie był zły…

Moto Guzzi, choć ewidentnie nie jest sprzętem terenowym, to po wyłączeniu ABSu i przejściu w tryb offroadowy, przeradza się w sprzęt przeprawowy. I nie chodzi tutaj o jazdę po brodach i błocie, ale raczej dostojny przejazd w offie przeprawowym tempem. Dla niego im wolniej, tym lepiej. Wjedzie, wyjedzie, pojedzie dalej, ale nie można go pospieszać. Wysokim jeźdźcom też raczej ciężko jechać nim na stojąco, ale niższym jest wygodnie.

KTM z kolei przelatuje nad wszystkimi nierównościami. Mimo wybrania offowego ustawienia elektroniki, sprzęt ten i tak jest twardy, za twardy. Z resztą wydaje mi się, że każdy kto kupuje Skę, nie zakłada, że będzie jeździł w terenie – a raczej potrzebuje asfaltowego, wygodnego superbike’a do turystyki i dzidowania (dzikowania właściwie). Wersji R nie testowaliśmy, ale co potrafi pokazuje Chriss Birch (zbieżność ksyw przypadkowa). Tak czy siak, KTM w testowanej przez nas wersji dużo lepiej radzi sobie na asfalcie niż w terenie.

A na końcu największe zaskoczenie naszych testów, które wierzę, że właśnie dzięki temu offroadowemu aspektowi, dało mu finalnie tak wysoką lokatę. Versys, szosowy Versys okazał się pogromcą szutrów i lekkiego terenu. Jego zawieszenie o skoku 150 mm z przodu i z tyłu, zmiękczone przed zjazdem z asfaltu, ani razu nie dobiło, na żadnej przeszkodzie! Ćwierć tony rozpędzonego, szosowego smoka prowadziło się po leśnych duktach okolic Pieńska całkiem znośnie. A to wszystko na szosowych Michelinach… Może i to zależy od kierowcy, może wszystko się da, ale widok pędzącej bardzo nierównym szutrem Kawy, wyprzedzającej całą testowaną stawkę motocykli był bezcenny…
Jury postanowiło, że w offie zdobywa:
I miejsce Honda Honda CRF 1100 L Africa Twin
II miejsce Ducati Multistrada 950 S
III miejsce BMW R 1250 GS HP