Dynamika
To kryterium można byłoby określić jako osiągi. Jak wiadomo, osiągi motocykla to nie tylko jego silnik, ale także hamulce – bo jak wiadomo, kto hamuje, ten przegrywa. W ten sposób patrząc nie sposób jest nie zwrócić uwagi na kilka motocykli z naszego zestawienia.

Ducati Multistrada to motocykl sportowy, nie boimy się użyć tego terminu. Prawda jest taka, że Ducati tak mocno ma sport w genach, że nawet jak Włosi z Borgo Panigale zrobią motocykl turystyczny, to i tak można nim wjechać na tor i po chwili klepać równe i szybkie okrążenia. Multistrada 950 S nie jest wyjątkiem od tej reguły. To motocykl, który świetnie się prowadzi i wspaniale przyspiesza. Jej L-twin o pojemności 937 cm3 uwielbia wysokie obroty i to właśnie tam należy szukać obiecanych 113 KM i 96 Nm. Ciekawe jest to, że zdarzają się międzyluzy w skrzyni biegów Multi. Tylko dwóch, z dziewięciu testerów, nie miało z tym kłopotów, a to dlatego, że jeden ma ogromne doświadczenie w jeździe motocyklami Ducati i pracy z nimi, a drugi po prostu uwielbia kręcić silnik do wysokich obrotów. I tutaj znajdujemy receptę na Multi. Albo się jej nauczymy, albo będziemy traktować ją mocno i brutalnie – ona to lubi i odwzajemni się bezproblemową pracą. Hamulce w Multistradzie to bajka – są bardzo dobrze wyczuwalne, modulacja jest pierwszorzędna, a czterotłoczkowe zaciski wgryzają się mocno w 320 mm tarcze.

Moto Guzzi pod względem osiągów, w porównaniu do konkurencyjnych motocykl, może oprócz Benelli, praktycznie nie istnieje. Jego silnik, choć zaprojektowany od nowa i różniący się znacznie od poprzednich konstrukcji znad jeziora Como, i tak odstaje od konkurencji. Chłodzenie powietrzem i dwa zawory na cylinder, co z tego, że jeden z nich jest tytanowy, nie zapewnią nigdy takiej sprawności co chłodzona wodą, czterozaworowa konstrukcja. Propozycja z Mandello del Lario dedykowana jest spokojnym jeźdźcom, którym 80 KM i 80 Nm całkowicie wystarczy. Jeżeli nie chcesz ścigać się spod świateł z innymi motocyklistami, jeśli nie chcesz pędzić na trasie 170 km/h, a zadowala cię prędkość przelotowa równa limitowi na polskich autostradach, to V85TT jest motocyklem z kręgu twoich zainteresowań. A hamulce? Skoro sprzęt nie jest wysilony, to i opóźniacze nie muszą być żyletą. Są poprawne i to całkowicie wystarczy by jazda na V85TT była i przyjemna i bezpieczna.

Trzycylindrowiec Triumpha to ewenement w naszym zestawieniu. Zdecydowanie jest to silnik o genach szosowych i nie ma co tego ukrywać. 888 cm3 pojemności pozwoliło na zachowanie dotychczasowej mocy Tigera, mimo spełniania wyśrubowanych norm emisji spalin, sięgającej 95 KM, a moment wzrósł o 8 Nm do wartości 87 Nm. Trzycylindrowe konstrukcje bardzo ochoczo wchodzą na obroty, a maksymalne wartości osiągają niżej niż czterocylindrowce, co przekłada się na dynamikę i wrażenia z jazdy. Co nie wygląda na papierze, potrafi zaprzeć dech w piersiach. Może nie jest tak w przypadku Tigera, bo wcale nie ma tak być, ale jego osiągi są bardziej niż satysfakcjonujące.

Odkąd nowe wcielenie Afryki w 2016 roku wjechało na salony, wielu narzekało na zbyt małą liczbę koni mechanicznych napędzającego ją silnika. W 2016 roku było to 95 KM z 998 cm3, w 2020 jest to niewiele więcej, bo 102 KM ale już z 1084 cm3. Cóż, wszyscy mieliśmy większe apetyty na trochę bardziej dynamicznego, rzędowego dwucylindrowca, ale spadek masy w stosunku do CRF 1000 L i większa moc powinna wystarczyć jej użytkownikom. W końcu w tym motocyklu wcale nie chodzi o osiągi, a o relatywną niezawodność i właściwości terenowe. Jednak każdy wie, że do użytku cywilnego bardziej przydaje się moment obrotowy, a tego nie poskąpiono CRFie 1100. 105 Nm stawia ją na trzecim miejscu wśród porównywanych motocykli i ustępuje jedynie BMW (143 Nm) i KTM-owi (140 Nm).

Suzuki postawiło na swój sprawdzony dwucylindrowiec V-90 o pojemności 1037 cm3. W poprzednim wcieleniu zaprezentowanym w 2017 jego moc i moment obrotowy wynosiły odpowiednio 101 KM i 101 Nm. W 2020 roku z tej samej pojemności, mimo panujących norm Euro 5, wyciśnięto aż 107 KM kosztem jednego Nm (100). Otrzymaliśmy bardzo żwawy piec, chętnie wkręcający się na obroty, który przy odrobinie cięższej ręce kierowcy zapewni naprawdę masę pozytywnych wrażeń (o czym za chwilę). Osobiście (Brzoza) drażni mnie trochę, ale tylko wizualnie, ta stara, nie zmieniająca się nic a nic pompa przedniego hamulca, która jest skuteczna tak samo w hamowaniu, jak i we wprawianiu mnie w zły nastrój. Widziałbym tutaj plastikowy zbiorniczek płynu hamulcowego, taki jak np. w Multistradzie – ale może to tylko moja fanaberia. Po prostu patrząc na skrzynkę zawierającą płyn hamulcowy czuję się jak na sprzęcie z lat 90… (a może to świadome nawiązanie do DR Biga?)

Kawasaki musiało namieszać w tej kategorii… w końcu nic nie zastąpi czterech cylindrów, jeśli chodzi o moc… yyy, no może nie do końca, ale wiadomo, że rzędowa czwórka uwielbia się kręcić i zapewnia przy tym moc wrażeń. Ta napędzająca Versysa pochodzi z Z 1000, ale została odpowiednio zaadaptowana do nowych warunków pracy. Z pojemności 1043 cm3 otrzymaliśmy 120 KM i 102 Nm. Czy to dużo? Wystarczająco. Dynamika silnika jest bardzo odczuwalna, ale oczywiście gdy damy mu wejść na wyższe obroty. Z dołu muli, charakterystycznie dla rzędowych czwórek. Jednak swoją moc oddaje niezwykle liniowo i gładko. Za ten piec, a właściwie za jego strojenie, Japończykom należą się słowa uznania.

KTM to diabeł wcielony. Dzik, co jest skrótem od dzikus, a nie od owłosionej świni jedzącej wszystko. Jeśli chcesz przeżyć coś, co zapamiętasz do końca życia, wsiądź na KTM 1290 Super Adventure S. Nigdy nie zrozumiem (Hubert) dlaczego KTM tak nie radzi sobie z tymi liczebnikami. Praktycznie od zawsze… Skąd 1290, skoro jednostka napędowa legitymuje się pojemnością 1301 cm3? Nie wiemy, Austriacy widać tak mają. W silniku, pochodzącym ze sportowego RC8R, drzemie, a raczej rwie się do jazdy 160 wściekłych gorącokrwistych ogierów, a może nawet ogrów… Wrażenia są niesamowite. Wsiadając na ten motocykl wiedziałem (Brzoza), że trzeba uważać, bo pamiętam jak dając ognia na 1190 w 2015 roku omal nie przewinąłem się na plecy na drugim biegu. Jak guma, to tylko z trójki – na drugim jest zbyt nerwowo. Zdecydowanie, wrażenia jakie dostarcza ten motocykl – zarówno przy przyspieszaniu jak i hamowaniu, mogą tylko być porównane z lotem promem kosmicznym – być może, bo przecież w kosmos nie leciałem, no chyba że na KTM-ie.

BMW R 1250 GS to jedyny bokser w stawce i jedyny silnik ze zmiennymi fazami rozrządu. W 2018 roku miałem przyjemność testować nowość, jaką wtedy była 1250-tka (Brzoza). Do tej pory byłem przekonany, że chcę kiedyś posiąść R 1200 GS-a. Po przejażdżce dodatkową pięćdziesiątką, stara konstrukcja przestała się dla mnie liczyć. R 1250 GS dysponuje tak ogromną dynamiką z dołu, że nie da się jej porównać z żadną inną konstrukcją w naszym zestawieniu. Choć mocy nie ma tyle, co KTM (136 KM), to jednak delikatnie przeważa nad nim momentem obrotowym (143 Nm). Jadąc BMW mam wrażenie, że jadę traktorem, albo mocarnym ciągnikiem siodłowym, który akurat jedzie solo i nie wykonuje żadnej pracy (Jarek). Wrażenie to powstało dzięki zmiennym fazom rozrządu właśnie, które sprawiły, że już przy 2000 obrotów na minutę silnik generuje 100 Nm momentu. Tego trzeba doświadczyć na własnej skórze, bo opisać się tego nie da…

Benelli, osiołku kochany na prawo jazdy A2 ograniczony… No nie ma co w tym rozdziale o tobie pisać. Jedziesz. Na winklach, gdy chodzi o odwagę kierowcy nie odstajesz, jeśli kierowca twój odważny jest. Na prostej dokręcisz się do tych ponad 140 km/h, generując przy tym spore wibracje tłumione grubymi gumami podnóżków i manetek. Maksymalne 35 kW, czyli 48 KM oraz 46 Nm przy masie 235 kg gotowego do jazdy pojazdu nie zrobią może jakiejś rewolucji, ale pozwolą zgrabnie wspiąć się pod stromy podjazd Karkonoszy. Odpala, trąbi, ładnie chodzi. Chodzi jak Żuk! (Kamil) – tak Kamil, jak Żuk (jak do cholery chodzi Żuk?). Ogólnie jest, jedzie, nie miał żadnych technicznych problemów podczas całego testu, a jego skrzynia biegów to majstersztyk…
Wynik musiał być właśnie taki. Jury głosowało:
I miejsce KTM 1290 Super Adventure S
II miejsce BMW R 1250 GS
III miejsce Kawasaki Versys 1000 SE

Brawo za ten test!
I nie ma Tracera 900, ani niczego od Yamahy? Śmiech na sali… Mały plusik za Benelli.
Śmiech na sali? Cóż, można tak powiedzieć…
Test świetny, fajnie się czyta i fajnie ogląda, ale powtarzacie bzdury, że BMW waży 270 kg z paliwem: BMW R1250GS wg. producenta „Masa bez obciążenia, gotowość do jazdy, pełny zbiornik paliwa – 249 kg” Jak się do tego doda wagę 20l paliwa, to rzeczywiście wychodzi 270 kg… Tylko tu już waga paliwa jest dodana…
W sumie zgodnie z danymi producenta, mamy 249 z paliwem… Cyt.:
Masa bez obciążenia, gotowość do jazdy, pełny zbiornik paliwa: 249 kg*
According to guideline VO (EU) 168/2013 with all fluids, with standard equipment and fuelled with at least 90% of usable tank volume.
Cóż z żalem powiem że test naprawdę niczego nie wnosi , skoro testujecie segment adventure powinny motocykle być okufrowane i załadowane na full tak wygląda 95% segmentu ADV . Wówczas można obiektywnie porównać zalety i wady poszczególnych modeli oraz ich zachowania podczas jazdy hamowania pokonywania zakrętów i przydatności na szutrach . Ten test wokoło komina nic nie pokazał jedynie pozostaje niesmak oraz domniemanie sponsoringu . Szkoda bo mając tyle fajnych sprzętów można było pokusić się o coś więcej ☹️☹️☹️
Niektóre motocykle dostaliśmy z kompletem kufrów, inne nie. Kufry są elementem wyposażenia akcesoryjnego. Możesz je wyposażyć w aluminiowe kufy, w plastikowe, w sakwy, albo jeździć z torbą na baku i na tylnym siedzeniu. Chciałbyś, żebyśmy z pustymi, czy pełnymi kuframi jeździli po szutrze/terenie? Obciążać je równo – kamieniami, szmatami, a może wodą, żeby było tak samo? Test daje pogląd na temat – decyzję jaki motocykl kupisz podejmiesz i tak sam. „Z kuframi po zakrętach i w terenie? Bez sensu – przecież do takich zabaw się je zdejmuje…” – co nie zrobisz i tak pojawią się głosy na nie. Pozdrawiamy serdecznie.
“Z kuframi po zakrętach i w terenie? Bez sensu – przecież do takich zabaw się je zdejmuje…”
Oczywiście. Zwłaszcza, jak jestem czwarty tydzień w podróży moim wyczesanym „adwenczerem” za tłustą roladę hajsiwa, 12000km za mną, prę dalej z całym dobytkiem i nie obracam się za siebie…….
Nie wiem kto tam pisuje pod tym redakcyjnym nickiem „motovoyager”, ale polecam nauczyć się przyjmować krytykę na klatę i choć z odrobiną pokory, nawet jeżeli nie zawsze jest konstruktywna(o konstruktywnej nie wspomnę).Aha i odpierając zarzuty/krytykę czy odbierając laurki pochwalne, proszę podpisywać się z imienia i nazwiska(najlepiej), bo śmiem twierdzić, że cała redakcja szanownego portalu, prawdopodobnie nie posługuje się tak specyficzno/tajemniczym językiem i nie operuje takim tonem wypowiedzi, jak wyżej przedstawiony……….
Zrobiliście test, super, chwała wam za to. Mnie spodobał się i coś nieco naświetlił, a że ktoś wnosi jakieś uwagi, komuś się nie podoba, czy ma zastrzezenia?
No cóż….Tak, to już jest, że „coś” przedstawionej szerszej publice, może zostać podlane małą falą krytyki, lub publika oczekuje czegoś więcej, ale to chyba jest zrozumiałe i oczywiste.
Zamiast odpowiadać w stylu ocierającym się o opryskliwość czy pyskówkę, lub przez jakieś niezrozumiałe, niedopowiedziane zwroty, to proszę to profesjonalnie przyjąć na klatę. Profesjonalnie odeprzeć stawiane zarzuty(zapewne niekonstruktywne i niemiłe w odbiorze, dla tak profesjonalnej redakcji, robiącej tak profesjonalne testy).
Pozdrawiam, z mojego wyczesanego adwenczera, zawsze z całym dobytkiem i kuframi, czy to alpejskie winkle, czy góry Albanii, czy piaski Maroka ;)
Aha, czyli krytyka artykułu jest ok, ale krytyka komentarza czytelnika to świętokradztwo? :) :) :)
– Michał Brzozowski – do usług.
Ton wypowiedzi Panie Michale Brzozowski(z usług nie skorzystam, ale dziękuję). Zapewne intencje miałeś dobre, ale słowo pisane często odbierane jest inaczej niż to „mówione”,więc proponuję więcej wyważenia w wypowiedziach, a to wtedy zapewne sprawi, że odbiór będzie inny…. lepszy.
Pozdrawiam, usług nie proponuję :)
Przeczytałem z uwagą opublikowany test. Rzeczywiście można by się przyczepić do sposobu realizacji testu. Nie mniej, w mojej opinii sam test jest bardzo nośny w informacje i daje mi porównanie maszyn. A którą ewentualnie kupię, to rzeczywiście moja decyzja.
A osobiście daliście kolejne argumenty za Kawasaki Versys 1000, na który od kilku lat zerkam, ale nie miałem odwagi go kupić. Choć odbyłem już jazdę próbną, po której byłem zachwycony tym motocyklem.
Ale jeden aspekt jest słaby w teście. Nie ma żadnej maszyny od Yamahy. I nie chodzi mi o Tracer 900, lecz o legendę turystyki motocyklowej – 1200 Super Tenere. Brak tego motocykla powoduje, że test jest po prostu niepełny.
Nie kupimy specjalnie motocykla do testu. Jeżeli jako jedyna Yamaha nie miała ochoty nam przekazać motocykla, to nic na to nie poradzimy. 9 sprzętów to i tak bardzo dużo. Jeżeli szukasz dla siebie motocykla, to wybierz jeden z tych testowanych przez nas i we własnym zakresie porównaj z Yamahą i już…
Dziękuję za mile spędzone chwile nad Waszym testem/tekstem 😁. Wiele z tych maszyn znam tylko z testów YouTube, natomiast dobrze znam i jeździłem GS-em, Moto Guzzi i mam podobne odczucia jak szanowne jury. Podczas czytania testu najbardziej kibicowałem Dzikowi ( niestety zajął 5 lokatę 😒) elektryzuje mnie ten motocykl, może przez to, że jeżdżę mniejszym Dzikiem 790 😁 a kiedy przyjdzie czas na coś większego to z rozkoszą wskoczę na 1290 👍 bo lubię szuterek ale już taplania się w błocie raczej nie 😁. Pozdrawiam serdecznie.
Widzę że dużo narzekań, mimo wszystko wg mnie fajny test. Sam szukam teraz takiego motocykla. Każdy szuka ADV ale w przeważającej większości i tak nie będzie zjeżdżać z asfaltu więc narzekania na słaby test w terenie wg mnie przesadzone. Z resztą co tu dużo mówić jak chcesz rzeczywiście jeździć więcej terenie to tylko jeden motocykl z tego zestawienia nadaje się do tego bardziej niż inne. Wysokie miejsce Versysa, którego również rozważam natomiast ma dla mnie jedną zasadniczą wadę – ten motocykl jest mało sexi w porównaniu do innych, po drugie nie wyobrażam jakoś sobie dołożenia do niego aluminiowych turystycznych kufrów innych niż te fabryczne, wyglądało by to co najmniej komicznie. Kolejna ważna dla mnie rzecz to jazda z pasażerem dlatego od razu skreślam mniejsze pojemności. Na koniec mała uwaga, kontrola trakcji w ducati to DCT a nie DTC jak skrzynia w hondzie.
Ze wszystkim się zgadzamy, oprócz małej uwagi: Ducati Traction Control (DTC) – niestety… W Hondzie natomiast mamy DCT.
Rodzaj napędu w turystyce jest bardzo istotny, bo koledzy z wałem już rozstawili namioty, a ty właśnie skończyłeś smarowanie łańcucha. Tu też wygra w Waszym teście gs, ale dzięki Bogu są alternatywy.
Dla mnie bardzo potrzebny test, 9 sztuk na raz to jest coś. Ja celuję w Tigera . Co do znawców zawsze znajdą się mądrzejsi ale tylko przy klawiaturze. Dzięki Panowie za kawał dobrej roboty.
Bardzo dziękujemy za dobre słowo. To był naprawdę kawał roboty :) – Brzoza
Tiger exolorer1200 bardziej by pasowal do rywalizacji z BMW GS 1200 i KTM1290
Super test. Nie jest tendencyjny, jak te wszystkie inne, które z góry wskazują GSa jako zwycięzcę.
przekolorowaliście, wskawka jak z sensacji xx wieku, dużo pierdoł, bajerów… dopiero od 15 minuty filmu zaczyna się coś sensownego dziać, cały ten początek można wywalić do kosza.
Naprawdę wstawka jak z sensacji XX wieku? Serio Ci się to tak skojarzyło? Ciekawe dlaczego… :/
Enduro w „leciutki” to nie enduro
Enduro w „leciutki” teren to nie enduro. Waga max. 150kg to prawdziwe enduro.
Wielu twierdzi, że enduro to do 120 kg max, a najlepiej koło setki – jak EXC-Fy :) I kto tu ma rację?
Mega test!
I wciąż aktualny.
A kto twierdzi inaczej ten tromba i niech sam zorganizuje 9 motocykli
Poczekaj na tegoroczny… :P :P
Wielki! Gratuluję i dziękuję. Świetnie się czyta ten tekst, jak zresztą każdy Twój artykuł. U mnie po rozpisaniu listy plusów i minusów wybór się zawęził do dzika i małej multi. Po jeździe testowej wybór padł na V2S i tak jak pisaliście – sprzęt się prowadzi genialnie po winklach, ale quickshifter wymaga większych obrotów, co szczególnie czuć przy przejściu z 1 na 2 bieg.