Podróż w nieznane na poczciwej Hondzie Fireblade, to nie lada wyzwanie, budzące podziw. Tym bardziej, że w podróż tę wyruszyła samotna kobieta. Roksana Kiełkowska, czyli RTW Roxy, zgodziła się odpowiedzieć na kilka naszych pytań.

Krzysztof Brysiak: To może na początek pytanie o genezę twoich wypraw. Co sprawiło, że zaczęłaś podróżować?

Roksana Kiełkowska: Dziewięć lat temu wyjechałam na stałe do Szkocji. Tam zrobiłam prawo jazdy na motocykl. Zbiegło się to w czasie z planowaną podróżą do rodziny i dlatego zdecydowałam się pojechać na dwóch kołach. To właśnie tamta podróż do Polski była początkiem motocyklowej pasji i przygody. Złapałam bakcyla i pół roku później jeździłam już motocyklem po Pirenejach, Alpach, a potem po całej Europie i w końcu dookoła świata.

Dlaczego wybrałaś motocykl? Czy był to przypadek, kwestia ekonomiczna, czy świadomy wybór akurat takiego środka lokomocji?

Wybór był świadomy. Motocyklem jeździłam na co dzień – do szkoły, do pracy, na popołudniowe i weekendowe wypady. Jeździłam coraz dalej. Gdy zaczęła kończyć się lista krajów europejskich, w których jeszcze nie byłam, postanowiłam objechać cały świat.

Podróżujesz samotnie, dlaczego?

Na wszystkie wyjazdy po Europie (w sumie 5 wyjazdów, które trwały od jednego, do dwóch tygodni) wyjeżdżałam sama. Jednak na trasie zawsze spotykałam kogoś po drodze – czy to miejscowych, którzy chcieli ze mną porozmawiać, czy innych podróżników – i nigdy tak naprawdę nie czułam się samotna. Dlatego też w podróż dookoła świata wyruszyłam sama. Wiedziałam bowiem, że tak naprawdę nie będę sama. Przypadkowe spotkanie z innym motocyklistą w środku Kazachstanu skończyło się podróżowaniem razem przez kilka dni. Zorganizowany przejazd przez Chiny (by przejechać przez ten kraj musieliśmy mieć przewodnika) przeistoczył się w dalszą jazdę razem przez kolejne 5 miesięcy. Również w hostelach, na kempingach spotykam ciekawych ludzi, z którymi warto porozmawiać, wymienić się doświadczeniami. Muszę jednak przyznać, że czasami lubię być po prostu sama, tylko ze sobą i swoim motocyklem.

Który z zagranicznych wyjazdów był dla ciebie najbardziej inspirujący, dostarczył ci największych emocji?

Zdecydowanie obecna trasa dookoła świata. To, co najbardziej mnie zachwyciło, to góry Karakorum w północnym Pakistanie i Himalaje w północnych Indiach i Nepalu. Nigdy wcześniej nie widziałam tak zachwycających widoków. Równie interesująca jest tam kultura – zupełnie inna od europejskiej. Ludzie cieszą się tam z najmniejszych rzeczy, co jest rzadko spotykane w Europie. Wartości rodzinne mają tam zdecydowaną przewagę nad wartościami materialnymi. I choć ci ludzie niewiele mogą zaoferować, często zapraszają nowo poznane osoby do swoich domów, na obiad, herbatę, bądź chcą zapłacić za ich posiłek.

Którą z polskich tras, ewentualnie który z rejonów naszego kraju uważasz za najbardziej motocyklową, idealną do turystyki?

Niestety, nie spędziłam zbyt dużo czasu jeżdżąc po Polsce, jeśli już, to tylko odwiedzając rodzinę i wówczas przejeżdżałam najszybszą trasą. Do tej pory udało mi się jedynie pojeździć po turystycznych trasach w Bieszczadach, które bardzo polecam. W przyszłości mam nadzieję spędzić więcej czasu jeżdżąc po polskich trasach.

Rada dla początkujących moto-turystów: wymień jedną rzecz, którą trzeba zabrać w podróż i jedną, której lepiej nie zabierać…

Jedną rzecz, którą trzeba zabrać (poza dokumentami, pieniędzmi itp.) to narzędzia, aby móc samemu naprawić podstawowe usterki na poboczu drogi, np. zestaw do naprawy opon. Polecam też powerbank z możliwością awaryjnego odpalenia motocykla w razie, gdy padnie akumulator (odpalenie obładowanego motocykla na pych, przez samotną kobietę może być niemożliwe – przyp. red.). Nie zabierajmy jednak zbyt wielu narzędzi. W trasie ważne jest, aby nie pakować zbędnych rzeczy i żeby pakować się jak najlżej, a narzędzia należą do jednych z najcięższych.

Czy korzystasz nawigacji GPS, czy raczej z tradycyjnych map?

W podróży dookoła świata używam osobnego smartfona (Ulefone Armor 3) z mapami offline (maps.me). Jest o połowę tańszy, niż dobrej jakości nawigacja.

Czym teraz jeździsz, dlaczego i za co cenisz swój obecny motocykl?

W podróż dookoła świata wybrałam się na Hondzie CBR 900RR Fireblade z 1999 roku. Przede wszystkim cenię w niej prostotę. Na poboczu mogę ją rozebrać praktycznie do silnika. Mocną stroną tej Hondy jest też właśnie jednostka napędowa – jest praktycznie niezawodna. Nie bez znaczenia jest również fakt, że Fireblade był po prostu tani – 1300 funtów brytyjskich.

Co sądzisz o udogodnieniach, które posiadają nowoczesne motocykle (tryby jazdy, możliwość łączenia ze smartfonem, elektroniczne systemy sterowania zawieszeniem, itp.). Chciałabyś mieć je w swojej Hondzie?

Nie i jeszcze raz nie. Jako że motocykl którym jeżdżę ma już 21 lat, nie ma w nim żadnych tego typu udogodnień. I jak wcześniej wspomniałam w takiej trasie jedna z ważniejszych rzeczy dla mnie to możliwość rozebrania, zdiagnozowania i naprawienia usterek od razu, na poboczu, z dala od wyspecjalizowanych warsztatów. Im mniej dodatków, udogodnień, tym mniej jest do zepsucia.

Gdzie wybierasz się motocyklem w 2020 roku?

Covid-19 tymczasowo przerwał moja wyprawę dookoła świata. Do tej pory udało mi się przejechać przez Europę, Azję i zachodnią część Australii – musiałam zostawić motocykl w Australii i wrócić do pracy w Wielkiej Brytanii. Jednak jak tylko Australia otworzy swoje granice planuję kontynuować trasę dookoła tego kontynentu. Następnie mam w planach przejechać obie Ameryki i być może Afrykę.

Dziękuję za rozmowę. Życzę, aby wszystkie twoje plany wypaliły i aby twojego poczciwego Bladego nie trzeba było zbyt często naprawiać na poboczu!

Oby tak było!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.