Katana jest jednym z tych motocykli, których nie kupuje się z kalkulatorem w ręku. Technicznie stoi blisko GSX-S1000, korzysta z mocnej, litrowej bazy Suzuki i oddaje pełnoprawne osiągi dużego nakeda, ale jego sens leży gdzie indziej. To maszyna dla kogoś, kto chce mieć w garażu coś bardziej osobistego niż kolejny szybki, lecz anonimowy sprzęt bez historii. Kolekcjonerski z charakteru, bardzo wyrazisty, a jednocześnie zupełnie współczesny w obsłudze i gotowy do normalnej jazdy.
W segmencie motocykli nawiązujących do stylu retro bardzo łatwo o przesadę. Można zbudować sprzęt, który wygląda świetnie, ale po kilku kilometrach przypomina, że nostalgia koi umysł, ale bywa niewygodna dla ciała. Można też pójść w drugą stronę i zrobić nowoczesnego nakeda z pojedynczym detalem z przeszłości licząc, że legenda dopisze się sama. Katana nie idzie żadną z tych dróg.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Suzuki nie zbudowało motocykla udającego zabytek. Nie próbowało też opakować zwykłego litrowego nakeda w tani kostium. Katana ma własną nazwę, niepodrabialną sylwetkę i ciężar gatunkowy. A przy tym nie jest eksponatem do trzymania pod pokrowcem i oglądania z lampką wina w dłoni. To pełnoprawny współczesny motocykl z mocnym silnikiem, dobrym podwoziem, nowoczesną elektroniką i pozycją, która pozwala cieszyć się dynamiczną jazdą bez utraty komfortu.

Nazwa, która coś znaczy
Oryginalna Suzuki GSX1100S Katana z 1981 roku, zaprojektowana przez słynnego Hansa Mutha, była jednym z tych motocykli, które nie wyglądały jak delikatna ewolucja poprzedników. To było precyzyjne cięcie samurajskim mieczem, od którego zresztą pochodzi ta kultowa nazwa. Przerwanie pewnej ciągłości i stylistycznie nowy gatunek. Ostre linie, nietypowy przód, długa sylwetka i odważna forma sprawiły, że Katana od razu stała się czymś więcej niż kolejnym dużym Suzuki.

Dzisiejsza Katana świadomie wraca do tamtego języka. Ma charakterystyczny prostokątny reflektor LED, krótką linię tyłu, wyrazisty kształt zbiornika i mocno przetłoczone boczne panele. Do tego kolorowy, ale dosyć ascetyczny wyświetlacz. Całość przypomina, że ten projekt nie zaczął się wczoraj. Nie jest to jednak nostalgia dla samej nostalgii. Katana nie próbuje udawać motocykla sprzed ponad czterdziestu lat. Raczej bierze z niego odwagę stylistyczną i przekłada ją na dzisiejszy język.

Nazwy legendarnych motocykli użyte we współczesnych modelach to często śliski temat. Można łatwo rozczarować tych, którzy pamiętają oryginał i jednocześnie nie przekonać nowych użytkowników. Suzuki wybrało rozsądniejszą drogę: zostawiło Katanie wyraźną tożsamość, ale nie zbudowało z niej pomnika.
Więcej niż GSX-S1000 w innym ubraniu
Technicznie Katana jest blisko spokrewniona z GSX-S1000 i nie ma sensu tego ukrywać. To dobra wiadomość, bo to bardzo mocna baza. Czterocylindrowy silnik o pojemności 999 cm³, wywodzący się z rodziny GSX-R, rozwija 152 KM i ma dokładnie ten charakter, którego oczekujemy od dużego motocykla Suzuki o sportowym rodowodzie.

Główna różnica polega na tym, że GSX-S1000 jest bardziej bezpośrednim narzędziem do szybkiej jazdy. Katana dodaje do tej bazy coś, czego nie da się ująć w tabelach: osobowość. Jej ostre, geometryczne linie, zbiornik, reflektor i krótki tył sprawiają, że nie wygląda jak jeden z wielu litrowych nakedów. To motocykl, który nawet stojąc w ciemnym garażu, nie znika w tle. Widzisz jego zarysy i od razu wiesz, że to Katana. I nic innego.
Czy za to warto dopłacić? Jeżeli liczy się wyłącznie praktyczność i najlepszy bilans w arkuszu kalkulacyjnym, GSX-S1000 będzie bardziej oczywistym wyborem. Ale Katana nie jest motocyklem, który dobrze wpisuje się w klamry „oczywistości”. Jest dla kogoś, kto chce mieć litrowe Suzuki z mocnym silnikiem i współczesną techniką, ale jednocześnie chce czuć, że jeździ czymś innym, bardziej osobistym, z mocnym vibe’m lat 80. To jest właśnie nisza tego modelu – powernaked z dużym bonusem.

Kolekcjonerska, ale nie muzealna
Największa zaleta Katany polega na tym, że ma kolekcjonerski charakter, ale bez muzealnego kurzu. To nie jest delikatny klasyk, którego szkoda używać. Nie wymaga rytuału odpalania, cierpliwości do kaprysów ani akceptowania niewygód tylko dlatego, że „tak było kiedyś”. Można na nią popatrzeć jak na motocyklowy unikat, a potem po prostu wsiąść i pojechać.

W tym miejscu po raz kolejny bardzo dobrze widać praktyczną japońską filozofię Suzuki. Forma może być wyjątkowa, ale funkcja nie może ucierpieć. Katana wygląda jak pojazd z historią, ale działa i jeździ jak każdy nowoczesny motocykl. Ma wtrysk paliwa, elektroniczną przepustnicę, kontrolę trakcji, tryby jazdy, dwukierunkowy quickshifter, Easy Start i Low RPM Assist. To elementy, które sprawiają, że z tym dużym i mocnym motocyklem łatwo żyć na co dzień, a wyjątkowości nie trzeba odkładać na później. Można z niej czerpać zgodnie z przeznaczeniem: na drodze.
Litrowy piec, z którym nie musisz walczyć
Silnik Katany to jedna z największych wartości tego motocykla. Cztery cylindry, litr pojemności, 152 KM i sportowe geny GSX-R brzmią jak przepis na maszynę, która będzie wymagała od kierowcy nieustannej czujności. Natomiast Suzuki od lat pokazuje, że potrafi stroić duże silniki tak, żeby były mocne, ale nie męczące.

Katana ma ogromny zapas osiągów. Przyspiesza mocno, płynnie i bez długiego namysłu. Ale nie jest motocyklem, który cały czas próbuje przypomnieć kierowcy, że ma pod zbiornikiem litrową bombę z superbike’a. W normalnej jeździe ulicznej liczą się elastyczność, płynna reakcja na gaz i możliwość spokojnego korzystania z momentu bez ciągłego sięgania po wysokie obroty. Moc i moment robią wrażenie, ale dopiero kultura pracy decyduje o tym, czy po tygodniu pierwszy zachwyt nie przeminie. Katana potrafi być szybka, ale nie zmienia każdej przejażdżki w walkę o życie. Jest ostra z nazwy i wyglądu, ale w obsłudze pozostaje zaskakująco cywilizowana.
Sportowy charakter bez kary
Katanę zaprojektowano z poszanowaniem ciała kierowcy i pasażera. Nie wymusza pozycji, która powoduje cierpienie po godzinie jazdy. Kierowca pozostaje aktywny, ale nie jest ekstremalnie poskładany. Ma dobry kontakt z przodem, czuje maszynę pod sobą i może jechać dynamicznie bez wrażenia, że każdy ubytek asfaltu czy miejska przeszkoda są karą za wybór motocykla o sportowym charakterze.

W zawieszeniu i hamulcach też nie ma udawania. Z przodu pracują radialnie montowane, monoblokowe zaciski Brembo, takie jak w GSX-R1000. Do tego dochodzą regulowane zawieszenie i aluminiowa rama. To motocykl do szybkiej jazdy po normalnych drogach, do krótkich wypadów, weekendowych pętli, codziennych przejazdów i treningów na torze. Oczywiście Katana w pełni nie zastąpi turystyka, „sporta” i kompaktowego miejskiego nakeda w jednym. Za to daje emocje, których tamte maszyny mogą nie dostarczyć, a przy tym nie wymaga od kierowcy rezygnacji z wygody i motocyklowej „normalności”.
Motocykl, do którego się wraca
Są motocykle, które po zejściu z siodła po prostu zostawia się na parkingu. Katana nie należy do tej grupy. Jest zbyt charakterystyczna, żeby przejść obok niej obojętnie. Ten motocykl oddziałuje na otoczenie także wtedy, gdy stoi. Nie w tani sposób, krzykliwym plastikiem albo przesadzoną agresją. Raczej proporcjami, linią, świadomym użyciem kanciastych kształtów i świadomością, że nazwa na zbiorniku nie jest przypadkowa.

To jest właśnie wartość, za którą dopłaca się do Katany względem zwykłego litrowego nakeda. Nie za większą moc. Nie za większy, bardziej praktyczny zbiornik paliwa. Nie za tabelkę, w której każda rubryka wypada lepiej. Dopłaca się za poczucie posiadania motocykla z własną historią i charakterem, ale bez rezygnacji z codziennej użyteczności.
Katana daje motocykliście coś bardzo szczególnego: radość z jazdy sprzętem, który jest jednocześnie normalny i nienormalny. Normalny, bo odpala, skręca, hamuje, przyspiesza i nie ma kaprysów. Nienormalny, bo ma w sobie symbol, formę i nazwę, których nie da się podmienić na dowolny inny model.
Eksponat do jazdy
Suzuki Katana to w wielkim skrócie kolekcjonerski motocykl na co dzień. Taki, który można mieć i się nim zachwycać, ale jednocześnie używać bez poczucia, że niszczy się eksponat. To nie jest klasyk wymagający kompromisów ani naked, próbujący na siłę wyglądać wyjątkowo. To współczesne, litrowe Suzuki z własną twarzą. Właśnie dlatego Katana jest tak ciekawa i od kilku lat z powodzeniem utrzymuje się w ofercie. Nie jest najbardziej oczywistym wyborem w gamie, ale nie musi nim być. Podobnie jak Hayabusa, ma swoją stałą klientelę.

Wyjątkowy motocykl nie musi stać w salonie. Może grzać nogi pracującym silnikiem, dumnie nosić ślady owadów na reflektorze i nabijać kolejne kilometry, które odłożą się w pamięci kierowcy. Suzuki Katana – ostry japoński miecz, który zamiast odcinać przeszłość od przyszłości, łączy je w niepowtarzalny sposób.
Więcej informacji o Katanie i pozostałych modelach znajdziecie u dealerów Suzuki oraz na stronie www.suzuki.pl
Suzuki Hayabusa – legenda z plakatu, która nie boi się codzienności
