Przez Atlantyk do domu
Powoli kończy się nasza podróż. Już od dwóch tygodni znamy termin powrotu. Jeszcze na początku wyprawy mieliśmy plan, aby sprzedać gdzieś motocykle w Ameryce Południowej. Ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na powrót z nimi do domu. Trochę się do nich przyzwyczailiśmy… I ponownie będziemy płynąć przez Atlantyk statkiem razem z motocyklami. Upraszcza to całą sprawę i nie trzeba martwić się o wysyłkę maszyn i potem o różne ukryte opłaty portowe, które mogą niemile zaskoczyć. Oczywiście niektórzy mogą to uważać za stratę czasu, ale nie my. W Urugwaju kilka dni gościmy u znajomej rodziny, chłonąc ostatnie momenty w Ameryce Południowej. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszym agentem i śledzimy pozycje naszego statku w internecie. Ostatniego dnia wsiadamy na jego pokład wraz z czwórką innych pasażerów i ruszamy w ponad 3 tygodniowy rejs do Europy…
To jest fantastyczna ośmiomiesięczna wyprawa, podczas której doświadczyliśmy wielu niesamowitych wrażeń, spotkaliśmy przyjacielskich i pomocnych ludzi, zobaczyliśmy spektakularne cuda natury. Przejechaliśmy 20.000 km. Na własnej skórze odczuliśmy patagońskie wiatry i wiemy, co to znaczy podróżować motocyklem na koniec świata. Wyprawa ta na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci.
Za pomoc w realizacji autorzy dziękują firmom
- Modeka
- Motorismo
- Motokoce
- Borus
- Bodydry
- PBUCH. S.A
- Drift Innovation

Nieźle… 8 miesięcy to juz coś, nie trzeba się spieszyć mozna wszystko zobaczyć tylko co z pracą
To fakt, 8 miesięcy to już jest kawałek czasu i można poczuć smak przygody i wolności…
Ale apetyt był ciągle na więcej :)
Niestety właśnie proza życia przeszkodziła :)