_SLIDERSuzuki DR-Z4S i DR-Z4SM: motocykle zerojedynkowe. W teren, na tor, do miasta...

Suzuki DR-Z4S i DR-Z4SM: motocykle zerojedynkowe. W teren, na tor, do miasta [test, opinia, recenzja, dane techniczne]

-

Od czasu polskiej premiery Suzuki DR-Z4S i DR-Z4SM do możliwości odbycia jazd testowych minęło kilka dobrych miesięcy. W końcu jednak, praktycznie w tym samym czasie, mogłem je sprawdzić w bardzo różnych scenariuszach: od codziennych, przez rekreacyjny offroad, szkolenia na torze, po bliską turystykę. Te maszyny znakomicie wywiązują się z powierzonych im zadań. Warto tylko mieć busa lub przyczepę.

Są takie motocykle, które chodzą za tobą od dawna. Kiedy są dostępne, akurat albo nie masz kasy, albo masz inne priorytety. Kiedy w końcu może byś i kupił, przestają być produkowane albo oferowane na danym rynku. Jeżeli dwa opisane stany dzieli spora rzeka czasu, egzemplarze używane są już stare i wyeksploatowane, ewentualnie absurdalnie drogie. No i klops, po wszystkim.


Zrzut ekranu 2026 01 29 181545Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!

Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind


Dokładnie coś takiego miałem z Suzuki DR-Z400, kiedy w końcu zainteresowałem się jazdą poza asfaltem. Motocykl miał fajną specyfikację, ale oferty zmęczonych i grubo poprzerabianych deerzetek za ciężkie pieniądze skutecznie mnie odstraszyły. Wraz z powrotem tego modelu na rynek, w wersji dual sport i supermoto, w końcu pojawiła się okazja, by przyjrzeć im się bliżej w różnych warunkach. Choć akurat jedno pozostało niezmienne – wysokie ceny.

Suzuki DRZ4S SM 1

Suzuki DR-Z4S: wąski grzbiet, szerokie możliwości

Na początku sezonu obsługiwaliśmy z Brzozą trasę z nowościami Suzuki, w czasie której odwiedziliśmy kilkanaście salonów i targi pod Warszawą. Dla mnie była to okazja, by na nowo przyjrzeć się nowym deerzetom. Kiedy prezentowaliśmy je na podobnej trasie rok temu, byłem daleko od tematu offroadu. Ta wiosna przyniosła sporą odmianę, mówiąc krótko – ponownie zaciągnęła mnie w krzaki. Zaczynam rozglądać się za czymś, co i zawiezie po asfalcie, i skutecznie pogryzie glebę.

Suzuki DRZ4S SM 12

Po powrocie z trasy od razu złożyłem wniosek formalny o testówkę DR-Z4S, czyli dual sport. Wysoką, smukłą, na regulowanym zawiasie KYB i dualowych oponach egzotycznej marki IRC, na które Brzoza narzekał w czasie premierowych testów deerzetek w USA. Ogólnie po więcej szczegółów technicznych motocykla zapraszam do tekstu Brzozy, nie ma co powtarzać:

Suzuki DR-Z4S motocykl i na grzyby i na zawody – dual dla każdego [test, dane techniczne, wady, zalety, wrażenia z jazdy]

Większy rower

Kanapa Suzuki DR-Z4S leży na niebagatelnej wysokości 920 mm, która dla wielu motocyklistów wydaje się wstępną barierą nie do przejścia. Ja przy 185 cm wzrostu czułem się bardzo pewnie, ponadto jest tu jeszcze jeden myk. Kanapa jest bardzo wąska, zawieszenie fabrycznie ustawione miękko, a dla kogoś o masie ponad 100 kg – bardzo miękko. Dlatego nawet mając niezbyt długie nogi, ale trochę więcej ciała, można wspiąć się na motocykl stojący na bocznej stopce i błyskawicznie przydusić go do podłoża. Powinno wystarczyć, żeby sięgać choćby czubkami butów. 

Suzuki DRZ4S SM 8

Wbrew pozorom, daje to już pewną kontrolę nad deerzetą, bo nawet jeśli trafimy na dołek czy koleinę, maszyna jest bardzo lekka. Zatankowana waży nieco ponad 150 kg. Malkontenci zwrócą uwagę, że to i tak dużo, nawet w porównaniu ze starą DR-Z400 (ok. 10 kg różnicy). Niestety mocniejsza konstrukcja (m.in. podwójna rama), wyposażenie niezbędne do homologacji i konieczność zachowania stosunku mocy do masy na kat. A2 robią swoje. Moim zdaniem i tak wyszło bardziej niż korzystnie.

Generalnie po zajęciu miejsca z sterami miałem mocno „rowerowe” skojarzenia. Wąziutkie siodło, szeroka kierownica, ogólna smukłość i lekkość. Przejazd przez zakorkowaną Warszawę w godzinach popołudniowego szczytu był czystą przyjemnością. W szczelinach między autami, w których innymi motocyklami musiałbym już trochę pokombinować, Suzuki mieści się z dużym zapasem. Jedyne, co trzeba mieć na uwadze, to kierownica. Maszyna jest też niesamowicie zwrotna, pozwala na ciasne nawroty niemal w miejscu. 

Kosiarka Plus

Zgodnie z oczekiwaniami, odpalenie silnika DR-Z4S i SM nie robi większego wrażenia. Ot, zwykły singiel starej daty z niezbędnymi poprawkami na obecne czasy. Za to solidny, sprawdzony, japoński. Na fabrycznym wydechu pyrkocze sobie radośnie i niezbyt głośno. Dla mnie to plus, zwłaszcza kiedy jadę w plener. Nie znoszę hałasować na polnych, a już zwłaszcza leśnych drogach. Nawet jeśli dobrostan zwierząt byłby mi obojętny (a nie jest), pozostaje czysto egoistyczny element nie zwracania na siebie zbędnej uwagi.

Suzuki DRZ4S SM 15

Silnik pracuje zaskakująco przyjemnie i kulturalnie. Wibracje są wyczuwalne, ale nie powodują dyskomfortu. Na każdym z pięciu biegów dostajemy przyjemną „bułkę” z mocy i momentu do wykorzystania. Starty spod świateł są mocne i pewne, samochody zostają z tyłu. Na szutrach i w piachu też da się sypnąć spod tylnego koła. 

Czy wspomniana pięciobiegowa skrzynia to duży problem? Moim zdaniem w tym modelu zupełnie nie. To nie jest długodystansowy turystyk. Na trasach szybkiego ruchu, np. ekspresowych obwodnicach miejskich, DR-Z4S radzi sobie bardzo dobrze, bez oporów rozpędzając się do ponad 130 km/h. Najprzyjemniejszy zakres to jednak 100-120 km/h i wydaje się on zupełnie logiczny biorąc pod uwagę pojemność, konstrukcję i przeznaczenie tego motocykla. 

Suzuki DRZ4S SM 10

Kręcimy zawiasem

Suzuki DR-Z4S, jak na dual sporta przystało, ma sobie doskonale radzić nie tylko na szutrach, ale też w różnego rodzaju terenie. Aktualna wersja jest wyposażona w regulowane zawieszenie KYB o skokach 280 mm z przodu i 296 mm z tyłu. Akurat przy mojej wadze (ok. 140 kg z ciuchami) regulacja zawiasu była bardzo prosta – wszystko na maksa! Przyjechałem do domu jednośladem miękkim jak kapeć, co też ma swoje zalety przy spokojnej jeździe po szutrach i gorszym asfalcie, zwłaszcza z tak twardą kanapą. Po dalsze przygody ruszyłem już wyraźnie sztywniejszym, choć oczywiście dalekim od optymalnych ustawień dla takich typów jak ja. 

Suzuki DRZ4S SM 3

Na podkręconej deerzecie świetnie jeździło mi się po dobrze mi kiedyś znanych, a obecnie nieco zapomnianych lokalnych trasach. Szutry, piachy, doły, wyschnięte kałuże i bajora (skala zmian hydrologicznych jest przygnębiająca), żwirownia, legalne drogi leśne – to jest żywioł tego modelu. Oczywiście jeszcze lepiej byłoby na kostkach, ale w suchych warunkach fabryczne opony pozwalają na znacznie więcej niż się spodziewałem. Brzoza mówił, że w błocie jest już słabiutko, i ja mu wierzę. Natomiast na pewno nie jest tak, że te gumy (IRC TrailWinner GP-410, z dętkami) są do zmiany od razu po zakupie, chyba że jesteś już zaawansowanym riderem i zamierzasz jeździć bardziej ambitnie.

Suzuki DRZ4S SM 2

Łagodny, choć z pazurem

Suzuki DR-Z4S wybacza dużo błędów i jest znakomitym motocyklem do nauki jazdy w offie. A jeśli dysponujesz odpowiednim wzrostem, to do nauki jazdy (już po zdaniu na A2) w ogóle. Zdaję sobie sprawę, że moje osobiste gabaryty nie są typowe dla większości motocyklowego społeczeństwa, można więc powiedzieć, że zakres regulacji pozostaje szeroki i każdy dostosuje tę maszynę idealnie pod siebie. 

Suzuki DRZ4S SM 4

Miałem natomiast wrażenie, że po całym dniu jazdy w offie i nabraniu sporej pewności, chciałbym mieć pod sobą motocykl nieco większy i cięższy, a przez to stabilniejszy. Dodatkowo pozycja jazdy byłaby dla mnie bardziej optymalna. Mając prywatną deerzetę, z pewnością pokombinowałbym z podnóżkami i podwyższeniem kierownicy. Warto również pamiętać, że technika jazdy w terenie jest na tego typu motocyklu nieco inna niż na dużych adventure, zwłaszcza od strony trzymania maszyny kolanami. Deerzecie jest znacznie bliżej do crossów i enduro, zjawisko zbiornika paliwa, o który można się zaprzeć, praktycznie nie istnieje. 

Suzuki DRZ4S SM 5

Generalnie jednak, jest to maszyna dająca niesamowitą frajdę i swobodę poza asfaltem. Kusi do różnych, czasem niezbyt mądrych prób i jazdy ciut powyżej swoich umiejętności. Ma przy tym o niebo lepszy zawias i tzw. kopnięc