Wiadomości o ucieczkach motocyklistów (a częściej „kierujących motocyklem”) przed policją pojawiają się niemal hurtowo. Czasem kończy się to tragicznie albo jest bliskie takiego zakończenia. Wielu uciekinierów to osoby bardzo młode, które podejmują te działania w trybie paniki. Niestety sporo w tym zasługi dorosłych, czy to z rodziny, ze środowiska motocyklowego, a nawet – o zgrozo – ze świata mediów. Wciąż brakuje powszechnie wbijanej do głów zasady „przede wszystkim nie uciekaj!”. Zamiast tego pojawiają się pośrednie lub bezpośrednie zachęty.
Często mam wrażenie, że w Polsce panuje głęboki i powszechny opór wobec przyjęcia do wiadomości, jakie aktualnie obowiązują przepisy. Nie jakieś szczegółowe, tylko ogólne, dotyczące konkretnej działki, w naszym przypadku motocyklowej. I nie jest nieznajomość, niewiedza, tylko właśnie – opór. Jak dzieci, które zasłaniają rączkami twarz i wołają „nie ma mnie!”. Ja się z tym nie zgadzam, ja tego nie przyjmuję.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Tradycyjnie również obrywa się w komentarzach posłańcom złej nowiny, czyli mediom, które starają się jak najprościej wytłumaczyć, co aktualnie wolno, a czego nie, i jakie za co grożą kary. Przekazujemy prostą informację, a nie własną opinię na jej temat, ale to już wystarczy, by zostać wziętym za stronę sporu albo wręcz współtwórcę nowych, strasznych przepisów.
Szczególnie istotny jest temat ucieczek przed policją. Dosłownie co tydzień mamy wysyp wiadomości z całego kraju na ten temat. Mieliśmy już wypadki śmiertelne w czasie pościgów, jak ten z Wałbrzycha. Ostatnio również był głośny w mediach przypadek młodego chłopaka, który zostawił motocykl na brzegu rzeki i pokonał ją wpław. Na szczęście było tam dosyć płytko, ale to pokazuje skalę emocji i realnych zagrożeń.

Ten pociąg odjechał
W tym miejscu naszej historii, na początku 2026 roku, bardzo ważne jest, żeby do polskich motocyklistów (oraz rodziców i opiekunów tych bardzo młodych) dotarła w końcu jedna informacja. Pozmieniało się! Czasy radosnych ucieczek przed policją, wykręcanych wentyli, doprowadzenia do rodziców i pasów na d… są bezpowrotnie za nami. Nie ma, nie wrócą. Dzisiaj niezatrzymanie się do kontroli i ucieczka są formalnie przestępstwem. Jeszcze raz – nie wykroczeniem, przestępstwem.
Dlaczego to takie ważne? Ponieważ zmienia to nie tylko konsekwencje dla uciekiniera, ale też optykę samych policjantów. Funkcjonariusze mogą nie wiedzieć wielu rzeczy o ściganym – ile ma lat (chyba że to ewidentnie dziecko na pitbike’u czy małym quadzie), dlaczego ucieka, czy ma uprawnienia, czy jego pojazd ma czyste papiery (i czy w ogóle je ma), czy tylko sobie jeździ, czy np. wiezie jakieś substancje. Natomiast od razu wiedzą jedno – nie zatrzymał się do kontroli, więc ścigają przestępcę. Nie sprawcę wykroczenia, a przestępcę.

Ostatnio w komentarzu pod takim newsem pozornie dorosły i poważny facet zadał (całkiem na serio) pytanie – czy po zakończonym pościgu policja nie może poprzestać na pouczeniu. Inaczej mówiąc, czy nie mogą pouczyć przestępcy złapanego na przestępstwie. Ja wiem, że patrząc po ludzku przestraszony młodzian na crossie bez homologacji to żaden przestępca, wiedzą to również policjanci, ale formalnie nie mają wyboru – muszą go zatrzymać.
Jeszcze raz – pozmieniało się, i to grubo. Nie oceniam, czy to lepiej czy gorzej, przekazuję fakt. Przypomniała mi się znana anegdotka o lekarzu-orzeczniku ZUS, zakończona cytatem „Ujeb… mu nogi i już mu k… nie odrosną”. Pasuje do tematu.
Namawiasz? Jesteś współodpowiedzialny
Dlatego, głównie w trosce o młodych fanów dwóch kółek, mam do dużej części naszych czytelników dosyć mało elegancki apel. Przestańcie zwyczajnie pieprzyć – szczuć, namawiać, gloryfikować „kiedyś to było” i czego to nie robiliście. To było i nie wróci, ale słowa lecą w eter. Sobie już nie zaszkodzicie, a ktoś inny was czyta, często dzieci. W naładowanym hormonami nastolatku hasła typu „kto nie spieprzy na crossie ten piz..” zostają na dłużej. On może nie wiedzieć, co jest zdrową ambicją, a co głupotą, przez którą może wpaść w poważne kłopoty czy nawet zagrożenie życia.

Na jednym z facebookowych profili „antyradarowych” natknąłem się też ostatnio na elaborat na temat tego, że w sumie ucieczka jest legalna, jeżeli nie uciekasz po drogach publicznych. Zachętę typu „uciekaj, ale z głową” plus wypisane przepisy, które przy odpowiedniej interpretacji podobno na to pozwalają. Ciekawe, czy autor tego tekstu sam podjąłby się takiej próby. Raczej wątpliwe, nie weźmie też na siebie odpowiedzialności za tych, którzy bezkrytycznie przyjmą i wprowadzą w czyn propagowane przez niego treści. Na przykład za dzieci.
Zawsze też zastanawiam się, co czują ci namawiający na ucieczkę po przeczytaniu informacji o tym, że ktoś podczas pościgu został poważnie ranny lub zginął. Czy w ogóle mają jakąś refleksję na swój temat, czy potrafią tylko wyrzygać się na „psy”, które śmiały wykonywać swoją robotę.
Jedenaste: nie uciekaj
Przed nami okres komunijny, znowu zaroi się od świeżo kupionych crossów i quadów. W przytłaczającej większości bez homologacji, bez prawa do poruszania się po drogach publicznych, prowadzonych przez dzieci bez żadnych uprawnień. Choćby chciały, to wiek nie pozwala na ich zdobycie.
Zarówno ze strony rodziców, jak i społeczności motocyklowej, powinien płynąć w stronę młodych jasny i zawsze ten sam komunikat: cokolwiek by się nie działo, nie uciekaj przed policją. Dopóki tego nie zrobisz, możesz mieć na koncie wykroczenie albo szereg wykroczeń. Będzie za to kara, ale do ogarnięcia. Kiedy zaczynasz uciekać, stajesz się przestępcą. Możesz nawet zginąć, bo policja użyje szerokiego wachlarza środków, żeby cię zatrzymać.

A wszelkich „asów minionych czasów”, którzy nie potrafią zauważyć i zrozumieć zachodzących wokół nich zmian, serdecznie nie pozdrawiam. Załóżcie sobie jakieś Muzeum Przejrzałej Zajebistości i zróbcie stałą wystawę o ucieczkach na WSK. Ale nie wciągajcie w to młodych, którzy mogą naprawdę przesrać swoją przyszłość idąc za waszymi wątpliwymi legendami.
Spójrz Stasiu, pozmieniało się!
Kiedyś to wcale nie było. Żyjemy w najlepszych dla motocyklistów czasach w Polsce [felieton]
