NajnowszeAmeryka Południowa. Szutrami przez wiatr na koniec świata

Ameryka Południowa. Szutrami przez wiatr na koniec świata

-

Kierunek: Ushuaia

Atak na Ushuaia rozpoczęliśmy po dwóch dniach pobytu u Gerardo. Mijamy wielkie jezioro Lago Fangano, ma około 100 km długości i drugie sporo mniejsze Lago Escondido. Droga zaczyna wspinać się do góry, pogoda się psuje. Na kaskach pojawiają się krople, a w powietrzu unosi się gęsta mgła. Drzewa na poboczach są nienaturalnie powykręcane. Gałęzie czasem kształtem przypominają jakieś filmy grozy…

arg_72Powoli zjeżdżamy w dół, przeciera się i już widzimy piękne zielone góry, ośnieżone szczyty i słońce. Widoki są fantastyczne. To nagroda za wszystkie dni przejechane dotychczas, aby tutaj dotrzeć. Jedziemy do parku narodowego Tierra del Fuego. W dniu dzisiejszym osiągniemy najbardziej na południe wysunięty punkt naszej wyprawy. Niżej drogą lądową już się nie da. Za miastem kończy się asfalt. Kilkunastokilometrowy odcinek prowadzi nas do bramy parku narodowego, a potem na ostatni 3079 km drogi numer 3.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Jedziemy nią od samego Buenos Aires z niewielkimi przerwami. Park  słynie z niezwykle silnych wiatrów, a w konsekwencji ze skarłowaciałej przyrody. Parkujemy pod samą tablicą informującą, że jesteśmy na końcu świata. Robimy pamiątkowe zdjęcia. Potem jeszcze mały spacer na platformę widokową, skąd rozpościera się wprost bajeczny widok. Wszystko w zasięgu wzroku i ręki, morze, góry, lasy, strumienie… KONIEC ŚWIATA…

Długa droga na północ…

ar_174Przez trzy dni cieszymy oko wspaniałymi widokami. Codziennie chodzimy na miasto. Zastanawiamy się nad wyprawą na Antarktydę, niestety ceny tej przyjemności są kosmiczne. Na razie musi ona poczekać, może następnym razem, kto wie… Tym czasem wracamy do Rio Grande i nadchodzi czas na wymianę oleju i filtrów w naszych motocyklach. Wszystkie te rzeczy wieziemy z Polski. Niestety nie mamy miejsca, aby zrobić serwis samemu, oddajemy zatem motocykle do warsztatu.

Przy okazji mechanik ma sprawdzić mały problem z porannym zapalaniem motocykla i wymienić oring w gaźniku, bo wciąż nam cieknie paliwo. Z uwagi na to, że nie jest to zbyt popularny motocykl w Argentynie, szczególnie taki wiekowy, daję w warsztacie serwisówkę, aby mogli się nią podeprzeć w czasie pracy. To błąd, ale nie uprzedzam faktów, bo o tym przekonam się dopiero za kilka dni. Na razie zadowoleni odpoczywamy, a motocykle się „naprawiają”.

Po odebraniu naszych pojazdów od mechanika na drugi dzień ruszamy w kierunku granicy z Chile. Odprawa idzie nam sprawnie, wiemy już czego się spodziewać i, w obawie przed konfiskatą produktów roślinnych, zjadamy na granicy co się da. Do Porvenir, małej miejscowości nad cieśniną Magellana, dojeżdżamy malowniczą szutrową drogą. Cali w kurzu i piasku kierujemy się do malutkiego portu kilka kilometrów za miastem. Mamy szczęście, bo jedyny dzisiejszy prom odpływa za dwie godziny.

Jest całkowicie odkryty, mieści się na nim chyba pięć rzędów aut. Obsługa przypina motki pasami, a my idziemy ogrzać się do części pasażerskiej. Dosyć mocno ochładza się, ale jesteśmy w końcu na Ziemi Ognistej. Kiedy dopływamy do Punta Arenas jest już zupełnie ciemno. Przy wyjeździe z promu mam problem z odpaleniem motocykla… Znajdujemy mały hotel przy głównej drodze do miasta i zostajemy. Pomimo „średniowiecznych” warunków nie szukamy po ciemku dalej.

arg_38Motocykle mają parking, ale my nie mamy ogrzewania w pokoju. Dostajemy za to dwa koce więcej.
Rano jadę do mechanika od BMW, który serwisuje motocykle tej marki dla firmy organizującej kilku i kilkunastodniowe objazdy po Patagonii. Niestety jest tak zawalony robotą, że wizyta kończy się tylko na rozmowie i paru radach praktycznych. Motocykl ciężko pali i dużo głośniej chodzi jak się rozgrzeje. Jakoś dziwnie zbiega się ta usterka z odbiorem motka od mechanika. Jednak nie ma na razie warunków na grzebanie w silniku. A po drugie ceny usług w Chile, szczególnie tak daleko na południu, nie są małe.

Wyjeżdżamy dosyć późno, bo około 13. Dziś mamy w planie dojechać do Puerto Natales. Dzień daje się nam mocno we znaki, jest naprawdę zimno. Wiatr wzmaga się i nie odpuszcza nam ani trochę. W połowie drogi robimy przerwę chowając się do budki na przystanku autobusowym w szczerym polu. Zjadamy tuńczyka z puszki i trochę się rozgrzewamy. Patagonia nie jest jednak niedzielną wycieczką za miasto. Podczas przygotowań do podróży, jeszcze w Polsce, wiele czytaliśmy o tym rejonie i wiedzieliśmy czego się spodziewać. Jednak doświadczenie tego na własnej skórze jest czymś zupełnie innym, niż czytanie czy oglądanie filmów. Cali szczęśliwi znajdujemy tani hotelik, wciąż jest jeszcze zbyt zimno na szukanie kempingów.

ar_75Granica w Cerro Castillo to malutka placówka. Cała odprawa po stronie argentyńskiej trwa chwilę, a pozwolenie wjazdu na motocykle wypisują odręcznie. Nie mają komputerów. Jeszcze tylko kilkanaście kilometrów szutrem i jesteśmy na słynnej w Argentynie „ruta 40”. Ciągnie się ona aż do samej granicy z Boliwią na północy, około 5000 km. W Tapi Aike, gdzie ma być paliwo, zastajemy zamknięte na kłódki dystrybutory. Całe szczęście, że mamy przezornie zabrane bańki. Wlewamy ich zawartość do baków i ruszamy dalej. Tego szczęścia nie ma spotkany szwedzki motocyklista na nowiutkim KTM, jednak jego większy zbiornik pozwala mu dojechać do kolejnej stacji. Przynajmniej tak twierdzi…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

2 KOMENTARZE

  1. To fakt, 8 miesięcy to już jest kawałek czasu i można poczuć smak przygody i wolności…
    Ale apetyt był ciągle na więcej :)
    Niestety właśnie proza życia przeszkodziła :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ