wt., 26 paź 2021

Mocna ekipa z całej Europy. Przez Alpy i kanion Verdon na Lazurowe Wybrzeże [RELACJE]

-

Dobra ekipa z wielu zakątków Europy, motocykle od sasa do lasa i ostre tempo – czy taka eskapada mogła się udać? Nie tylko mogła, ale była jedną z najlepszych, jakie przeżyliśmy. Zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc i zyskaliśmy super wspomnienia.

Tekst: Wojciech Czapla, zdjęcia: uczestnicy wyprawy

29 grudnia 2015 wieczorową porą spotykamy się na pierwszym zebraniu wyjazdowym dotyczącym moto przygody w Alpach i na Lazurowym Wybrzeżu. Skład – Tomek – Hayabusa, Szymon – Hayabusa, Piero – Kawasaki Z1000SX, Hubix – Vulcan 1500 i Czapla – Kawasaki ZZR 1400. Z Olkiem – GS ADV 1200 i Grzesiem – R1100RT łączymy się telefonicznie, ponieważ mieszkają odpowiednio w Szwajcarii i Irlandii.

Po dwuletniej przerwie od wyjazdu na Gibraltar tym razem decydujemy o wyprawie w Alpy i zaliczeniu paru ładnych przełęczy. Czas płynie szybko, aż nastaje dzień wyjazdu – 25 maja. Dzień wcześniej Hubix Vulcanem startuje do Hagen do Tomka, aby następnego dnia spotkać się z nami w Butzbach. Nie chce nas spowalniać na niemieckich autostradach. Tego samego dnia Grzesiu (mój szwagier) wypływa promem z Irlandii – Rosslare do Francji – Roscoff. Spędza na morzu 18 godzin.

lazurowe wybrzeże motocyklem
Mocna ekipa gotowa do drogi

O szóstej rano 25 maja w Kołobrzegu na stacji BP spotykamy się w składzie: Szymon, Piero i ja, Czapla. Celem na pierwszy dzień jest dojazd do Aigle w Szwajcarii – 1400 km – gdzie mieszka Olek, dobry stary kumpel, któremu przyszło się od nas wyprowadzić. Ruszamy przez Kołbaskowo dobrym tempem ok 210-220 km/h w kierunku Butzbach w Niemczech, gdzie spotykamy się z Hubixem i Tomaszem. Pogoda dopisuje i po przejechaniu 820 km docieramy do miejsca zbiórki na godzinę 14. Po godzinnej przerwie ruszamy dalej w kierunku Szwajcarii tempem już nieco wolniejszym ale 150-160 km/h nie schodzi. Vulcan Huberta daje radę.

Szwajcaria ostrożnie

Na granicę w Basel docieramy na godzinę 19. Kupujemy winiety na autostrady – 40 franków od sztuki, ważna przez rok. Przez Szwajcarię jedziemy już prawie przepisowo, bo mandaty sporo kosztują, a radarów mnóstwo. 140 km/h to nasza prędkość maksymalna. Zaczynają się piękne górskie widoki. Nawet dobrze, że jedziemy wolniej, bo można więcej zobaczyć. Takim tempem na camping w Aigle zajeżdżamy na godzinę 22.

W międzyczasie dostaję info od Grzesia, że ma spore opóźnienie – po pierwsze nawigacja wariuje pod Paryżem i robi parę pętelek więcej, po drugie na stacjach benzynowych we Francji jest strajk. Musi zbaczać z autostrad i szukać małych stacji, gdzie i tak nie sprzedają więcej jak 20 litrów – na szczęście taka ilość BMW starcza aby przemieszczać się dalej. Niestety – tego samego dnia nie udaje mu się dojechać do nas. Zjechał z promu o 11 rano i 1000 km z takimi przygodami jest nie do zrobienia.

lazurowe wybrzeże motocyklem
W Aigle czapla spotkała Czaplę

Nas na polu wita oczywiście Olek. Mordy wszystkim się cieszą i zaraz po rozstawieniu namiotów idziemy na mały spacerek po ładnym miasteczku. Zmęczenie dopada nas o pierwszej w nocy, odprowadzamy Ola i idziemy spać. To nasze pierwsze 1400 km na raz i po takich drogach jakimi są autostrady robimy to z przyjemnością.

Następnego dnia, o dziewiątej budzi nas piękne słońce, które wstaje zza wysokich gór. Dookoła nas piękne widoki. Dostajemy sms od Grzesia, który spał na stacji benzynowej 200 km od Aigle, że będzie z nami ok godziny 11. W tym czasie idziemy wszyscy wraz z Olkiem na śniadanie do lokalnej piekarni i na kawę do naszej koleżanki Brydzi, która pochodzi z Kołobrzegu, ale od lat mieszka w Aigle.

Umawiamy się na spotkanie u niej wieczorem. Dojeżdża Grześ, opowiada trochę o swych przygodach we Francji i o 12. ruszamy w 7 sprzętów na trasę, jaką zaplanował Olek. Jedziemy super krętą trasą wśród gór do miasteczka Gruyeres. Znajduje się tam muzeum HR Gigera – artysty, który tworzył postacie do filmu „Obcy”. Muzeum jak i bar stworzony przez niego robią ogromne wrażenie. Następnie jedziemy do Vevey, miasta położonego nad samym brzegiem jeziora Genewskiego.

Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas treści nastawionej jedynie na kliki, która nie wnosi niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Motocykl po turecku – wyprawa starym KTM-em 990 ADV do Wschodniej Anatolii [cz.2: Bułgaria, Turcja – Stambuł]

Historia, którą tu opowiadam jest o charakterach, trudach podróży i o drogach zadziwiająco pięknej Turcji, gdzie spędziłem niespełna miesiąc, latem 2021 roku… Przed wami...

Doścignąć marzenia, czyli moje pierwsze budżetowe ściganie – wybór i zakup torówki Kawasaki ZXR 400 [cz. 1]

Wizja kolejnego sezonu na PitBike i wysłuchiwanie drwiących komentarzy za plecami postawiło mnie pod ścianą. Doskonale pamiętałem wyjazdy na tor na motocyklach o pojemności...

Najnowsze informacje w sprawie zdrowia kierowcy motoambulansu Marcina „Borkosia” Borkowskiego

13 października informowaliśmy was na naszym portalu o wypadku, w którym uczestniczył warszawski ratownik medyczny pełniący służbę na motocyklu oraz samochód osobowy. W wyniku...

Adam Frąckowiak vicemistrzem klasy M3 sezonu 2021 Grand Prix Polski 1/4 mili 2021!

W sobotę, 16 października, odbyła się ostatnia, szósta edycja tegorocznych zmagań Gran Prix Polski na 1/4 mili. Na linii startu tym razem stanęli prawie...

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej przeznaczy 100 mln złotych na poprawę bezpieczeństwa pieszych

Temat bezpieczeństwa na polskich drogach ostatnio jest na ustach wszystkich, a to za sprawą wprowadzenia nowych przepisów. Nie dość, że są one bardzo surowe...