Wyścigowy weekend na Sardynii dobiegł końca. Za nami druga runda Mistrzostw Europy Supermoto rozegrana na torze w Tramatzie – obiekcie, który wielu zawodników zgodnie określa jako jeden z najtrudniejszych technicznie w całym kalendarzu. I trudno się dziwić.
Tor na Sardynii to mieszanka bardzo przyczepnego asfaltu, ciasnych i szybkich zakrętów, i niezwykle wymagającego offroadu, który potrafi brutalnie zweryfikować przygotowanie zawodników. Szczególnie w tym roku, gdy organizatorzy jeszcze bardziej rozbudowali sekcję terenową.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Deszcz, wichura i… brak offroadu dla juniorów
Niestety pogoda postanowiła mocno namieszać. Już piątkowe treningi odbywały się w deszczu, a warunki były dalekie od idealnych. Z jednej strony utrudniło to zawodnikom zapoznanie się z sekcją terenową, z drugiej jednak – dało świetną okazję do treningu jazdy po mokrym. I trzeba przyznać, że naszym zawodnikom takie warunki wyraźnie przypadły do gustu.

Tor w Tramatzie nawet w deszczu oferował bardzo dobrą przyczepność, dzięki czemu zawodnicy mogli naprawdę mocno odkręcać gaz. Po minach riderów po zejściu z motocykli było widać jedno – mimo trudnych warunków świetnie się bawili.
Sobota przyniosła kolejny problem – potężny wiatr. Z jednej strony szybko osuszał offroad i poprawiał warunki, z drugiej jednak momentami robiło się zwyczajnie niebezpiecznie. Sędziowie, widząc jak wysoko zawodnicy latają na hopach w sekcji terenowej, zdecydowali, że najmłodsze klasy pojadą sobotnie treningi i kwalifikacje bez offroadu. Decyzja spotkała się z aprobatą rodziców… i ogromnym rozczarowaniem zawodników, którzy liczyli właśnie na walkę w terenie.

Rodzeństwo Irzyk wróciło na „swoje” ścieżki
Klemens i Liliana Irzyk startowali w Tramatzie już rok temu, dlatego bardzo szybko przypomnieli sobie charakterystykę toru i od pierwszych sesji zaczęli kręcić naprawdę solidne tempo. Widać było doświadczenie i obycie z międzynarodową stawką.
Lila – pechowa wywrotka i walka mimo bólu
Liliana po bardzo dobrych kwalifikacjach, z bojowym nastawieniem, miała realne szanse na walkę o podium. Niestety pierwszy wyścig brutalnie pokrzyżował te plany. Podczas wyprzedzania jednego z rywali wjechała w niedosuszoną część toru. Brudne i mokre koło momentalnie straciło przyczepność i skończyło się to wywrotką oraz mocnym obiciem barku. Mimo bólu Lila pokazała charakter. Nie tylko ukończyła pierwszy wyścig, ale również stanęła na starcie drugiego biegu, jadąc naprawdę dobrym tempem. Finalnie zakończyła weekend na 8. pozycji, choć po kwalifikacjach apetyt był zdecydowanie większy.

Klemens – 65cc kontra 85cc i kolejny pokaz charakteru
Klemens po raz kolejny udowodnił, że pojemność motocykla nie zawsze ma decydujące znaczenie. Na swojej 65-tce regularnie walczył z zawodnikami klasy 85cc, utrzymując bardzo mocne tempo zarówno na asfalcie, jak i w bardziej technicznych fragmentach toru. Przez cały weekend ścigał się ze starszymi i mocniejszymi rywalami, nie odpuszczając nawet na moment. Efekt? 7. miejsce w klasyfikacji 85cc oraz 1. miejsce w klasie 65cc. To kolejny sygnał, że ten zawodnik naprawdę potrafi walczyć z dużo mocniejszym sprzętem.

Olek Gralewicz – szybki asfalt i brutalna lekcja offroadu
Dla Aleksandra Gralewicza był to kolejny ważny krok w europejskim Supermoto. Olek bardzo dobrze odnalazł się na asfaltowej części toru i wyraźnie było widać progres względem poprzednich rund. Motocykl prowadził pewnie, agresywnie i coraz swobodniej walczył z europejską stawką. Największym wyzwaniem pozostawał jednak offroad.
Szczególnie pierwszy sky section – seria ośmiu bardzo wymagających „upsów” – dawał się mocno we znaki. To właśnie tam doświadczenie zawodników jeżdżących od lat w Supermoto robiło największą różnicę. Mimo trudności Olek nie odpuszczał i z każdym wyjazdem na tor wyglądał coraz pewniej. Ostatecznie ukończył zawody na 15. pozycji, zbierając kolejną porcję bezcennego doświadczenia.

Kamil Krzemień – debiut, nowy motocykl i piekielnie mocna stawka
Najwięcej nowości podczas tego weekendu miał zdecydowanie Kamil Krzemień. Debiut w Mistrzostwach Europy klasy S4, nowy tor, nowy motocykl i od razu… jedna z najmocniejszych asfaltowych stawek ostatnich lat.
Piątkowy deszcz mocno utrudnił pracę nad ustawieniami motocykla pod suche warunki, dlatego team Kamila praktycznie cały weekend pracował nad konfiguracją motocykla. Ale prawdziwe szaleństwo działo się na torze. Nowy cykl S4 przyciągnął mocną stawkę zawodników i – co najważniejsze – nie byli to przypadkowi riderzy. Tempo było kosmiczne. To było ściganie absolutnie na limicie.

Sobota – niedosyt po wywrotce
W pierwszym wyścigu Kamil po pechowej wywrotce, gdy „puścił przód”, dojechał na 9. miejscu. Wynik zostawił spory niedosyt, ale jednocześnie ogromną motywację do dalszej walki. Wieczorem trwała dalsza praca nad motocyklem, a efekty przyszły bardzo szybko.
Niedziela – tempo rośnie, walka trwa
Już podczas niedzielnych sesji Kamil poprawił swoje czasy o ponad pół sekundy i zaczął coraz pewniej walczyć w niezwykle ciasnej stawce. Dziewięciu zawodników mieściło się w zaledwie pół sekundy. Każdy zakręt był walką, każdy błąd kosztował pozycję. Po trzech wyścigach Kamil zakończył weekend na 9. miejscu. Pozostał niedosyt, ale również świadomość, że przy tak wyrównanej stawce od podium dzielą go już tylko ułamki sekund.

Sardynia pokazała poziom europejskiego Supermoto
Weekend w Tramatzie był brutalnym, ale bardzo wartościowym sprawdzianem dla naszej ekipy. Ściganie na światowym poziomie, bardzo wymagający tor, trudne warunki pogodowe i niezwykle wyrównana stawka praktycznie w każdej klasie. Jedno jest pewne – nasi zawodnicy wracają bogatsi o ogrom doświadczenia i jeszcze bardziej zmotywowani do dalszej pracy. A sezon dopiero się rozkręca.
