Drogie małpy
Detkę dostaję dzięki pomocy pewnego Hiszpana rano. Zatrzymuje się, dowiaduje o co chodzi, bierze wymiary dętki, pieniądze i jedzie. Przyjeżdża po pół godzinie z nową dętką, ale trochę węższą. Tłumaczy, że innej nie ma. Dziękuję więc ślicznie, daję za fatygę i cieszę się niezmiernie że „lepszy rydz niż nic” i takie choćby czasowe rozwiązanie da mi możliwość kontynuowania dalszej podroży. Zabieram się do pracy. Kiedy pompuję koło pęka mi moja plastikowa pompka rowerowa, którą taszczyłem ze sobą w razie czego. Muszę wiec ostrożnie wrócić z niedopompowanym kołem do zakładu wulkanizacyjnego, gdzie dzień wcześniej pytałem o dętkę.
O godzinie 11. przed południem jestem już w drodze do Tarify. Po półgodzinnej jeździe w końcu widzę tę moją Afrykę w oddali. Tak, to ona. Zawsze chciałem ją zobaczyć. Jadę do sklepu motoryzacyjnego w Tarifie kupić zapasową dętkę. Mówią, że nie maja takiego rozmiaru, ale mogą mieć na ósmą wieczorem. Super – szykuje mi się kolejny dzień techniczny. Cóż mam robić, skoro o ósmej wieczorem mam być z powrotem w sklepie, jadę zwiedzić Gibraltar. Pan przepuszczający mnie na granicy żartuje, że podróżuję pewnie po całej Europie sadząc po naklejkach na przedniej szybie. Uśmiechamy się obaj.
Gibraltar jest stosunkowo niewielkim obszarem. Po przekroczeniu granicy trzeba przejechać w poprzek pasa startowego lotniska wydzieloną drogą. Udaję się w drogę, jadę dookoła Gibraltaru odwrotnie do ruchu wskazówek zegara. Rezygnuję z oglądania małp na samym szczycie góry – koszt to 10 funtów od dorosłej osoby. Myślę, że drogo sobie cenią tę przyjemność. Po powrocie z Gibraltaru odbieram dętkę i cumuję na kempingu Valdevagueros obok Tarify. Tam zaprzyjaźniam się z Michałem, Polakiem mieszkającym w Irlandii, który był stewardem na liniach Ryanair, a teraz postanowił coś odmienić w swoim życiu, kupił motocykl Honda Pan European i od kilku miesięcy podróżuje po Europie. Fajny gość.
Fochy Ricardo
Dzień rozpoczyna się pochmurnie. Wynika z tego pewna korzyść możemy się spokojnie spakować z Michałem w jeszcze znośnej temperaturze. Wyruszamy w drogę. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów trzymamy się razem, mijamy Gibraltar i wpadamy na autostradę. Po krótkim czasie Michał musi zjechać na stację benzynową. Umawiamy się, że gdzieś na trasie mnie dogoni, ale w razie czego życzymy sobie szczęśliwej dalszej podroży. Mamy nadzieję zobaczyć się w Chorwacji, do której Michał również zmierza. Decyduję się kontynuować podroż płatną autostradą, żeby ustrzec się przeciskania przez zatłoczone o tej porze miasta.
W okolicach Malagi moja nowa za wąska dętka odmawia posłuszeństwa, ale robi to w bardziej cywilizowany i łagodniejszy sposób niż jej poprzedniczka. Resztkami sił i powietrza zjeżdżam na najbliższą stację benzynową i zabieram się za wymianę. Tym razem mam odpowiedni rozmiar kupiony dzień wcześniej. Upał staje się coraz bardziej nieznośny. Po niecałych dwóch godzinach nowa dętka jest na miejscu, a łańcuch naciągnięty i przesmarowany. Ruszam w dalszą drogę. Andaluzja roztacza przede mną niezwykłe widoki. Jeśli na styku Portugalii z Hiszpanią ziemia ma kolor żywo pomarańczowy, tak teraz zmienia się on w żółty, czarny a miejscami fioletowy.
Temperatura oscyluje w granicach 36 stopni, by w okolicach Murcii i Alicante dojść do 40 stopni Celsjusza. Wskazówka wskaźnika temperatury oleju, na którą od czasu do czasu rzucam okiem, dochodzi do 120 stopni. Wieczorem postanawiam zanocować obok miejscowości Sagunt za Walencją. Miejscowość wywiera na mnie ponure wrażenie, a recepcjonista campingu jeszcze gorsze. Na moje żartobliwe pytanie czy zniżki dla podróżników na motocyklu nie przewiduje, odpowiada, że jak się ta cena nie podoba to mogę jechać do domu.


Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawaiam :)
Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawiam !
W lipcu byłem nad Gibraltarem, część trasy się nam pokrywa, kto wie może gdzieś po drodze sie mijaliśmy. Pozdrawiam,
PS. ja z Polski zrobiłem 12 tyś km, a Ty z Anglii 12 jadąc do Albanii. dziwne te kilometry :)
Super opis dobrze się czyta!
Świetnie się czytało. Pomaga w czekaniu na nowy sezon.
Byle do wiosny!
Pozdro
Ho ho, gratuluje wyprawy, opisu i cierpliwości do dętek.
Witam ziomala. Ja mieszkam w Glasgow. W przyszlym roku rowniez planuje swoja samotna podroz. Swietnie to opisales i wiele przezyles. Jak bedziesz kiedys przelatywal przez Glasgow to zapraszam.
Dziekuje wszystkim za pozdrowienia.
Chcialbym skorzystac z okazji i rowniez wszystkich Was pozdrowic, oraz zyczyc Wam zdowych radosnych Swiat Bozego Narodzenia oraz szczesliwego nadchodzacego roku 2015, aby spelnily sie w nim wszystkie Wasze marzenia oraz abyscie mogli zrealizowac wszystkie Wasze plany podroznicze.
Pozdrawiam rowniez serdecznie Redakcje.
Wesolych Swiat!
Super się czyta takie relacje. Oby przyszłe wyprawy były równie epickie i udane ;)
No no. Super ,tylko pozazdrościć. Świetnie się czyta. Pozdrawiam
https://www.youtube.com/watch?v=KubFlhPvG5g
Traktujcie te filmy jako informacje turystyczną:)
https://www.zonerama.com/frag/Photo/769083/29965339?secret=aNA2e6FXgnAsPUg599MEOqc4w
sprzęt nieważny,grunt to dobra zabawa! :)