Albania na szybko
Budzę się rano, piję poranną kawę z gościem z recepcji i ruszam w drogę. Albania urzeka prostota i wolnością. Tu nikt nikomu niczego nie nakazuje jak w UE. Albańczycy bardzo lubią anglojęzycznych turystów. Po drodze mijam setki własnoręcznie przerobionych pojazdów, motocyklistów bez kasków, straganów z owocami, warsztatów naprawy rowerów i innych dowodów własnej przedsiębiorczości nie dorzynanych tak podatkami i kontrolami jak w UE. Tu jest po prostu jeszcze normalnie.
Pomimo że Albania jest niewielkim krajem, to trudno ją przejechać wzdłuż w jeden dzień z powodu niewielkiej średniej prędkości. Właśnie to dodaje jej uroku. Wszędzie gdziekolwiek się zatrzymuję spotyka mnie bardzo miłe przyjęcie i zainteresowanie. Po drodze gubię gdzieś śrubę mocującą osłonę łańcucha. Odkręca się sama. Osłona trzyma się tylko na jednej pobrzękując czasami. Zatrzymuję się na stacji, pytam pana z obsługi czy czasami nie ma śrubki – pokazuję palcami jej wielkość – o taka. Pan zaraz gdzieś leci zostawiając stację samą, po chwili wraca z kilkoma w ręce. Dobieram jedną, jest jak ulał. Chcę mu zapłacić, ale nie ma mowy, pan dumny i szczęśliwy że mógł pomóc. Co za wspaniali i spontaniczni ludzie!
Dokręcam, dziękuję i jadę dalej. Zaczynam się zastanawiać nad planem podroży. Czy spędzić tu jeszcze parę dni czy jechać dalej. Wiem ze w Chorwacji w tym samym czasie będzie odpoczywać moja siostra z rodziną. Tak rzadko się widujemy. Mam okazję się z nimi spotkać. Postanawiam, że jadę dalej. Do Albanii wrócę w przyszłym roku na dłużej, wtedy będę miał czas zjechać ja wzdłuż i wszerz i odwiedzić poznanych tu ludzi. Kieruję się wiec w stronę granicy z Czarnogórą w Murriqan i przekraczam ją bardzo sprawnie, poproszony o przejazd chodnikiem dla pieszych.
Na granicy dziesiątki Cyganów z dziećmi na rękach i dzieciaków w rożnym wieku żebrzą o pieniądze. Są natarczywi. Pogranicznicy muszą ich przepędzać, bo oblepiają samochody czekające w kolejce na odprawę nie dając ludziom w środku żadnych szans.
Czarnogóra to ciekawy kraj warty dłuższych odwiedzin. Granicę czarnogórsko-chorwacką mijam równie sprawnie co albańską, podobnie kolejną chorwacko-bośniacką. Kończę drogę o zmierzchu w okolicach Primosten śpiąc na dziko w namiocie.

Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawaiam :)
Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawiam !
W lipcu byłem nad Gibraltarem, część trasy się nam pokrywa, kto wie może gdzieś po drodze sie mijaliśmy. Pozdrawiam,
PS. ja z Polski zrobiłem 12 tyś km, a Ty z Anglii 12 jadąc do Albanii. dziwne te kilometry :)
Super opis dobrze się czyta!
Świetnie się czytało. Pomaga w czekaniu na nowy sezon.
Byle do wiosny!
Pozdro
Ho ho, gratuluje wyprawy, opisu i cierpliwości do dętek.
Witam ziomala. Ja mieszkam w Glasgow. W przyszlym roku rowniez planuje swoja samotna podroz. Swietnie to opisales i wiele przezyles. Jak bedziesz kiedys przelatywal przez Glasgow to zapraszam.
Dziekuje wszystkim za pozdrowienia.
Chcialbym skorzystac z okazji i rowniez wszystkich Was pozdrowic, oraz zyczyc Wam zdowych radosnych Swiat Bozego Narodzenia oraz szczesliwego nadchodzacego roku 2015, aby spelnily sie w nim wszystkie Wasze marzenia oraz abyscie mogli zrealizowac wszystkie Wasze plany podroznicze.
Pozdrawiam rowniez serdecznie Redakcje.
Wesolych Swiat!
Super się czyta takie relacje. Oby przyszłe wyprawy były równie epickie i udane ;)
No no. Super ,tylko pozazdrościć. Świetnie się czyta. Pozdrawiam
https://www.youtube.com/watch?v=KubFlhPvG5g
Traktujcie te filmy jako informacje turystyczną:)
https://www.zonerama.com/frag/Photo/769083/29965339?secret=aNA2e6FXgnAsPUg599MEOqc4w
sprzęt nieważny,grunt to dobra zabawa! :)