Dętka pierwsza
Cały dzień spędzam na podroży przez Portugalię i hiszpańską Andaluzję. Po drodze odwiedzam Fatimę. Upał niemiłosierny, a odczucia temperatury są porównywalne do podmuchu z otwartego piekarnika. W okolicach Sewilli temperatura dochodzi do 40 stopni Celsjusza. Mózg się gotuje w głowie, a w silniku olej. Jadąc rozmyślam, żeby tylko nic się nie stało, nie było żadnej awarii, bo w tych warunkach w pełnym słońcu zanim cokolwiek zrobię usmażę się pewnie.
Kilkadziesiąt kilometrów przed moim celem jakim jest Tarifa niedaleko Gibraltaru, już cieszę się, że będę tego dnia wcześnie na polu kempingowym i będę mógł odpocząć w blasku wieczornego słońca gdzieś na plaży, gdy nagle moje rozmyślania zostają przerwane. Czuję jak raptownie, w jednej chwili cały motor tańczy jak na żużlu i tył zaczyna wyprzedzać przód to z lewej to z prawej strony. Robi mi się gorąco bo już czuję, że ja i mój motor nie dotrzemy do Gibraltaru w jednym kawałku. Na szczęście była to prosta i dzięki Bogu ze 100 – 110 km/h bezpiecznie hamuję.
Po ściągnięciu tylnego kola okazuje się, że długa na kilkanaście centymetrów śruba wbiła się w oponę, złamała w pół i uderzyła od wewnątrz w felgę powodując eksplozję dętki. Ta rozerwała się w strzępy na długości ok 1/3 obwodu. Reszta dętki pozostała nietknięta. Pierwszy raz widzę tak fatalne przebicie i tak straszne jego skutki. Przyczyną mogła być bardzo wysoka temperatura, jak również to, że dętka została wykonana ze specyficznej mieszanki gumy z grafitem i nie jest tak samo elastyczna jak dętki wykonane ze zwykłej gumy (produkt firmy Metzeler, moim zdaniem warto przyjrzeć się temu typowi dętek ze względu bezpieczeństwa bliżej).
Mój motocykl obładowany bagażami i ja cudem uniknęliśmy wywrotki. Problem na tym się jednak nie kończy. Choć jestem starannie przygotowany na przebicie koła, mam klucze, łyżki do ściągania opon i łatki do dętek, to nie mam ze sobą kompletnej dętki. Próbuję więc zatrzymać kogokolwiek. Plan jest prosty – muszę gdziekolwiek dostać nowa dętkę, bo to co pozostało ze starej nijak się nie nadaje do naprawy. Moje ponadgodzinne próby zatrzymania kogokolwiek spełzają na niczym.
Mijają mnie setki aut, których pasażerowie przyglądają mi się dziwnie bądź z obojętnością. Mogę zapomnieć również o braci motocyklowej – nie staje nikt. Zatrzymują się wreszcie dwaj kierowcy – Brazylijczyk, który mieszka w okolicy i jest, jak się okazuje trenerem jeździectwa konnego i Hiszpan. Uprzejmi ludzie starają się pomóc jak mogą, ale dla Hiszpanów jest to pora „maniany” więc – jak tłumaczą – wszystko jest pozamykane.
Żegnamy się zatem i odjeżdżają. Wieczorem zatrzymuje się dwóch Hiszpanów, z których jeden zabiera mnie samochodem a drugi pilnuje motocykla. Stara się, aby właściciel wulkanizacji w pobliskim miasteczku otworzył zakład. Niestety takiego rozmiaru dętki ani podobnego nie ma. Tłumaczy na migi, że muszę czekać na jej sprowadzenie do następnego dnia. Tak więc noc spędzam leżąc obok motocykla na drodze użerając się z komarami które tej nocy tną niemiłosiernie. Moja rada: zawsze na dalsze wyprawy zabieraj ze sobą dętkę, bo nigdy nie wiesz w jakim miejscu awaria może ci się przytrafić.

Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawaiam :)
Bardzo fajna relacja. Miło się czytało. Pozdrawiam !
W lipcu byłem nad Gibraltarem, część trasy się nam pokrywa, kto wie może gdzieś po drodze sie mijaliśmy. Pozdrawiam,
PS. ja z Polski zrobiłem 12 tyś km, a Ty z Anglii 12 jadąc do Albanii. dziwne te kilometry :)
Super opis dobrze się czyta!
Świetnie się czytało. Pomaga w czekaniu na nowy sezon.
Byle do wiosny!
Pozdro
Ho ho, gratuluje wyprawy, opisu i cierpliwości do dętek.
Witam ziomala. Ja mieszkam w Glasgow. W przyszlym roku rowniez planuje swoja samotna podroz. Swietnie to opisales i wiele przezyles. Jak bedziesz kiedys przelatywal przez Glasgow to zapraszam.
Dziekuje wszystkim za pozdrowienia.
Chcialbym skorzystac z okazji i rowniez wszystkich Was pozdrowic, oraz zyczyc Wam zdowych radosnych Swiat Bozego Narodzenia oraz szczesliwego nadchodzacego roku 2015, aby spelnily sie w nim wszystkie Wasze marzenia oraz abyscie mogli zrealizowac wszystkie Wasze plany podroznicze.
Pozdrawiam rowniez serdecznie Redakcje.
Wesolych Swiat!
Super się czyta takie relacje. Oby przyszłe wyprawy były równie epickie i udane ;)
No no. Super ,tylko pozazdrościć. Świetnie się czyta. Pozdrawiam
https://www.youtube.com/watch?v=KubFlhPvG5g
Traktujcie te filmy jako informacje turystyczną:)
https://www.zonerama.com/frag/Photo/769083/29965339?secret=aNA2e6FXgnAsPUg599MEOqc4w
sprzęt nieważny,grunt to dobra zabawa! :)