Przed wami szósta już publikacja z serii o technice pokonywania zakrętów, w której w końcu trzeba podjąć temat… hamowania! Wiedza z tej serii przyda się wam nie tylko na torze, ale także na publicznych, ale zdecydowanie tych bardziej krętych drogach. Kto hamuje ten przegrywa? Niekoniecznie…

autor: Mateusz Stanisławski – Matthewsmoto

Jeżeli pierwszy raz trafiacie na mój artykuł, zachęcam was do przeczytania poprzednich publikacji, w których tłumaczyłem kwestie pokonywania zakrętów z otwartą przepustnicą gazuzagadnienie prawidłowej pracy ciałem na motocykluwyjaśniłem jak to jest, że motocykl skręcagdzie patrzeć podczas jazdy w zakręcie i jak wybrać optymalną nitkę przejazdu oraz jak to jest naprawdę z tym zejściem na kolano.

Hamowanie jest kolejnym elementem sprawnego pokonywania zakrętów. Mówi się, że jak hamujesz, to przegrywasz, ale umiejętność używania hebla, i wykorzystywanie go przy rozmaitych warunkach na drodze oraz na torze, nie jest prostą sprawą.

Masa na przodzie motocykla

branża motocyklowa w 2020 roku zalicza sepektakularne stoppie

W przypadku wytracania prędkości znowu mamy do czynienia z różnym rozkładem sił działających na motocykl podczas jego zwalniania. Siła bezwładności przenosi ciężar motocykla wraz z obciążeniem na przednie koło, i dlatego każdy motocykl ma dużo mocniejsze przednie hamulce (dwie tarcze o dużej średnicy, dwa zaciski) niż tylne.

Kluczowa w procesie hamowania jest… opona

Ale trzeba pamiętać, że to nie tylko klocki hamulcowe, trąc o tarcze, zwalniają pędzący motocykl, pomaga w tym również siła tarcia pomiędzy oponą a asfaltem. Im większy nacisk opony na podłoże, tym bardziej opona rozpłaszcza się na asfalcie, mamy większą powierzchnię jej styku z asfaltem i mocniejsze parcie na podłoże. W skrócie siła tarcia rośnie wraz ze wzrostem nacisku opony na asfalt. Przedni hebel w motocyklu jest tym podstawowym i każdy moim zdaniem powinien wyrobić sobie nawyk używania przedniego hamulca tak, aby w sytuacjach ekstremalnych łapać zawsze za klamkę na kierownicy.

Tylny hamulec mniej ważny, ale nie niepotrzebny!

BMW F 900 XR nowość 2020 test dane techniczne opinia cena

Po co w takim razie jest nam potrzebny tylny hamulec? Otóż wszystkie statystyki wskazują na to, że przy użyciu obu hebli droga hamowania jest najkrótsza. Tak rzeczywiście jest, ale przeanalizujmy sobie co dzieje się z tylną oponą podczas hamowania? Przeniesienie masy na przód odciąża tylną gumę i jej nacisk na podłoże słabnie. W pewnym momencie siła tarcia znika, albo osłabi się do tego stopnia, że grozi nam uślizg tyłu i nawet highside.

Skuteczniej, ale i bardziej ryzykownie

Osobiście jestem zwolennikiem hamowania (szczególnie na torze) przy użyciu przodu i wykorzystania nacisku przedniej opony w jak największym bezpiecznym stopniu, mimo statystyk o drodze hamowania. Nie ryzykuję zarzuceniem tyłu, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnego hamowania. Czy tylny hebel w takim razie jest nam niepotrzebny, otóż absolutnie nie. Wciśnięcie przodu i tyłu jednocześnie powoduje, że w przynajmniej w pierwszej fazie hamowania rozkład masy przód/tył rozkłada się bardziej równomiernie, np. 60/40. Fakt ten jest wykorzystywany do stabilizacji zawieszenia motocykla i są zwolennicy tej techniki, którzy używają obu hebli zawsze, także przy awaryjnym hamowaniu. Sprawa wymaga nie lada wyczucia i moim zdaniem może nieść więcej ryzyka niż hamowanie tylko przodem.

Gaz zamiast tylnego hebla?

Do poprawnego hamowania tylko przodem przydaje się technika gaz/hamulec i tą samą stabilizację motocykla można uzyskać przy umiejętnym operowaniu manetką gazu podczas wciskania klamki przedniego hamulca. Wymaga to wprawy, ale efekt jest niesamowity, bez ryzyka zarzucenia tyłem motocykla jesteśmy w stanie bezpiecznie wytracić prędkość i trzymać rozkład masy na obu gumach w jak najbardziej kontrolowany i adekwatny do sytuacji sposób. Ja jestem zwolennikiem tej opcji, ale każdy decyduje sam, czy korzysta z obu hebli, czy tylko z przedniego.

Tył niezastąpiony przy manewrowaniu

Tylny hamulec jest nam natomiast potrzebny przy wolnych manewrach np. jeżdżąc między autami w korku lub ruszając pod górkę. Zawodnicy Gymkhany na dobre mają we krwi używanie tylnego hamulca, a ci, którzy jeżdżą w terenie, też mają dobrze opanowany tylny hebel.

Tylny hebel na torze

A jak ma się sprawa z używaniem tylnego hamulca na torze? Tutaj tylny hamulec jest często używany do kontrolowanego zarzucenia tyłem motocykla aby ustawić się dobrze do zakrętu, a więc świadomie wtedy wykorzystuje się odciążenie tylnej opony aż do bocznego uślizgu. Dobre motocykle sportowe maja sprzęgła antyhoppingowe i to dzięki nim pomału ta technika wydaje mi się, że odchodzi do lamusa. Taki rodzaj sprzęgła, i szybkie zbicie biegów, może nam dać podobny efekt i jednocześnie antyhopping ochroni przed zblokowaniem się tylnego koła, a opona pojedzie bokiem (przy zgraniu tego z przednim hamulcem, bo tył trzeba lekko odciążyć).

Tylny hebel na torze używa się do stabilizacji motocykla w środku zakrętu lub bezpośrednio przed odwijaniem gazu, aby docisnąć tylną oponę do podłoża na wyjściu z winkla. Najlepsi zawodnicy bardzo często wytracają prędkość tylko przodem, oczywiście wtedy, kiedy ich zaplanowana nitka przejazdu nie wymaga ustawienia motocykla bokiem na wejściu. Inni używają tylnego hamulca by przednie koło nie poszybowało w górę przy mocniejszym odwijaniu, dociskając je do podłoża dzięki używaniu tylnego hebla.

Trenuj!

Temat hamowania jest złożony, wymaga i treningu i doświadczenia. Nie da się robić dobrych czasów na torze, jak też być wszechstronnym motocyklistą na drodze, bez opanowania prawidłowego używania hamulców. Dlatego trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.