Generalnie przez cały rok staramy się działać z dystansem i poczuciem humoru, bo bez tego moglibyśmy się od razu przykryć warstwą ziemi i trawnikiem w rolce. Ale jest taki jeden dzień w kalendarzu, który w całości przeznaczamy na informacje wyssane z palca. A może z naszych prywatnych marzeń? Bo przecież wiele z tych nieprawdziwych niusów chętnie zobaczylibyśmy jako motocyklową rzeczywistość.
Któż nie chciałby wjechać motocyklem nad samo Morskie Oko? Oczywiście grzecznie, delikatnie, z poszanowaniem przyrody i najlepiej w samotności, bez dzikiego tłumu spacerowiczów. Być może kiedyś było to możliwe, ale od lat już nie jest i raczej nie będzie. Nad Morskie Oko najlepiej przejść się z buta, żeby bez potrzeby nie męczyć koni ciągnących fasiągi.
Tak samo każdy motocykl nadaje się zarówno do przyjazdu, jak też odjazdu i przejazdu. Nie musicie kupować trzech, by robić wrażenie w każdej sytuacji! A czy Hindusi rzeczywiście wskrzeszą oryginalnego Junaka M10? Być może mogliby to zrobić, ale jeszcze nie wpadli na ten pomysł. Miłośnikom Junaka pozostaje pielęgnowanie istniejących egzemplarzy lub zdanie się na aktualną ofertę marki, która nie ma nic wspólnego ze szczecińskim pierwowzorem. A fabryka BYD w Bydgoszczy? Nie spodziewamy się co prawda zrzutu sosu serowego do Brdy, ale cała reszta mogłaby się wydarzyć.

No i jeszcze nasza nieszczęsna filmowa recenzja konkretnego motocykla, którym był oczywiście Suzuki GSX-S125. To bardzo zacna maszyna, nie tylko w swojej klasie 125. Miała po prostu niefart, by trafić do nas w tym szczególnym dniu. Natomiast już niedługo opiszemy ją i sfilmujemy we właściwy sposób, by tym razem przekazać naprawdę konkretne informacje.
Dziękujemy, że byliście z nami w tym oczyszczającym dniu. Obiecujemy się nie poprawiać i wrócić do was za rok z kolejną porcją motocyklowych bzdur.
