Nie chce nam się zatrzymywać. Droga wije się cudownymi, łagodnymi winklami przez park narodowy Szumawa, powietrze, choć zimne, jest przyjemnie rześkie i świeże. Niepewni co do właściwej drogi zatrzymujemy się na obiad.
Od progu w karczmie „U Pumpy” wita nasz roześmiana czereda psów i dzieciaków. W pierwszej chwili, w rozgardiaszu trudno rozróżnić kto jest kim. Widać, że cała ekipa żyje tutaj dość swobodnie – na nasze pytanie „Otvoreno?” odpowiada właściciel w piżamie i kapciach, który wychodzi sprawdzić przyczynę zamieszania.
„Ano” – zaprasza nas do środka, gdzie zamawiamy nasze ukochane czeskie dania – houskovy knedlik z gulaszem i smazeny syr. Danie podają umorusane dzieciaki, a psy po kurtuazyjnym obwąchaniu naszych ubłoconych butów oddalają się w swoją stronę.
Kiedy zbieramy się do wyjścia właściciel obdarowuje nas rycinami – okazuje się artystą malarzem i grafikiem. Z żalem rezygnujemy z prezentów – warunki bagażowe naszych sprzętów nie pozwoliłyby dowieźć skarbów do domu. Obiecujemy zjawić się u niego w gospodzie jeszcze kiedyś.
Po posiłku odkręcamy żwawo manetki i prujemy w stronę domu. Podróż mija dość szybko. Wieczorem zmarznięci dojeżdżamy do Częstochowy. Nie przydarzyła nam się żadna przykra historia, wręcz przeciwnie – dobrze przygotowani do zimowego wyjazdu cieszyliśmy się z jazdy niemal tak, jak latem.
Co ciekawe – sama podróż dała nam chyba nawet więcej frajdy niż pobyt na zlocie. Ale czy to naprawdę istotne z czego czerpiemy większą frajdę? Cieszymy się, że mogliśmy wziąć udział w tej zadziwiającej imprezie, poznać naszych czytelników, spojrzeć na motocyklową kulturę z zupełnie innej strony. A zatem – ubierajcie ciuchy, odpalajcie wasze maszyny – stęskniły się za wami!
Materiał wideo nagraliśmy dwoma kamerami Garmin Virb XE (link). Film dostępny będzie wkrótce na naszym kanale YouTube. Kamery zachwyciły nas jakością wykonania i obrazu. Spodobała nam się również ich odporność na wodę, błoto, wstrząsy i inne czynniki typowe dla jazdy motocyklem.
Obejrzyj całą galerię zdjęć tutaj!
