_SLIDERPojechać na Elefanta i umrzeć. Nasza relacja z najdziwniejszego zlotu motocyklowego

Pojechać na Elefanta i umrzeć. Nasza relacja z najdziwniejszego zlotu motocyklowego [DUŻO ZDJĘĆ]

-

Znajdujemy kawałek miejsca na namiot. Siana, które moglibyśmy pod niego podłożyć nie ma już od dawna – wykupili je pierwsi uczestnicy zlotu, którzy przyjechali tutaj w środę i czwartek.


 

Yamahę „Oma” XJ600 Diversion wypożyczyła Pomorska Wypożyczalnia Motocykli (link). Motocykl z 1999 roku w idealnym stanie technicznym nie zwiódł ani razu i był bardzo komfortowy.


Zamiast siana używamy zatem folii NRC, która też nienajgorzej sobie radzi. Problemem okazuje się brak miejsca na większość naszych klamotów – dzięki wodoszczelnym workom spędzą czas na zewnątrz.

Kiedy korzystając z własnej kuchenki przygotowujemy posiłek, znajdują nas nasi czytelnicy – grupa znajomych z Radomia, Radkowa i Nowej Rudy. Decyzję o przyjeździe podjęli w ostatniej chwili, niektórzy pod wpływem naszych przygotowań relacjonowanych na portalu i YouTube. Przy ożywionych dyskusjach i fajce wodnej spędzamy wieczór wsłuchując się w otaczający nas zewsząd wielojęzyczny gwar.

PiździkPowoli zaczynamy rozumieć sens i ideę tego zlotu. To miejsce, które pozwala poznać się z innej strony – bez wszechobecnych konwenansów i norm, które ograniczają często nasze kontakty do beznamiętnej wymiany uprzejmości. Tutaj można po prostu pobyć ze sobą takimi jakimi chcemy być naprawdę.

Zmiana warty

Ranek budzi nas mgłą. Część miejsc pustoszeje, inne zapełniają się nowo przybyłymi uczestnikami. Z każdą kolejną minutą pojawia się coraz więcej ognisk, a z namiotów i innych schronień wyłaniają się coraz dziwniejsze postacie. Tylko część z nich przypomina motocyklistów; większość, odziana w przedziwny miks stylu wojskowego, trapersko-wędkarskiego i Wikingów sprawia wrażenie istot nie z tego świata. Można też jednak spotkać gości odzianych w nieskażone błotem ciuchy Rukki czy BMW, a nawet wystrojone jak stróż w Boże Ciało pasażerki.

PanoramaZ rozrzedzającej się leniwie mgły co chwilę z rykiem i w chmurze spalin wyłania się jakiś dziwaczny pojazd, który jedzie nie wiadomo po co i nie wiedzieć gdzie. To rodzaj tutejszej rozrywki. Jazda po okrytej grubą warstwą błota nawierzchni elefantowych alejek dostarcza niewyobrażalnej frajdy – tak przynajmniej można sądzić po ogorzałych i nieogolonych twarzach kierowców. Twarzach, które sugerują także poważne przygody alkoholowe poprzedniego dnia.

Ekipa3Wszystko odbywa się jednak bardzo sprawnie i spokojnie – nie sposób doszukać się w jakimkolwiek zachowaniu agresji czy złośliwości. Wręcz przeciwnie, wszyscy chodzą uśmiechnięci, pozdrawiają się serdecznie i współpracują przy próbach wyminięcia się dwoma zaprzęgami na ścieżce szerokości metra.


 

Logo_Kawa_Twitter„Chcecie Z250SL?” – usłyszeliśmy od Kawasaki. Jasne! Mały miejski naked zadziwiająco dobrze sprawdził się jako juczny osiołek (niem. Esel), ale nawet na autostradzie nie miał kompleksów. To prawdziwy turystyk – do ideału brakuje mu wysokiej szyby i seryjnych kufrów.


 

A piłowanie w środku nocy zimnego silnika czy wyśpiewywane pod namiotem chóralnie bawarskie pieśni są elementem elefantowej subkultury i nikomu nie przeszkadzają. Jako dziwadło odebrany został nie ten, kto palił gumę obsypując błotną mazią sąsiednie namioty lecz ten, kto próbował zwrócić mu uwagę.

ekipa7

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ