_SLIDERPojechać na Elefanta i umrzeć. Nasza relacja z najdziwniejszego zlotu motocyklowego

Pojechać na Elefanta i umrzeć. Nasza relacja z najdziwniejszego zlotu motocyklowego [DUŻO ZDJĘĆ]

-

Chłodno, coraz chłodniej

Następnego dnia miasteczko wita nas z okien wspaniałymi kolorami kamienic. Upojeni tym widokiem skąpanym w porannym słońcu wsiadamy na motocykle i ruszamy w ostatni etap naszej podróży. Bliżej celu pojawia się coraz więcej śniegu, spada także temperatura. Coraz częściej spotykamy też motocyklistów spieszących na zlot.

TelczWjeżdżamy na drogę dojazdową do miejscowości Solla, gdzie co roku odbywa się Elefantentreffen. Szlabany i ochrona pilnują, by droga była dostępna tylko dla motocykli. Nawet jeśli ktoś przywiózł tutaj swój jednoślad na przyczepie, ostatni odcinek musi pokonać na kołach.

Po drodze nie widzimy jednak żadnych przyczep, kamperów ani busów. Mit o tym, że większość uczestników przyjeżdża tutaj komfortowymi samochodami upada.

Ostatni kilometr przed bramą wjazdową to prawdziwa motocyklowa aleja. Gęsto upchane stoją obok siebie BMW R1200GS, Hondy Shadow, Harleye i leciwe emzetki. Dostrzegamy także kilka CBR1000 , Suzuki TL, a nawet parę Goldwingów. Przed bramą zlotu stoi kolejka kilkudziesięciu motocykli oczekujących na wjazd. W powietrzu unosi się ostry zapach spalin z dwusuwów pomieszany z dymem palonego drewna.

Pojechać na Elefanta i umrzeć. Nasza relacja z najdziwniejszego zlotu motocyklowego [DUŻO ZDJĘĆ]Po załatwieniu formalności, objuczeni bagażami idziemy szukać miejscówki. Nie jest to łatwe – każdy metr kwadratowy zajęty jest przez namioty, altany, wigwamy i inne budowle służące jako schronienie dla uczestników.

Między tymi zabudowaniami stoją niezliczone ilości przeróżnych jednośladów – od rachitycznych niemieckich i włoskich motorynek i skuterów pamiętających lata pięćdziesiąte, przez utrzymane w idealnym stanie Zundappy, BMW i Urale, aż do supernowoczesnych, naszpikowanych elektroniką podróżnych enduro i turystyków.

MotoguzziWśród tej kolorowej, nieco przybłoconej różnorodnej masy uwagę zwracają customy w niezliczonych stylach – zaprzęgi pieczołowicie przygotowane specjalnie na tę okazję, bobbery i te najdziwniejsze – rat bike’i, które w pierwszej chwili budzą grozę stanem technicznym. Wszystko to okazuje się jednak starannie przemyślane i zbudowane tak, by nie tylko zadziwić innych uczestników zlotu, ale także bezpiecznie na niego dojechać i z niego wrócić.

ratbike2

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.