_SLIDERNas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]

-

Czeka na nas pierwsza z siedemnastu latarni, które mamy odwiedzić. Motocyklem można praktycznie podjechać pod same drzwi ale zostawiamy go na parkingu poniżej i ostatnie metry pokonujemy pieszo. Obiekt naszego wakacyjnego pożądania dumnie stoi wskazując marynarzom kierunek w mroku. Nie zdobywamy szczytu, bo nie zakładamy, że musimy wspiąć się na każdą z latarni. Poza tym jesteśmy już bardzo zmęczeni.
Udajemy się na poszukiwanie pola namiotowego, które na szczęście mieści się naprzeciwko latarni. Na nasze nieszczęście jego sanitariaty są poniżej krytyki. Mimo, że samo pole jest uroczo położone nad samym Zalewem Wiślanym, nikomu go nie polecam.

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]Po zakwaterowaniu udajemy się na spacer po Krynicy i dokonujemy zaślubin z naszym polskim morzem, które nas nie zawodzi – jest piękne. Woda jest cieplutka, no i słona rzecz jasna. Pozostaje nam tylko jeszcze napełnić brzuchy i napić się zimnego piwka, co też czynimy, by następnie udać się na spoczynek.

Dzień drugi naszej eskapady wita nas pięknym słońcem. Gdzie dotrzemy i jak daleko – nie ma znaczenia. Mamy jechać, cieszyć się pogodą i mijanymi widokami, zaliczając kolejne latarnie. Po drodze czeka nas urocza przeprawa promem przez Wisłę wśród łąk koło miejscowości Mikoszewo. Prom okazuje się płatny, ale 8 zł to niewygórowana cena za przyjemność obcowania z wodą i naturą. Na promie spotykamy gościa na Kawasaki, który przytargał swój motor w busie i teraz zwiedza okolice. Dla mnie osobiście to takie trochę oszustwo, bo albo jedziesz motocyklem albo wcale, ale każdy wybiera swoją drogę.

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]Na celowniku jest kolejna latarnia, w Gdańsku – Porcie Północnym. I w tym miejscu wychodzi moje nieprzygotowanie. Naiwnie myślę, że uda mi się znaleźć wszystkie latarnie bez problemu. Niestety – dotarcie do tej okazuje się trudne. Brak oznakowań i drogowskazów powoduje, że zamiast do portu, w którym ma stać kolejna „wieża”, dojeżdżamy na Westerplatte.

Na miejscu okazuje się, że z brzegu widać zarówno latarnię – nasz cel, jak i drugą, znajdującą się po drugiej stronie kanału, w Nowym Porcie. Jest ona następna na naszej liście. Ponieważ kręcenie się po Gdańsku ze względu na jego wielkość jest problematyczne, uznajemy obie latarnie za zaliczone, mimo braku postawienia stopy u ich podnóży. Ktoś może uzna to za małe oszustwo, ale wierzcie mi, jazda po mieście w upale, w tempie ślimaka, to nie to, czego my motocykliści oczekujemy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ