_SLIDERNas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]

-

Kolejnym miejscem odwiedzin ma być Sopot ze swoją latarnią. Droga do niej przez Trójmiasto okazuje się drogą przez mękę – ruch, światła, korki. Rezygnujemy z odwiedzenia latarni w Sopocie i zarządzam jak najszybsze opuszczenie metropolii. Tym samym nie oglądamy też ORP „Błyskawicy” i „Daru Pomorza” w Gdyni, które chciałem odwiedzić od najmłodszych lat. No cóż, innym razem.

Road to Hel

Szlakiem latarni (1)Aby opuścić miejskie piekło musimy wbić się niestety na nielubianą drogę szybkiego ruchu S6, która szybko się kończy i przechodzi w normalną krajówkę. I tak jadąc przez pomorską krainę docieram na Półwysep Helski, który okazuje się uroczym miejscem. Jazda drogą sąsiadującą po obu stronach z morzem jest bardzo fajnym uczuciem – czujesz morską bryzę i widzisz błękitną taflę wody.

Przed nami Jastarnia i Hel ze swoimi latarniami. Postanawiamy w pierwszej kolejności zawitać do Helu, a w drodze powrotnej odwiedzić Jastarnię. Zostawiwszy motocykl na parkingu udajemy się na koniuszek półwyspu z jego uroczymi plażami, gdzie obchodzimy go pomostem poprowadzonym wśród wydm i podziwiamy roślinność oraz jednocześnie widok na Morze Bałtyckie i Zatokę Pucką.

Nasyceni obrazami atakujemy następny cel – latarnię. Zbudowana z czerwonobrunatnej cegły góruje nad otoczeniem na wysokość 41,5 m. W latarni kupuję coś, z czego zrezygnowałem w Krynicy Morskiej, a mianowicie „paszport”, który umożliwia zbieranie pieczątek w każdej z odwiedzanych latarni. Dla mnie jednak najcenniejsze jest to, że są tam adresy wszystkich, a wprowadzanie ich po kolei do nawigacji pozwala mi bez problemu znaleźć każdą z nich. Zbieranie pieczątek daje też wymierną korzyść w postaci zdobycia Odznaki Turystycznej Miłośnika Latarni Morskich „BLIZA”, a to daje później możliwość darmowego odwiedzenia niektórych z nich.

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]

Nocleg planujemy w Jastarni. Myślimy nawet o wypoczynku w jakimś pensjonacie, ale o wolnym pokoju możemy tylko pomarzyć. Udaje nam się znaleźć miejsce na polu namiotowym, które okazuje się na europejskim poziomie. Organizacja i porządek są na piątkę, a czystość toalet i pryszniców wreszcie pozytywnie nas zaskakuje. Spłukujemy dwudniowe trudy podróży i ruszamy w miasto. Skoro jesteśmy nad morzem należy zjeść rybkę, co też robimy.

Niestety nie pytamy wcześniej o cenę. Miętus okazuje się pyszny, rachunek jest mało przyswajalny. 110 zł za dwie porcje to dla naszego budżetu mały cios. Przyjmujemy go na klatę wychodząc z założenia, że rzadko bywamy nad Bałtykiem i raz możemy zaszaleć. Najedzeni robimy sobie spacerek do najniższej spośród wszystkich polskich latarni – 13,3 m, której z racji jej konstrukcji nie można zwiedzić. Jest to po prostu metalowy walec zwieńczony lampą.

Dzień kończymy oglądając zachód słońca nad Bałtykiem, niestety częściowo przysłonięty przez chmury. Tym optymistycznym akcentem zamykamy kolejny dzień.

Wtorek, trzeci dzień motowycieczki również rozpieszcza nas pogodą. Zza horyzontu wyłania się słoneczko, co napawa radością. Po przebudzeniu idę pooglądać jastarniany port świtem. Gdy Agnieszka wstaje objuczamy naszą Yamaszkę ponownie i ruszamy w drogę. Zwijanie majdanu i pakowanie motocykla tym razem idzie dużo sprawniej niż poprzedniego ranka. Powtarzalność czyni nas mistrzami.

Nas dwoje, Fazer i wybrzeże. Romantyczna wycieczka latarnianym szlakiem [RELACJE]

Niegonieni niczym jedziemy wzdłuż wybrzeża podziwiając krajobraz, jednocześnie odczuwając w dole pleców nienajlepsze tamtejsze drogi. Niestety, nasza Fazerka nie jest stworzona do dalekiej turystyki, ale jak się chce to się da. Tu ukłon w stronę mojej Agnieszki, bo tylne siedzenie Yamahy to raczej siedzonko niż turystyczny fotel. Pupa mojej partnerki dzielnie znosi trudy podróży.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ