Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

-

W jedną z czerwcowych sobót ponownie wytyczyłem sobie trasę do Lublina. Tak jak lubię – przez wioski zamiast ekspresowej „siedemnastki”. Celem były lubelski Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy i organizowane na nim tego dnia dwa szkolenia Moto-Sekcji. Przy okazji porozmawiałem z Arturem Lisem, główną siłą napędową tego przedsięwzięcia i jednym z najlepszych instruktorów motocyklowych, z jakimi mogłem pracować. Czytajcie, weźcie do serca i inwestujcie w swoje umiejętności – bo naprawdę warto!

Konrad Bartnik: Ja znam cię już jakiś czas, ale nie każdy ma to szczęście. Kim jest Artur Lis? 

Artur Lis: Na motocyklach jeżdżę już ponad 40 lat. Pierwszy motorower dostałem będąc w wieku komunijnym, ale pierwsze próby zaliczyłem już dwa lata wcześniej. Później przez 12 lat jeździłem wyczynowo. Zaczynałem od wyścigów szosowych, później pojawiły się rajdy enduro i motocross. Zdobyłem kilka tytułów indywidualnego i drużynowego mistrza Polski, przez trzy lata byłem w kadrze narodowej. 

Dodatkowo przez 15 lat byłem policjantem ruchu drogowego. Jako funkcjonariusz widziałem i przeżyłem bardzo wiele. Brałem również udział w policyjnych zawodach z jazdy sprawnościowej autem i motocyklem, skąd także przywiozłem kilka tytułów. Moja motocyklowa droga trwa nieustannie, cały czas podnoszę swoje umiejętności, czytam i obserwuję. Szkolę od ponad 25 lat – sportowców, funkcjonariuszy służb oraz ogół motocyklistów.

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Trenerem Moto-Sekcji zostałem w 2009 roku i od tego czasu non stop prowadzimy szkolenia na wszystkich poziomach zaawansowania. Jesteśmy prekursorem w organizowaniu bezpłatnych szkoleń motocyklowych dla wszystkich chętnych. Jako pierwsi wprowadziliśmy również oddzielne szkolenia tylko dla kobiet, które cieszą się ogromną popularnością. Co roku szkolimy ponad tysiąc motocyklistów z całej Polski, w tym 300-400 osób na szkoleniach bezpłatnych. 

Organizujemy również szkolenia offroadowe w małych grupach. Nie robimy ich bezpłatnych wersji, ponieważ wymagają bardzo indywidualnego podejścia i mocnego skupienia na każdym uczestniku. Ponadto z okrążenia na okrążenie zmieniają się warunki na wytyczonej trasie. Znacznie łatwiej jest zorganizować duże szkolenie szosowe. Może wziąć w nim udział wyraźnie większa liczba uczestników.

Motocyklisto, wszyscy mają cię w dupie! I to jest bardzo dobra wiadomość! [Felieton]

K.B.: Ewidentnie jesteś człowiekiem z misją.

A.L.: Tak, czuję, że mam pewien rodzaj misji, ponieważ udało mi się przeżyć wypadek motocyklowy, w którym złamałem kręgosłup. Stało się to na torze, w czasie zawodów motocrossowych. Choć było bardzo blisko, nie zostałem sparaliżowany. Wielu innych motocyklistów, z których kilku poznałem leżąc przez trzy miesiące w szpitalach, miało mniej szczęścia. Niestety również zbyt wielu nas co roku ginie. Chciałbym uświadomić jak największą grupę motocyklistów o zagrożeniach związanych z jazdą na jednośladach, ale też przekazać im jak najwięcej wiedzy na temat tego, jak robić to w sposób pewny i bezpieczny. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

K.B.: Jak pracuje Moto-Sekcja?

A.L.: Z Moto-Sekcją działamy na ODTJ Lublin przy ul. Antoniny Grygowej 32. W sezonie co sobotę organizujemy dwa rodzaje szkoleń. Są to komercyjne szkolenia 1,2 i 3 poziomu, a co jakiś czas bezpłatne, oraz tzw. jazdy motocyklowe. To w sumie też rodzaj szkolenia, bo odwiedzający nas motocykliści mogą się wyjeździć na torze w bezpiecznych warunkach i otrzymują od nas wskazówki, jak poprawić elementy swojej techniki.

Ważne, że nie trenujemy ludzi pod kątem sportowym, na czas, a po to, by czuli bezpiecznie w czasie codziennej jazdy miejskiej i turystycznej. Żeby mieli tzw. fun z jazdy i wiedzieli, kiedy i jaką motocyklową technikę zastosować. Wielu polskich instruktorów szkoli pod kątem jazdy sportowej, a to ma się nijak do zastosowania zdobytych umiejętności w jeździe codziennej. To dwa różne tematy, wiele technik sportowych na drodze po prostu się nie sprawdza. Chodzi m.in. o pozycję, ustawienie stóp i dłoni na przyrządach czy sposób obserwacji otoczenia.

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Mamy też autorski system szkolenia. Bardzo ważne jest dla nas to, by przekazywać wiedzę na bieżąco, na danym odcinku toru. Kiedy kursant zjedzie z nitki, a ty mu mówisz „słuchaj stary, tu i tu zrobiłeś to źle”, to on nie będzie wiedział o co chodzi. Dlatego w kilku punktach toru stoją instruktorzy, którzy każdemu z uczestników szkoleń pokazują gestami, na co powinien w danym momencie zwrócić uwagę. Z perspektywy lat widzimy, że to działa. 

Ponadto na każdym szkoleniu robimy kilkaset zdjęć, a nawet więcej. To nie tylko fajna pamiątka, ale przede wszystkim cenna dokumentacja własnych postępów oraz ciągle powtarzanych błędów. Wielu motocyklistów, którzy przyjeżdżają do nas regularnie, jest miło zaskoczonych różnicą w swojej postawie na motocyklu na początku i obecnie.

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Tak samo mocno naciskam na odrabianie „pracy domowej”, czyli ćwiczenie poznanych zagadnień w codziennej jeździe i na placykach. Nie przyjmuję do wiadomości, że kursant nie ma gdzie ćwiczyć. W każdej miejscowości znajdzie się chociażby pusty w niedzielę parking przed marketem. Trzeba tylko chcieć. Jazda na motocyklu opiera się głównie na pamięci mięśniowej, a wyrabiamy ją po prostu powtarzając w prawidłowy sposób dane ćwiczenie. Bardzo wiele osób o tym zapomina, co jest widoczne szczególnie wiosną.  

K.B.: Co jest najważniejsze w wiedzy, którą przekazujesz?

A.L.: Łatwo jest mówić o przyjemnościach, a mało kto wie o realnych zagrożeniach związanych z jazdą motocyklem. Motocykliści albo nie mają świadomości, albo ten temat wypierają. 

Nie jest pytaniem, czy się przewrócimy, tylko kiedy to nastąpi. Efekty tego będą różne w zależności od tego, jak się zabezpieczymy, jak przygotujemy swoje ciało i z jakiej prędkości nastąpi upadek. Tak samo jeśli chodzi o prędkość – jeśli jeździmy, zwłaszcza po mieście, o 30-50 km/h szybciej niż inni uczestnicy ruchu, nie możemy wymagać, żeby każdy z nich nas w porę zauważył. Poważny wypadek jest wtedy tylko kwestią czasu. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Jasno mówię też, jaki motocykl jest odpowiedni dla osób na danym poziomie umiejętności, a jaki zdecydowanie nie. Jestem gorącym zwolennikiem stopniowania masy i osiągów maszyny. Kup na początek dwu-trzysetkę, opanuj ją, potem pięćsetkę, najlepiej uniwersalnego nakeda z normalną kierownicą, a nie clip-onami. A dopiero jako trzeci kup ten wymarzony. Motocykl za ciężki i za mocny na początku przygody nie da nam satysfakcji, za to może zrobić dużą krzywdę. Nie polecam też dalszych wyjazdów świeżo po odebrania prawa jazdy. Zachęcam do zaliczenia trzech poziomów szkoleń, a w międzyczasie kręcenia się „wokół komina” i odrabianie zadań domowych.

K.B.: Kim jest statystyczny uczestnik szkolenia w Moto-Sekcji?

A.L.: Motocykliści często trafiają na nasze szkolenie po tym, jak przewrócą się już drugi czy trzeci raz. Za pierwszym razem myślą, że to był przypadek, i dopiero po kolejnych zaczynają rozumieć, że z ich techniką jest coś nie tak. Szkoły jazdy w Polsce uczą głównie tego, jak zdać egzamin. Niestety system jest tak skonstruowany, że na więcej po prostu nie ma czasu. Motocykliści świeżo po odebraniu prawka tak naprawdę nie wiedzą, z jaką prędkością jeździć, na co szczególnie zwracać uwagę uczestnicząc w ruchu drogowym i jakie techniki jazdy motocyklem wykorzystywać w zależności od prędkości i innych okoliczności.

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Uważam, że nikt, kto nie brał udziału w profesjonalnych szkoleniach, nie będzie dobrze jeździł motocyklem. Powód jest prosty – musimy zwalczyć pewne naturalne odruchy. Głowa podpowiada często zupełnie inne czynności, niż należy wykonać w danym momencie.

K.B.: Na placu widzę motocykle z tablicami rejestracyjnymi z całej Polski. Czyli jesteście znani nie tylko na lokalnym lubelskim podwórku. 

A.L.: Tak, średnio na szkoleniach mamy pół na pół – połowę motocyklistów miejscowych, a druga połowę przyjezdnych. Mamy bardzo wielu uczestników z odleglejszych rejonów Polski: Krakowa, Rzeszowa, Kielc czy Warszawy. Czasem ludzie jeżdżą do nas po 500 km i więcej, zwłaszcza na szkolenia bezpłatne. Najlepiej to widać na szkoleniu dla kobiet – wpadają do nas panie ze Szczecina, Gdańska czy Wrocławia. To pokazuje zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. Panie po prostu wolą trenować we własnym gronie, zanim nie nabiorą odpowiednich umiejętności. Lekko kpiące spojrzenia mężczyzn bywają dla nich deprymujące. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

K.B.: Czy w okresie działalności Moto-Sekcji zauważyłeś zmianę jakościową w umiejętnościach lubelskich motocyklistów? Czy można powiedzieć, że „każdy miejscowy był już u Lisa”?

A.L.: Do takich statystyk nie mam niestety dostępu (śmiech). Natomiast czytając chociażby fora i grupy lubelskich motocyklistów, często widzimy pytania typu: mam problem z tym i tym, wynosi mnie na zakręcie, jak sobie z tym poradzić itp. Wtedy zazwyczaj taki delikwent jest odsyłany właśnie do nas. A my pomagamy. Czytanie poradników i oglądanie filmów to zdecydowanie za mało. Trzeba potrenować pod okiem instruktora. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

K.B.: Na świecie nie ma nic za darmo. Jak finansujecie wasze bezpłatne szkolenia?

A.L.: Kiedyś próbowałem namówić do organizowania bezpłatnych szkoleń także inne ośrodki w Polsce, wykorzystując m.in. artykuły w pismach i portalach motocyklowych. Niestety spotkałem się z brakiem zainteresowania. Wynika to po prostu z obecnej sytuacji gospodarczej w kraju i dużych trudności w znalezieniu sponsorów. Bez nich takie wydarzenie nie może się odbyć, ponieważ wiążą się z nim duże koszty. 

Ja co roku już od października chodzę po firmach i dosłownie żebram o jakieś środki. Ludzie Lublinie mnie znają, kojarzą jako policjanta i szkoleniowca, którego często widać w lokalnych mediach. To znacznie ułatwia mi pracę. Co ciekawe, wielu naszych sponsorów nie jest związanych z branżą motoryzacyjną. To np. firmy budowlane, których właścicielom podoba się to, co robimy. Jedna da pięć tysięcy zł, druga osiem, trzecia dwanaście… Dodatkowo trochę wyciągam z różnych urzędów i póki co, udaje się ten temat spinać. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Osobiście uważam, że każda firma, która organizuje komercyjne szkolenia motocyklowe, powinna przynajmniej raz w roku robić również bezpłatne. To nie tylko rodzaj misji i dbania o dobro wspólne polskich motocyklistów, ale przecież także znakomita forma reklamy. Ktoś, kto zaczerpnie nieco wiedzy i zobaczy szybkie postępy, będzie chciał więcej i zapisze się na kolejne szkolenia, tym razem za nie płacąc.

Widzę tu również zadanie dla was, mediów motocyklowych. Artykuły o tym, jak ważne są szkolenia powinny pojawiać się częściej niż raz w roku, na początku sezonu. Przecież każdego miesiąca w Polsce przybywa kolejnych kilkuset motocyklistów, którzy mogą nie mieć odpowiedniej świadomości. Mówiąc krótko, trzeba „grzać temat” na bieżąco.

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

K.B.: Dziękuję za rozmowę i za możliwość wzięcia udziału w dzisiejszych szkoleniach. Przy okazji chciałbym też zwrócić uwagę na bardzo dobrą, bezstresową i wręcz rodzinną atmosferę, która u was panuje.

A.L.: Tak, dobry kontakt z kursantami jest dla nas bardzo ważny. Przy zapisach na poszczególne szkolenia nie ma u nas suchego formularza na stronie i przekierowania do zapłaty. Każdy zapisujący się motocyklista najpierw rozmawia z nami przez telefon lub email. Dzięki temu mamy pewność, że zawsze dobierzemy mu najlepiej pasujący rodzaj szkolenia. 

Artur Lis i Moto-Sekcja: szkolenie motocyklistów to moja misja i podziękowanie za prezent od losu [Wywiad]

Również dziękuję za rozmowę i zapraszam do Lublina. Bieżące informacje na temat organizowanych przez nas szkoleń znajdziecie na naszej stronie www i profilu na Facebooku

Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY