W co ma się ubrać początkujący motocyklista? Skompletowanie odpowiedniego stroju wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Oto 5 wskazówek, dzięki którym ogarniesz ciuchy “like a boss”.

Wybór odzieży i kasków motocyklowych może zawrócić w głowie. Sklepowe półki i internetowe serwery dosłownie uginają się pod ciężarem ubrań i kasków dostępnych we wszystkich kolorach tęczy, a producenci i dystrybutorzy niestrudzenie prześcigają się w udowadnianiu, że to właśnie ich ciuchy są tymi, na które trzeba wydać pieniądze.

Jeśli masz trochę doświadczenia, z łatwością poradzisz sobie z wyborem i nie zbankrutujesz. Co ma jednak zrobić ktoś, kto dopiero odebrał prawko i rozgląda się za jakimś ciuchem? Jak przebić się przez gąszcz marketingowego bełkotu i nie stracić oszczędności życia na najdroższe modele? Oto 5 wskazówek jak skompletować strój motocyklowy.

1. Kask TYLKO nowy i jak najlepszy

Na kurtce można sporo zaoszczędzić – o szczegółach napisałem pod spodem. Na kasku jednak oszczędzać absolutnie nie warto. Dlaczego? Złamaną rękę można poskładać, złamanego karku już nie. Uszkodzenia na kurtce lub spodniach widać gołym okiem, kask, który spadł z dużej wysokości i – tym samym – nie nadaje się do użytku, może nadal wyglądać tak samo jak nowy – czasem to tylko trochę polerki i gotowe.

Zdecydowanie odradzam też kupowanie najtańszych kasków z tzw. “polycarbonate” lub ABS. To zwykły plastik, który pęka przy pierwszym uderzeniu. Jeśli kupować to tylko multikompozyt, włókno szklane albo carbon. Do tego znanej firmy. Kask SHOEI RYD to wydatek poniżej 2 tysięcy zł, bardzo dobry HJC RPHA kupisz jeszcze taniej. Chcesz najbezpieczniejszy garnek? Kup Arai.

Koniecznie przeczytaj jak dopasować kask motocyklowy!

2. Ciuchy MOGĄ być używane

Mnóstwo ludzi kupuje ciuchy motocyklowe, w których nie jeździ, a potem sprzedaje je za bezcen. Najczęściej trafić można na założone raz komplety damskie. Dama, dla której przeznaczone były ciuchy nie poczuła motocyklowej pasji i dzięki temu możesz teraz kupić niemal nowy komplet za ułamek jego wartości.

Kilkakrotnie znalazłem świetne oferty – rekordowa dotyczyła nowego (nigdy nie założony) kompletu Halvarssons o wartości prawie 4 tysięcy zł, dostępnego na OLX za… 1200 zł. Tylko brać! Poszukaj zatem uważnie kurtki dobrej, znanej marki – Dainese, Dane, Rukka, HELD, RST, Rev’IT, Halvarssons czy innej podobnej klasy. Jeśli się da, kupuj osobiście, sprawdź czy nie ma uszkodzeń i czy jest komplet ochraniaczy, w tym ten na plecach. Pamiętaj – gąbka lub pianka to NIE ochraniacz.

Jeśli wolisz nowe, wybierz najtańszy model bez ocieplenia, które i tak w najtańszych ciuchach jest do bani. Ja polecam Rebelhorn, Retbike albo Motona. Membranę też sobie daruj, działa tylko Gore-Tex, który dostępny jest w najdroższych modelach. Zamiast membrany kup zestaw przeciwdeszczowy w Castoramie za kilkadziesiąt zł. Lub stosuj dobry impregnat (wspominam o nim w punkcie poniżej). Najważniejsze są ochraniacze – pod tym względem rządzi Rebelhorn (Hardy Pro).

3. Rękawice i buty lepiej nowe

Fajnie, gdyby buty były nieprzemakalne, bo zakładanie osłon na buty to już przesada. Buty z Gore-Texem to jednak wydatek rzędu 800-1000 zł, więc proponuję alternatywę – przyzwoite buty motocyklowe bez membrany (na przykład Shima lub Rebelhorn)  zakonserwowane raz na jakiś czas porządnym impregnatem (szczególnie polecam S100).

Buty typu kowbojki, martensy (z wyjątkiem tych martensów), adidasy ani kalosze nie nadają się na buty motocyklowe, ponieważ niedostatecznie (albo wcale nie) chronią kostki i stawy skokowe. Unikaj kupowania butów i rękawic używanych – czort jeden wie jakie choroby miał poprzedni właściciel.

Bardzo dobre i tanie rękawice robi Shima, najlepsze, ale nie najdroższe, Held. Ja kupiłbym w miarę tanie lepszej firmy, na przykład Helda. Wodoodpornością specjalnie nie ma się co przejmować, w razie deszczu wystarczy założyć pod motocyklowe rękawice jednorazowe foliowe rękawiczki ze stacji benzynowej.

4. Ważne akcesoria

Bardzo ważna, a często pomijana, jest ochrona szyi. Nie tyle przed skręceniem, co nieodzowne podczas jazdy w off-roadzie, co przed wyziębieniem. Konsekwencją są bóle zatok, głowy, przeziębienie i inne takie. Latem odsłonięty kark narażony jest na spalenie promieniami słonecznymi, co prowadzić może nawet do udaru. Najtańsza chustka typu komin do kupienia jest za kilka złotych. Niektórzy wolą kominiarki, ale ja nie używam.

Warto zaopatrzyć się też w bieliznę termoaktywną, która radykalnie podnosi komfort podróży motocyklem. Bawełniana koszulka momentalnie nasiąka potem i powoduje nie tylko dyskomfort, ale i zwyczajnie śmierdzi. Przyzwoita bielizna termoaktywna odprowadza wilgoć z powierzchni skóry i pomaga ją odparować.

5. Czego unikać

O najgorszych akcesoriach motocyklowych pisałem w innym artykule, do którego przeczytania zachęcam. Z pewnością NIE SĄ przeznaczone do jazdy motocyklem ciuchy z sieciówek H&M, Cubus czy Reserved nazwane “motocyklowymi”. Sprzedawane tam jako “motocyklowe” kurtki, spodnie czy buty nie posiadają żadnego stopnia ochrony.

Unikaj też buzerów zakładanych na t-shirty czy nakolanników mocowanych na dżinsy. Ochraniacze takie zaprojektowane są do jazdy off-roadowej i nie zniosą upadku w warunkach drogowych, gdzie występuje intensywne tarcie i wysoka temperatura.

1 KOMENTARZ

  1. Miałbym nieco inne zdanie niż autor artykułu, jeśli chodzi o membrany i buty.

    Jeżdżę od jakichś 30 lat, zaczynałem od MZ250 i kurtek puchowych, rękawiczek narciarskich, kasków w których dobrze było, gdy była jakaś szyba…

    Później było lepiej, z racji pracy miałem okazję testować różne kurtki, spodnie, kaski, etc…

    Jeżdżę w zasadzie cały rok, pomijając dni gdy jest śnieg albo lód na ulicy. Śnieg na chodniku czy poboczu może być, nie przeszkadza mi to.
    Deszcz, no problem, muszę jechać wolniej i zachować większą ostrożność, być lepiej widoczny na drodze…

    Membrany działają, i to działają dobrze. Jeżdżę w deszczu, jestem suchy, nie pocę się…
    Jest to rozwiązanie droższe, ale wygodniejsze niż kombinezon przeciwdeszczowy, jedno lub dwuczęściowy, czy też wypinane linery w kurtkach i spodniach.
    Innym rozwiązaniem, są wspomniane wyżej wypinane linery, ale one nie oddychają, człowiek poci sie pod nimi tak samo jak pod kominezonem przeciwdeszczowym.

    Kombinezon ma jedną zasadniczą przewagę nad membranami i linerami: ciuchy nie wyglądaja jak szmaty po jeżdzie w deszczu i można je powiesić normalnie na wieszaku, a nie nad wanną, aby obkapały :P :) No i gdy potrzebuję później jechać, mogą być ciągle mokre :(

    Jeśli chodzi o buty, to wcale nie muszą być goretexowe, aby były nieprzemakalne. Od 3 lat jeżdżę w butach firmy Bilt, które kupiłem w USA za $55, ot tak, do przetestowania. Kierowałem się nie tym, że na stronie sklepu i producenta pisało że są wodoodporne, ale opiniami użytkowników. Nie mają membrany, nie są oddychające, tak że latem noga mi się poci z leksza, ale to jest jedyna wilgoć, która pojawia się w tych butach. Zimą zakładam dodatkową pare skarpet, bo pomimo że mają lekkie ocieplenie, to lubię jak mi w nogi jest ciepło.

    Jeśli chodzi o rękawice, to używam dwóch par, na lato i na zimę, firmy Spidi. Są dość drogie (widziałem droższe), ale rzeczywiście są wodoodporne i oddychające. Raz tylko miałem w nich wodę, gdy jechałem na autostradzie i miałem rękaw kurtki w mankiecie rękawicy a nie było możliwości stanąć i włożyć rękawicy pod rękaw.

    Mieszane uczucia mam co do ochraniaczy w spodniach motocyklowych. Owszem, są potrzebne, ale w każdych spodniach jakie miałem, ochraniacz chronił kolano, tzn był na miejscu, kiedy siedziałem na motocyklu, tzn kiedy nogi były zgięte. Kiedy były wyprostowane, ochraniacze zsuwają się w dół.
    Nie miałem wątpliwej przyjemności zaliczenia dzwona, przeszlifowania asfaltu, lotu w powietrzu, etc. Ale ogladając na YT pare filmików z tego typu zdarzeniami, nie zawsze ci ludzie lecieli, spadali, szlifowali asfalt ze zgiętymi nogami… Myślę na tym, aby kupić jakieś dobre ochraniacze na rzepy i zakładać je bezpośrednio na nogę, pod spodnie.

    Jeśli chodzi o ciuchy termoaktywne, to muszę pochwalić, to działa :)
    Używałem, polecam. Warto upewnić się że materiał zawiera srebro, bo to powoduje że one nie śmierdza przepocone… Tzn nie śmierdzą za szybko… Jak jesteś gdzieś w trasie, to często jest problem, aby to szybko przeprać i wysuszyć :(
    Z tym, że ostatnio przeczytałem o odzieży alpinistycznej, z wełny merynosa i tak mi chodzi po głowie aby to przetestować. Tzn testowane to to już było i działa :P :)

    Ogólnie rzecz biorąc polecam najpierw szukać komentarzy użytkowników, realnych testów na portalach motocyklowych a później kupować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ