Dlaczego wideorejestratory używane są przez policję do mierzenia prędkości, choć nie mają urządzenia pomiarowego – pytają posłowie w złożonej właśnie interpelacji. Czyżby pierwsza jaskółka normalności?

Grupa posłów, Wojciech Bakun, Norbert Kaczmarczyk, Maciej Masłowski, Jarosław Porwich, Jarosław Sachajko, Paweł Skutecki i Paweł Szramka złożyli do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji interpelację poselską w sprawie wideorejestratorów używanych przez policję.

Choć treść dokumentu nie została jeszcze opublikowana, nieoficjalnie wiemy, że posłów interesowała podstawa prawna używania niewyposażonego w radar rejestratora jazdy do dokumentowania wykroczeń przekroczenia prędkości i nakładania na podstawie jego wskazań mandatów na kierowców.

Pomiar? Wolne żarty!

Przypomnijmy: niemal wszystkie używane przez polską policję wideorejestratory pozbawione są urządzenia pomiarowego. Oznacza to, że “pomiar” wyświetlany na ekranie urządzenia jest szacowany na podstawie prędkości radiowozu. Innymi słowy “prędkość pojazdu kontrolowanego” to nie prędkość mierzonego pojazdu, a liczba generowana przez urządzenie.

Prędkość "pojazdu ściganego" to tak naprawdę... prędkość radiowozu!Choć policja nie chwali się tym faktem, coraz więcej sądów przyznaje rację kierowcom, którzy zostali ukarani niesłusznie. Dowodem w sprawach bywają nagrania z rejestratorów jazdy zamontowanych w pojazdach kierowców lub rejestratory GPS. O jednym z przypadków uniewinnienia z zarzutu przekroczenia prędkości niedawno pisaliśmy. Także wiele organizacji społecznych, jak Prawo Kierowcy, Anuluj Mandat czy Stowarzyszenie Prawo na Drodze od dawna wskazuje na poważne nieprawidłowości dotyczące obsługi policyjnych wideorejestratorów.

Wideorejestratory kłamią

Głośno o policyjnych metodach “pomiaru” zrobiło się, kiedy Krzysztof Hołowczyc odmówił przyjęcia mandatu za przekroczenie prędkości tłumacząc, że funkcjonariusze przeprowadzili pomiar w sposób niezgodny z instrukcją obsługi wideorejestratora, a samo urządzenie pokazuje wyłącznie prędkość radiowozu.

7 KOMENTARZE

  1. Czyli jednym słowem, jeżeli policja pędzi za delikwentem powiedzmy przez 10 minut i zapis prędkości w tym przedziale czasowym waha się np. w granicach 140-160 km/godz ,to jest to zapis prędkości li tylko radiowozu ? Prędkość ściganego w tym samym przedziale wynosiła zapewne przepisowe 50 km/godz
    Panowie trochę powagi !!!!!!!!!!!

  2. Ste-fan,
    pomiar nie odbywa się w czasie 10min. Dowodem jest pomiar często na odcinku 50, 100m. Cale nagranie trwa często kilka sekund. Załóżmy że jedziesz w terenie zabudowanym 50km/h za Tobą w odległości 300-400m jedzie nieoznakowany radiowóz z prędkością 105km/h. Włącza pomiar na odcinku 100m. Na wyświetlaczu pojawia się średnia prędkość czyli te 105km/h, dystans na którym został wykonany pomiar czyli 100m i czas pomiaru 3,40 sekundy. Nagranie zrobione z maksymalnym powiększeniem aby wywołać zludzenie, że jadą tóż za Tobą. Zatrzymują Cie i zabierają prawko. I wtedy ja mam Ci uwierzyć że jechałeś 50? czy tak jak zmierzyli policjanci czyli 105. Przykład przejaskrawiony ale chciałem pokazać, że takie pomiary tak w większości się odbywają z najazdu. Aby trudniej to wykazać materiał dowodowy czyli nagranie jest skrócone do minimum aby trudniej było ocenić ten proceder.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ