Tytułowe pytanie nie jest oczywiście skierowane do wszystkich przyszłych motocyklistów. Zadają je sobie ci kandydaci na kierowców, którzy są w pewnego rodzaju okresie przejściowym. Mają rok czy dwa lata do osiągnięcia minimalnego wieku na pełną kategorię A i zastanawiają się, czy robić A2, czy może jednak poczekać. Naszym zdaniem odpowiedź jest jednoznaczna.
Kiedyś wszystko było proste – kończyłeś 18 lat, wykręcałeś parę ósemek na placu manewrowym jednym z cudów polskiej lub radzieckiej motoryzacji i uzyskiwałeś prawo jazdy na wszystkie motocykle świata. W 2013 roku sprawa się skomplikowała, bo weszły aż cztery nowe kategorie uprawnień na jednoślady. AM – dostępna od 14. roku życia, A1 – od 16., A2 – od 18. i pełne A – od 24. roku życia lub 20., jeśli masz A2 od od dwóch lat.
Najbardziej niezrozumianą i niedocenianą z nich jest chyba kategoria A2. Można spotkać opinie, że jest to „pół prawka na półmotocykl” czy też niepotrzebne ogniwo ewolucji, którym nie warto zaprzątać sobie głowy. A jak jest naprawdę?
Rób najwyższe, jakie możesz
Jeśli masz ukończone 24 lata, to oczywiście nie ma tematu. Ceny kursów na kategorie A2 i A są identyczne, więc najlepiej zrobić „pełne” motocyklowe prawo jazdy. Wtedy nie martwisz się, czy kupowany lub wypożyczany przez ciebie jednoślad podchodzi pod jakieś kategorie – bierzesz, co jest i zawsze masz na to uprawnienia.

Pewnym argumentem, choć nieco naciąganym, może być tylko sylwetka kandydata na kierowcę. Osoby naprawde drobne mogą obawiać się gabarytów obowiązkowego na kat. A motocykla egzaminacyjnego klasy Yamahy MT-07 i (jak np. w Warszawie) wolałyby szkolić się i zdawać egzamin na mniejszym BMW G310R. Z drugiej strony to zaledwie 20 kg różnicy w masie i 2 cm w wysokości kanapy. W skrajnych przypadkach można też zdawać egzamin na własnym, odpowiednio przygotowanym i zgłoszonym motocyklu, z jeszcze niższą kanapą. Ale generalnie – najlepiej zrobić pełne A i mieć święty spokój, przynajmniej do terminu kolejnych badań lekarskich.
Niewygodny wiek
Kiedy masz te, powiedzmy, 22-23 lata i żadnych uprawnień na jednoślady, stoisz przed dylematem – zrobić teraz A2, czy za rok-dwa pełne A? Dylemat wybrzmiewa tym mocniej, im więcej kolegów-doradców masz wokół siebie. Możesz usłyszeć, że motocykl na A2 to nie motocykl, bo te są jak wódka i zaczynają się od pojemności 0,7 (tutaj słychać rechot wujka znad imieninowego stołu). Że po co będziesz dwa razy płacił za egzamin. Że i tak zaraz sprzedasz motka na A2. I tak dalej…

My stoimy na stanowisku, że najwyższą kategorię motocyklowego prawa jazdy, na jaką pozwala nasz wiek, warto zrobić choćby na jeden sezon. Dlaczego? O tym poniżej.
Nawet sześć lat do przodu
Po pierwsze, jak byśmy nie pomstowali i uważali tę kategorię za bezsensowną, to bardzo skraca ona drogę do pełnego motocyklowego prawa jazdy. Człowiek „z ulicy”, bez żadnych wcześniej posiadanych uprawnień, może starać się o prawo jazy kat. A po ukończeniu 24 roku życia (kurs może zacząć trzy miesiące wcześniej). Jeśli natomiast posiada kategorię A2 od dwóch lat, granica ta spada do 20 roku życia. W optymalnym przypadku, kiedy kandydat na motocyklistę zaczyna starania o prawo jazdy A2 najwcześniej jak to możliwe (za zgodą rodziców/opiekunów można rozpocząć kurs na trzy miesiące przed 18. urodzinami), można zyskać aż sześć pełnych sezonów – dwa na A2 i cztery z pełnym A. To bardzo dużo i warte jest pieniędzy wyłożonych na dodatkowe szkolenia i egzaminy.

Koszty mniejsze, niż myślisz
Co nie znaczy, że niskie, bo przyznajmy, że ogólnie kursy i egzaminy na wszystkie kategorie są drogie. Takie czasy… Przekalkulujmy to na przykładzie szkół jazdy i WORD-ów w Warszawie. Koszt kursu (teoria + praktyka) na A2 A – 2600 zł (na A tyle samo). Koszty egzaminów – 50 zł teoretyczny, 200 zł praktyczny. Do tego opłaty za badanie lekarskie i wydanie dokumentu, powiedzmy razem 300-350 zł. W szczęśliwych kolejach losu, przy egzaminach zdanych za pierwszym podejściem, daje nam to łączną sumę 3200 zł za uzyskanie uprawnień na motocykle powyżej 125 cm3.
Czy przechodząc za ten rok czy dwa lata na kat. A trzeba ponownie ponosić wszystkie koszty? Nie. Starając się o wyższą kategorię należy tylko zaliczyć 10 godzin jazd w OSK na odpowiednim motocyklu (koszt plus minus 1400 zł), a następnie zdać egzamin praktyczny w WORD (200 zł). Kurs i egzamin z teorii nie są już wymagane.

Jak widać, łączny koszt podniesienia kategorii uprawnień to 1600 zł, połowa tego, co za pełny kurs. Naszym zdaniem warto wydać tę kwotę nawet w perspektywie tylko jednego sezonu. To kilka miesięcy jazdy, zdobywania doświadczeń, możliwości wzięcia udziału w szkoleniach torowych i offroadowych. Ten jeden sezon (lub dwa) i jeden wydatek mogą wzbogacić twoje motocyklowe życie o piękne wspomnienia z wyjazdów i konkretnie podniesione umiejętności. A jeśli kwota 1600 zł boli jednorazowo, pomyśl, że to 200 zł za każdy miesiąc w sezonie. My byśmy brali w ciemno!
Fajne i tańsze motocykle
Może się również okazać, że po dwóch latach jednak nie wydasz tych 1600 zł, bo po prostu nie będziesz miał takiej potrzeby. Możesz co prawda słyszeć opinie, że 50 KM to za mało, że nie warto, że to nie jest prawdziwy motocykl, że zaraz będziesz chciał zmieniać na większy… Artykuł ten piszę w imieniu redakcji, ale ten akapit to moja własna, Konrada opinia.
![Czy opłaca się robić prawo jazdy kat. A2? [co daje, ile kosztuje, od ilu lat, jaka cena, jakie motocykle, jaki koszt przejścia na A]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2023/01/rieju-avvntura-500-legend.jpg)
Osobiście uważam takie podszepty za grubą bzdurę, bo w obecnych warunkach na drogach, przy zagęszczeniu ruchu i wysokości mandatów, te „smutne” 50 koników jest zupełnie wystarczające do jazdy solo. Nawet turystycznej, ze sporym bagażem. I nawet dynamicznej! W mieście i tak odsadzisz wszystkie auta spod świateł, a na autostradzie rozpędzisz się do 150-160 km/h. Motocykl tej klasy robi się rzeczywiście nieco ospały dopiero w czasie jazdy z pasażerem. Ja natomiast i tak zdecydowanie nie rekomenduję jazdy z pasażerem niedoświadczonym kierowcom.
![Czy opłaca się robić prawo jazdy kat. A2? [co daje, ile kosztuje, od ilu lat, jaka cena, jakie motocykle, jaki koszt przejścia na A]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2022/10/honda_cb500_2.webp)
Motocykle na prawo jazdy kat. A2, czyli głównie 50-konne pięćsetki, ale też single 250-400 cm3, to motocykle odczuwalnie lekkie i bardzo wdzięczne w prowadzeniu. Są przy tym tańsze w zakupie i utrzymaniu od tych „właściwych”, a mogą dać tyle samo radości, jeśli oczywiście nie nastawiasz się na ekstremalne osiągi i „terror”. Nie muszą być przejściowe, mogą być na zawsze.
![Czy opłaca się robić prawo jazdy kat. A2? [co daje, ile kosztuje, od ilu lat, jaka cena, jakie motocykle, jaki koszt przejścia na A]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2022/07/VOGE-500-studio-15-MV_DuzeZdjecie-W640.jpg)
Ktoś mógłby powiedzieć, że z takim myśleniem w ogóle można zostać przy 125-tkach do 24 roku życia. Ja jednak uważam, że różnica między 125 a 500 cm3 jest znacznie bardziej odczuwalna niż między 500 a 1000 cm3. A2 to jednak bardzo duży krok do przodu pod względem osiągów, gabarytów motocykla i ogólnych odczuć z jazdy.
Stopniowanie doświadczenia
Po co w ogóle stworzono kategorię prawa jazdy A2? Wydaje się, że głównym powodem było stopniowe przyzwyczajanie motocyklisty do coraz wyższych osiągów maszyny. Moim zdaniem jest to pomysł całkiem niegłupi, bo jednak jazda motocyklem wymaga od kierowcy dużo więcej niż prowadzenie auta, a mocny motocykl wybacza mniej błędów. Mam tu jednak pewien zgrzyt, bo taki 23-latek musi przechodzić przez A2, a jego o rok starszy kolega w magiczny sposób jest nagle od razu gotowy na 200 KM pod sobą? Logicznym byłoby wprowadzenie obowiązku przejścia przez A2 niezależnie od wieku, jeśli chcemy być uczciwi w tym, że chodzi rzeczywiście o stopniowe zdobywanie doświadczenia.

Panie redaktorze. Przy podnoszeniu uprawnień z A2 na A uwzględnił Pan koszty kursu i egzaminu, a gdzie koszt badania lekarskiego? Czyżby nie było konieczne? Wizyta w Wydziale Komunikacji celem wyrobienia Profilu Kandydata Na Kierowcę? Zdjęcia ( ok, może się udało i zostały z poprzedniego razu). A może się mylę? Jedno jest pewne – aby nie robić czegoś takiego jak jazda bez żadnej kategorii.
Koszty egzaminu, kursu, badań to jeszcze nic. Prawdziwe problemy zaczynają się podczas egzaminu z jazdy, slalomy, jazda na czas itp. bzury. Dopiero wtedy wychodzi na jaw ile naprawdę kosztuje egzamin na prawko kar A. Jak trzeba kilkakrotnie podchodzić do egzaminu praktycznego, bo nie zmieścisz się w wyznaczonym limicie czasu i przekroczysz go np. o kilka sekund. Egzaminatorzy na tym bazują i doją kasę odsyłając na kolejny egzamin i płać znowu kolejne 2 stówki, a jak Ci się nie uda to znowu i tak bez końca. Kpina i nic więcej… Czasami zdanie graniczy z cudem albo w końcu ludzi zniechęca jak muszą wywalać grube pieniądze…
.
Koszty egzaminu teoretycznego, kursu, badań to jeszcze nic. Prawdziwe problemy zaczynają się podczas egzaminu z jazdy, slalomy, jazda na czas itp. bzury. Dopiero wtedy wychodzi na jaw ile naprawdę kosztuje egzamin na prawko kat A. Jak trzeba kilkakrotnie podchodzić do egzaminu praktycznego, bo nie zmieścisz się w wyznaczonym limicie czasu w trakcie slalomu i przekroczysz go np. o kilka sekund. Egzaminatorzy na tym bazują i doją kasę odsyłając na kolejny egzamin i płać znowu kolejne 2 stówki, a jak Ci się nie uda to znowu i tak bez końca. Kpina i nic więcej… Czasami zdanie graniczy z cudem albo w końcu ludzi zniechęca jak muszą wywalać grube pieniądze…
.
Złej baletnicy….
Osobiście jestem zdania, że nie wszyscy do wszystkiego się nadają. Jeżeli ktoś nie jest w stanie zmieścić się w określonych limitach i ramach to najwyraźniej ma braki na płaszczyznach niezbędnych. Odpowiednia ilość treningu i mieścisz się lub nie ;-)
A nie jakieś spiski i teorie wymyślać…
Gdzie to niby egzaminatorzy na tym bazują, masz jakieś konkrety podparte, czy „znasz kogoś, kto zna kogoś, kto był”??
AM jest praktycznie pozbawiona sensu. Koszt jak każde inne prawko, a potem trzeba zaczynać zabawę od nowa. Czekam aż moja córa dorośnie do A1. A że jest z grudnia, to jest rok w plecy. Przecież w zimie nie ma egzaminów… A że zima w okolicy Wrocławia jest jaka jest, to zostaje czekać kolejnej wiosny… Aż wznowią egzaminy…