Wina smak
Poranna kawa nastawia nas optymistycznie na kolejny dzień przygody. Wracamy na wieczorne spotkanie z Borysem do Kanalu. Po drodze w planie Jaskinie Szkocjańskie. Niesamowite formacje skalne utworzone przez naturę pod ziemią są jedną z tych rzeczy, które będąc w Słowenii trzeba zobaczyć. Szlak prowadzący przez jaskinie ma 3 kilometry długości, jego przejście zajmuje nam niespełna 2 godziny, po czym wracamy na drogę, zmierzamy w kierunku miejscowości Kanal.
Docieramy tam w godzinach późno popołudniowych zaliczając po drodze kąpiel w wodach rzeki Soca (w dolinie woda już znacznie cieplejsza niż spływająca z gór). Borys organizuje dla nas poczęstunek. Degustujemy miejscowe napoje wyskokowe, rozmawiając o motocyklowej pasji, która w każdym zakątku świata potrafi zjednoczyć ludzi.
Kolejny dzień to nowa przygoda. Borys postanawia nam pokazać okolicę, której, gdyby nie on, nie odkrylibyśmy sami. Udajemy się w przepiękny region Brda, przypominający włoską Toskanię. Słynie on z produkcji wina. Dzięki Borysowi odwiedzamy jedną z firm zajmujących się produkcją tego trunku, gdzie, dzięki uprzejmości znajomego Borysa, zapoznajemy się z procesem produkcyjnym. Co ciekawe w Słowenii wino jest tańsze niż piwo.
Żegnamy się z Borysem z myślą, że dane nam będzie się jeszcze spotkać. Kierujemy się w kierunku Parku Narodowego Triglav, czyli „trójgłowy”. Celem są górskie jeziora, często będące wizytówką Słowenii na pocztówkach – Bohnij oraz Bled.
W rejon jeziora Bohnij docieramy po 3 godzinach spokojnej jazdy. Zaliczamy obowiązkową kąpiel oraz zachód słońca. Z uwagi na późną porę zatrzymujemy się na kempingu w okolicach jeziora. Następnego dnia docieramy nad sławne jezioro Bled – wizytówkę Słowenii. Na środku jeziora znajduje się wyspa z pięknym kościołem.
Miejsce jest niesamowite, z pobliskich wzniesień rozpościera się cudowny widok na okolicę. Jezioro objeżdżamy dookoła, po czym decydujemy się na powrót w wysokie Alpy Julijskie i najwyżej położoną drogę motocyklową w Słowenii, przełęcz Mangart nazywanym Mangardzim Siodłem.
Wąska droga wiedzie na sam szczyt przełęczy, skąd rozpościera się pamorama Triglawskiego Parku Narodowego. Wysokość przełęczy to 2055 m. npm. Strój motocyklowy przydaje się bo panują tutaj zgoła odmienne warunki od tych zastanych w dolinach. Temperatura sięga 15 stopni Cejsjusza. Sam wjazd na przełęcz jest niestety płatny. Krótka wymiana zdań z pobierającymi opłaty i wspólne zdjęcie pozwalają nam zaoszczędzić kilkanaście euro.


Takie opisy zimą? No nic tylko Was powiesić :) Ah Fazerze mój Fazerze, ileż jeszcze do tej przeklętej wiosny? :)