TurystykaRelacje z wyjazdówPot, kamienie i przepaść. Zdany na siebie w plenerach Albanii

Pot, kamienie i przepaść. Zdany na siebie w plenerach Albanii [WYPRAWA]

-

Dzień 8

Podczas wczorajszego górskiego postoju musiały mi wejść mrówki do kurtki, bo mam na sobie mnóstwo swędzących bąbli. Dzisiaj asfaltowy dzień, zostawiam graty w hostelu i ruszam na objazd Saranda, Vlora, Ferras i powrót do Gjirokastra. Górskie serpentyny – jedyne czego w Albanii nie jest za dużo to gór i zakrętów. Motocykl jest urządzeniem stworzonym do jazdy po zakrętach, uwielbiam kłaść się w winkle nawet na endurackich gumach, ale powoli mam już tego dosyć. Po drodze mijam samochody na polskich blachach, kilku motocyklistów. Droga z małymi przerwami prowadzi przez skaliste nadmorskie zbocza. Jest okazja do morskiej kąpieli.

IMG_3499

Kilkadziesiąt km przed Vlora droga zaczyna wspinać się jeszcze wyżej,  temperatura spada, przez szosę przetacza się mgła, a może to chmury. Pojawiają się drzewa, temperatura spada do miłych 20 stopni. Jestem w parku Llogara, jest czym oddychać. Dalej zjazd i autostrada do Levan i dalej powrót w stronę Gjirokastra, po drodze strasznie wieje od morza. Nie wiem, czy to normalne wiatry, czy zbiera się na burzę, na niebie czarne chmury. Wiatr bardzo przeszkadza, jest niebezpiecznie więc zwalniam. Wieczorem na starówce impreza, jest DJ, scena, mnóstwo młodzieży. Siedzę sobie w barze, piję espresso, kiedy przysiada się do mnie trzech lokalnych amigos. Gdy koledzy dowiadują się, że jestem z Polski, że Lewandowski… itp. stawiają piwo. Próbujemy gawędzić w lokalnym języku (o dziwo w tej części Albanii mówią do mnie po włosku, Włosi mają tutaj swoje biznesy). Ja oczywiście po włosku znam tylko Papa Mobile, ale jest bardzo miło, bezpiecznie. Siedzę wśród samych tubylców.

PS. Okazuje się, że te swędzące bąble z rana to nie ślady pogryzienia przez mrówki, tylko uczulenie na…  nie wiadomo co.

20160718_113436

Dzień 9

Dzisiaj postanawiam  powoli jechać już w stronę domu. Pozostało jeszcze wymienić tylną oponę, moja  TKC po 3300 km jest do wyrzucenia. Zabrałem ze sobą starego schodzonego Metzelera – powinien posłużyć jeszcze ze dwa tysiące km. Kolesie w podwórkowym  serwisie pił łańcuchowych i skuterów (nie wiem po co tu komu serwis pił łańcuchowych?!) wymieniają mi oponę w 30 minut. Procedura obejmuje odkręcenie tylnego koła, zawiezienie skuterem opony i koła do innego warsztatu, gdzie wymieniana jest guma. Wszystko za 5 euro. Oni nie naciągają.

20160716_094103

Wyjeżdżam o 10.30, po deszczowej nocy panuje temperatura 22-25 stopni. Jedzie się bardzo dobrze, jest sobota i nie ma ruchu. Przy obiedzie dowiaduję się, że był jakiś zamach w Nicei i w Turcji też się podziało. Mam różne pomysły na ten dzień, ostatecznie mijam łukiem Tiranę, a nocuję pod tamą w Koman Hostel, jutro płynę promem. Zaczęło padać i jest chłodno. Nocleg w pokoju, drzwi się nie domykają, nie ma klucza, nie ma gości. Nie licząc trzech lokalsów z obsługi tylko ja nocuję w tym przybytku. Łóżko czyste. Zasypiam.

20160716_172516

Dzień 10

Rano jem śniadanie, a pod hostelem, przy promach, ruch jak na Marszałkowskiej. Mnóstwo samochodów, busów, rowerzyści, wszyscy pakują się na promy. Ostateczne odpływamy w prawie trzygodzinny rejs. Fajna pauza, odpoczynek, czas na podziwianie widoków, rozmowy i ładowanie baterii. Lądowanie w Fierze i dalej jazda do Velbona na ostatni szutrowy przejazd w Albanii. Ogromnie jestem zdziwiony, że do samej Velbony prowadzi nowa asfaltówka. W sumie to taki light nawet mi pasuje, widoki przepiękne, strome zbocza porośnięte różnymi rodzajami drzew. Oglądam ten sam masyw górski, który widziałem z Theth. Wzdłuż drogi ciągnie się koryto  rzeki wypełnione masą w białych kamieni. Nie mogłem sobie odmówić przejażdżki po nich. Trzeba uważać…

20160712_084632

Teraz szybki wyjazd na Kosowo i dalej na Andrejewice w Czarnogórze. Od Peje w lewo do góry, jadę ponad godzinę. Szukam tablic z oznaczeniami przejścia granicznego – nie ma. Pytam tubylców gdzie przejście graniczne (Kugisthe), mówią, że dobrze jadę. Tubylec pokazuje mi gruntową drogę do granicy to samo pokazuje mój Garmin, Trasa M9 (pewnie bym tam nie wyjechał gdyby nie to, że rowerzyści z Polski, z którymi płynąłem promem wspominali o takim przejściu w górach). M9 jadę może ze 2 km, dojeżdżam do betonowych zapór. Za nimi widać asfaltową czarnogórską drogę. Rzucam mięsem na lewo i prawo. Wracam, wreszcie jakiś ogarnięty facet tłumaczy mi, że nie ma tu przejścia, trzeba wracać do Peje. Postanawiam się tam przespać, a jutro rano wyruszyć na Rożaje w Czarnogórze. Fuck… straciłem na ten podjazd i powrót prawie 3 godziny. Śpię w lepszym hotelu w środku miasta i mam okazję oglądać dwa tutejsze wesela. Bawią się tylko kobiety, tańczą w kółko przy dźwiękach bardzo różniących  się od tych które my znamy, alkoholu nie widziałem – może winko. Kilku facetów stoi pod salą i czeka na swoje Panie, gdzie reszta? Co kraj to obyczaj. Imprezy kończą się około dwunastej. Myślę, że gdyby te Panie zobaczyły polskie wesele to ich pogląd na świat na pewno by się radykalnie zmienił.

20160712_105410

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

3 KOMENTARZE

  1. Tez bylem. Super wyprawa i wspanialy kraj. I z perspektywy czasu wiem ze jeden raz to malo, tam trzeba wrocic. Super tak trzymaj pozdrawiam. Olo

  2. „…Ze szkód pęknięty uchwyt halogenu, szkiełko kierunkowskazu i najgorsze… nadszarpnięte EGO” – sprawdź w boxer-parts lub Tauratechu, może będą mieli oryginalne… Bierz polskie, skoro EGO takie samo jak niemieckie, chińskie czy japońskie a dużo tańsze – po co przepłacać? :) :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ