TurystykaRelacje z wyjazdówPot, kamienie i przepaść. Zdany na siebie w plenerach Albanii

Pot, kamienie i przepaść. Zdany na siebie w plenerach Albanii [WYPRAWA]

-

Dzień 3

Dzisiaj plan jest prosty: “breakfast in Montenegro, dinner in Albania”!!! Wyjeżdżam o 9.30, a na termometrze już 32 stopnie Celsjusza. Robię kilka fotek Dubrownika z lotu ptaka i ruszam dalej. Nie jedzie się tu szybko, na drodze dużo turystów i nie ma jak wyprzedzać. Wreszcie Kotor i stare miasto podobne do Dubrownika. Dalej w planie 36 agrafek w kierunku parku Lovcen. Piękna droga, piękne widoki, serpentyny jak z bajki. Trochę ciasno na drodze i czasem trzeba się zatrzymać, aby przepuścić autobus. Po drodze moje oczy cieszą się widokiem wycieczkowców cumujących w Zatoce Kotorskiej. Na szczycie jeszcze tylko 2 miliony schodów do mauzoleum… ale warto. 

20160709_161007

Teraz cisnę do Albanii, bo dinner miał być właśnie tam. Dużo  czasu ucieka na tych skądinąd przepięknych winklach. Ostatecznie ląduję w czarnogórskiej Podgoricy, dzisiaj breakfast i dinner w Montenegro. Niedrogi motel, pranie, planowanie kolejnego dnia, lokalne piwo i mecz.  Dzisiaj finał mistrzostw Europy Francja – Portugalia. Pisząc te słowa jeszcze nie wiem, kto wygra. Plan na jutro jest ambitny: albańskie Vermosh i pętla Theth. Szykuje się konkretny offroad, więc trzeba spuścić  powietrze z opon…

20160718_132115

Dzień 4  

Od dwóch dni zastanawiam się jak to jest, że tak szybko ubywa mi bieżnik z tylnej TKC80…. hmm. Szybkie śniadanko i Albania. Jadę do Vermosh – przepiękne widoki i dziesiątki serpentyn na jeszcze pachnącym nowością  asfalcie. Ale nie o to przecież chodziło… ścigam się z budowlańcami, którzy szykują podbudowę pod asfalt, a ja chcę jeszcze przejechać po szutrze. Niewiele zostało kamiennej drogi do Vermosh, za rok będzie tu asfaltówka. Dla wielu innych to plus, ale raczej nie dla mnie. Wracając spotykam Wampira z bezdroza.pl, jadą chyba siedmioma terenówkami. Wampir sprzedaje mi kilka praktycznych informacji o tutejszych „klimatach”.

IMG_3567

Droga do Theth też w 80% w asfalcie.  Ostatnie 15 km jadę po kamieniach, na początku na krawędzi przepaści, w większości jednak drogą leśną w dół do doliny – to jest to.  Kark i dłonie bolą, ale droga generalnie łatwa, te kilkanaście km jadę około godziny. Ląduję z namiotem na kempingu naprzeciwko zjazdu z mostku w Theth – nocleg kosztuje 2 euro. Kemping to za dużo powiedziane, ale można spokojnie nocować. Mimo, że jestem wewnątrz górskiej doliny, przez którą przepływa zimny potok, to w nocy jest ciepło. I to gwieździste niebo…

IMG_3535
Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

3 KOMENTARZE

  1. Tez bylem. Super wyprawa i wspanialy kraj. I z perspektywy czasu wiem ze jeden raz to malo, tam trzeba wrocic. Super tak trzymaj pozdrawiam. Olo

  2. „…Ze szkód pęknięty uchwyt halogenu, szkiełko kierunkowskazu i najgorsze… nadszarpnięte EGO” – sprawdź w boxer-parts lub Tauratechu, może będą mieli oryginalne… Bierz polskie, skoro EGO takie samo jak niemieckie, chińskie czy japońskie a dużo tańsze – po co przepłacać? :) :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ