Informator
Podróż
Wyjazd we wrześniu jest sensowny, ale może być już nieco chłodnawo. Powrót w połowie września był utrapieniem, ale to zasługa matki natury.
Koszty
Koszt całkowity: 4 tys., koszt paliwa około 1700 zł, winiety 400 zł, dostępność do bankomatów w normie europejskiej, jedzenie 1 tys. zł, bilety wstępu i inne atrakcje 500 zł, pamiątki około 400 zł.
Droga
Niemieckie i szwajcarskie drogi polecamy bez żadnych obaw. Drogi lokalne we Francji bywają wyjątkowo „polskie”, ale to tyczy się Prowansji. W okolicach Genewy warto sprawdzić parokrotnie, gdzie jesteśmy zanim wybierzemy numer telefonu. Koszty w Szwajcarii są wielokrotnie wyższe niż we Francji. Czeskie drogi pozostawiamy bez komentarza, ale warto je omijać w okresie chłodów i deszczów.
Noclegi
Spaliśmy w hostelach, u rodziny i na kempingu. Raczej nie narzekamy na warunki. W Buis polecamy tani kemping poza miastem.
Ludzie
Czesi są raczej obojętni, ale spotkaliśmy się też z doskonałym przyjęciem. Niemcy raczej zdystansowani, ale życzliwi i pomocni. Szwajcarzy to dyplomaci. Francuzi są wyjątkowo rozmowni szczególnie w języki angielskim (to nie jest żart).
Kuchnia
Kuchnia europejska raczej nas nie zaskoczyła poza okolicami Prowansji. Jedzenie smaczne i niedrogie. Stołowanie się na mieście we Francji odradzamy. Proszę unikać jedzenia w Szwajcarii, bo ceny są astronomiczne.
Autor
Mam 33 lata, w siodle kilka lat, ale z przerwą od 2007 roku, na liczniku ponad 40 tys. km, czyli niewiele. Plecaczek to świeżak. Na liczniku 30 lat.
Sprzęt
TDM 900/2004, sprzęt bezawaryjny, prowadzący miał na sobie kurtkę Beringa, spodnie Scotta i buty Pumy, Plecaczka ubierał Wolf i Probiker, końska maść i puder uratowały nam d…, grzane manetki były niezastąpione, najmniej przydatne było radio, którego nie było, błąd? Drogowskazy nad Jeziorem Bodeńskim
Porady
Warto mieć ze sobą dwie karty do bankomatów. We Francji warto mieć kartę kredytową, bo niemal wszędzie stacje benzynowe są zautomatyzowane.

Ciekawie napisana relacja z wyprawy motocyklowej. Autorzy mają niezłe pióro. Lekko i przyjemnie się czyta. Będzie cdn?
Minos – będzie kontynuacja w przyszłym roku. Wybieramy się na kolejne szalone wakacje, ale tym razem na V Stromie. Zapewne skorzystamy z gościnny motovoyagera, o ile będzie zainteresowanie ze strony redakcji.
Oczywiście, że będzie :-)
Ciekawa wyprawa, świetny motocykl :) Ale ten desperacki powrót aby tylko zdążyć na czas z oddaniem sprzęta moim skromnym zdaniem lekko ryzykowny. Trochę jakbyś dał w zastaw swój dom, a ew dzień opóźnienia miałby skutkować jego zajęciem przez mafię.
Szacunek dla pasażerki za przetrwanie( tym większy, jeśli w TDM była seryjna kanapa).
Nie planowaliśmy ryzyka, ale nieco namieszał nam hotel w Budapeszcie i sprawa zamykania granic. W TDMie była kanapa nieco inna niż ta seryjna. Pasażerka raczej nie narzekała. Pozdrawiamy
Swietna wyprawa i ciekawy opis. Gratulacje. Mnie chyba zabila by ta jazda rowerem na samo zakonczenie :) Wiele opisow wypraw, jak zauwazylem, zaplanowanych jest chyba bez brania pod uwage powrotu. Zbyt malo czasu planuje sie na trase powrotna i potem ludzie jada jak opetani przez dzien i noc. To powoduje stres i zagrozenie. W waszym przypadku to juz bylo male wiariactwo. Podziwiam twojego plecaczka za wytrzymanie tego wszystkiego :) Ja staram sie potraktowac powrot jako czesc wyprawy i planuje po drodze jakis nocleg i postoj. No ale, zeby do tego dojsc, to tez nieraz tak sie wracalo… Powodzenia przy nastepnych wyprawach.
Dziękujemy, wbrew pozorom planowałem dokładnie każdy dzień, ale choroby nas rozłożył :-). W tym roku będziemy już bardziej uważni. Pozdrawiamy