Na pewno każdy uważa tak samo, chociaż niekoniecznie tak jest – bezpieczeństwo, stan techniczny, przygotowanie placu manewrowego i motocykla podczas nauki jazdy, oraz samego egzaminu, powinno być na najwyższym poziomie. No właśnie, powinno…
Po pierwsze – na egzaminy lub kolejne godziny nauki jazdy bardzo często przychodzą nowicjusze, których doświadczenie motocyklowe kończy się na przeczytaniu danych motocykla w Google, lub posłuchaniu historii wujka kolegi znajomego kuzyna motocyklisty, który swoimi wyczynami bije na głowę Marqueza. Po drugie skoro nie w szkołach jazdy i w WORDzie, to gdzie przyszli kierujący mają nauczyć się podstaw bezpiecznej jazdy i kto powinien im dać przykład odpowiedniego przygotowania motocykla i samego siebie do jazdy?
Przeczytaj koniecznie: Ile kosztuje prawo jazdy kategorii A
Na wstępie zaznaczę tylko, że każdą kategorię, którą mam wbitą w swoje prawko, zdobywałem w innym mieście, które zazwyczaj było dla mnie zupełnie obce. Za każdym razem spotykały mnie też w trakcie egzaminów i nauki jakieś ciekawe przygody, z którymi chcę się z wami podzielić. Ograniczę się tylko do tych, związanych z motocyklowymi kategoriami.
Kategoria A1 – lustro jak na dłoni
Zawrotnie szybka, piekielnie nowoczesna i ultra piękna… Yamaha TW 125. No dobra, o ile wybór samego motocykla, biorąc pod uwagę konkretnie sam egzamin, jest dobry, to jego stan techniczny sprawił, że stające dęba włosy na głowie, o mało nie przebiły mojego kasku. Ale zacznijmy od początku. Jako młody motocyklista postanowiłem solidnie sprawdzić stan poziomu oleju, który kazał wskazać mi mój egzaminator. Kucam, patrzę w czarną plamę wziernika i nie wiem, czy oleju nalane jest jak paliwa po sam sufit, czy jest on tak czarny i stary, że bez mocnego przechylenia motocykla na bok, nie jestem w stanie stwierdzić jego poziomu… No ale skoro wymagane tylko i wyłącznie wskazanie miejsca kontroli, to tak też zrobiłem. Czas na najbardziej lubiany element na placu manewrowym – ósemkę. No to głowa w prawo, lewo i ruszam. Dosłownie po sekundzie przez moje usta przelatuje łacina, bo lewe lusterko postanowiło ze mną nie współpracować i wyluzowało się robiąc piękny piruet, kończąc go na mojej dłoni. Tysiąc myśli na minutę, ale zagryzam zęby i postanawiam dokończyć cztery następne ósemki. Oczywiście reakcja instruktora była taka sama, jak niektórych właścicieli psów, które właśnie defekują ustawione z północy na południe. Udawał, że nie widzi, ale zreflektował się, gdy do niego podjechałem po pozytywnej próbie.
– Znowu się odkręciło? Jedź na dół do warsztatu, tam na końcu na lewo i powiedz, żeby ci dokręcili. – nakazał egzaminator. Tym sposobem przejechałem, bez żadnych zasad, cały górny plac manewrowy, aby warsztatowy wirtuoz zamontował niedokręcone lusterko. Na dodatek mój rajd wykonałem w pomarańczowej kamizelce z wielką L na plecach.
Warto przeczytać: Prawo jazdy w 6 krokach
Kategoria A2 – zimny motocykl nie kręci ósemek
Kolejne miasto i kolejne, dziwne zasady. Punktualnie stawiam się o umówionej godzinie na placu egzaminacyjnym i tutaj pierwsze zdziwienie. Kilka innych osób przyjechało motocyklami, którymi odbywało cały kurs. WORD gwarantuje nam na egzamin motocykl, więc czekałem spokojnie na swoją kolej. Następny proszę! Wkładając na głowę kask zbliżam się do egzaminatora, którego mina wyrażała więcej niż tysiąc słów. Z ogromnym wku$wem popatrzył na mnie i rzucił krótkie hasło – Tam jest garaż, otwórz bramę i zabierz stamtąd czarnego GS-a. Ledwo wyciągnąłem motocykl i już kazał ustawiać mi się na linii startowej. No to ssanie i jadę, albo i nie. Sprzęgło praktycznie nie działa, a zrobienie ósemki, pracując gazem, może okazać się problematyczne, gdy dodatkowo dochodzi stres. Szybko kręcę regulacją sprzęgła, żeby chociaż minimalnie poprawić moją, i tak już fatalną, sytuację. Jadąc na ssaniu dojeżdżam do wskazanego miejsca, gdzie egzaminator pewnym ruchem ręki wyłączył je, bo nie chciało mu się krzyczeć. Finał był jeszcze gorszy, bo zasiliłem konto WORD o kolejne 160 zł, ponieważ wykonanie ósemki na nierozgrzanym, dławiącym się silniku z wyjechanym sprzęgłem okazało się niewykonalne. Życie.
Przeczytaj koniecznie: Ile czeka się na prawo jazdy w 2020 roku?
Kategoria A – czyli mgłę widzę, albo oczy mrużę
Łapię ostatni dostępny termin w połowie grudnia i modlę się o przyjazną pogodę. Egzamin o 7:30, więc łapię za telefon i pytam o możliwość przełożenia na późniejszą godzinę, a to ze względu na nocny przymrozek. Nie da się… bo nie. Wstając o 6 rano przy akompaniamencie uderzających o parapet kropel deszczu wiem, że przede mną kolejna ciężka walka z kolejnym już WORDem, na dodatek w kolejnym obcym mieście. Czekam na mojego egzaminatora, który w profesjonalny sposób, czyli szuraniem butem po mokrej kostce brukowej, sprawdził stan jej nawierzchni. Ani na motocykl, ani na egzaminatora nie mogę powiedzieć złego słowa, bo przed egzaminem na moich oczach rozgrzewał motocykl jeżdżąc po placu i sprawdzając osobiście jego stan techniczny. Przy 1 stopniu Celsjusza, po całonocnych opadach deszczu, zaczynam egzamin, który osobiście wziąłem na klatę, nieco namawiając egzaminatora do przeprowadzenia go. Trochę już w swoim życiu przejeździłem kilometrów, ale nie chciałbym widzieć, w takich warunkach, na placu, niedoświadczonego motocyklisty, który omija bramki z prędkością 50 km/h po kostce brukowej. Kostce, kótra już sama w sobie jest śliska. W połączeniu z namalowanymi liniami, wyznaczającymi inne zadania dla osobówek lub ciężarówek, powstał bardzo niebezpieczny i zdradliwy duet. W sytuacjach stresowych przyśpiesza nam oddech, a kaski na stanie Ośrodków Ruchu Drogowego nie mają pin locka. Jazda w prywatnym kasku była niemożliwa, a to ze względu na brak możliwości przełożenia interkomu do własnego kasku. Wobec tego w delikatnej mżawce cały egzamin przejechałem z otwartą szybką. Powodzenia dla zatok!
Skoro szkoły jazdy i Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego mają kreować przyszłych kierowców na osoby świadome zagrożeń, umiejące ocenić stan techniczny pojazdu i przygotowania siebie do jazdy, to w Polsce działa to wyjątkowo źle. Fatalny stan techniczny wielu maszyn, podczas kursu i egzaminu, nie wyrabiają w przyszłym kierującym nawyku dbania o swoje bezpieczeństwo podczas jazdy. Place manewrowe osadzone na kostce brukowej są zdradziecko śliskie i powinny zostać zastąpione asfaltowymi, aby jak najbardziej przybliżyć warunki nauki oraz egzaminacyjne do tych panujących na drodze.
Instruktorzy powinni być aktywnymi kierowcami, aby z własnego doświadczenia i błędów, potrafili przekazać ważne uwagi i porady, których nie przewidział ustawodawca, znający motocykl jedynie ze zdjęcia. Warto zadbać o takie szczegóły i od początku wpajać przyszłym adeptom podstawowe zasady bezpieczeństwa oraz kontrolę stanu technicznego. W jaki sposób do codziennego życia odnosi się wskazanie stanu płynu chłodniczego, skoro połowa kursantów nie ma pojęcia kiedy i jakim rodzajem cieczy mogą go uzupełnić w przypadku nieodpowiedniego stanu? Odpowiedź tutaj jest zbiorniczek płynu chłodniczego i jego stan powinien znajdować się pomiędzy minimum, a maksimum jest równoznaczne z odpowiedzą… POMIDOR.
A wy co sądzicie o stanie i jakości polskich Ośrodków Ruchu Drogowego? Mieliście jakieś przygody na egzaminach?