Jak to jest z tymi cenami motocykli? Każdy wie, że motocykl najdroższy jest, gdy jest nowy. Tak, ale nie zawsze. Są przypadki, w których stary motocykl, czasem nawet sfatygowany osiąga zawrotną sumę i to wcale nie tylko dlatego, że jeździł nim Elvis Presley. Postaramy się prześledzić zjawisko fenomenu wyceny motocykli w zależności od ich wieku oraz wytypować 8 popularnych, produkowanych seryjnie sportowych motocykli japońskich, na których nie powinniście stracić ani złotówki. 

Nie stracić złotówki? Przy dobrych wiatrach będziecie mogli nawet zarobić. No dobrze, więc jak to działa, jak to jest z tą zmieniającą się wartością motocykli? Czy jest jakiś schemat?

Z nówki w używkę

Sprzęt wyjeżdża z salonu i… od razu zmienia status z nówki, na używkę. Mimo że motocykl przejechane ma kilka kilometrów i jest w stanie idealnym, to już traci jakieś powiedzmy 25-30% wartości. Dlaczego? To proste, jeżeli masz do wyboru podobne motocykle, jeden nówka w salonie, a drugi z małym przebiegiem, a różnica cenowa jest praktycznie żadna, to bierzesz nowy, prawda? Tutaj popyt kształtuje ceny. 

Przeczytaj koniecznie: Najbardziej udane, najmniej awaryjne motocykle wszech czasów według polskich mechaników

Z roku na rok taniej

Następnie wartość takiego motocykla spada z roku na rok. Nie będę tutaj pisał o dokładnych wartościach procentowych i jej szacunkach, bo wszystko zależy od marki, modelu i jego dostępności na rynku. Ale powiedzmy pięcioletni motocykl to już połowa wartości nowego. W okolicach tego momentu szybka, do tej pory, utrata wartości pojazdu – zwalnia. Na wartość motocykla duży wpływ zaczynają mieć takie elementy jak: przebieg, serwisy, zamontowane akcesoria, no i oczywiście bezwypadkowość oraz brak uszkodzeń, bo w końcu przez 5 lat mogło przecież dziać się sporo…

Dochodzimy do ściany 

To, że utrata wartości zwalnia, nie znaczy wcale, że się zatrzymuje. Wartość naszego pięcio, sześcio-, siedmiolatka spada nadal, powiedzmy do jego 15 roku życia (nie łapcie mnie za słowa, to jest znowu szacunkowa wartość), gdzie jego cena, stanowiąca powiedzmy (umownie) jedynie piątą część wartości salonowej, wyraźnie się zatrzymuje. I tutaj na cenę danego egzemplarza wpływ mają takie wartości jak: wymieniony akumulator, nowy napęd, opony, czy zrobiony akurat rozrząd.

Przeczytaj koniecznie: Najczęściej kradzione motocykle i skutery w Polsce – statystyki 2017/2018/2019

W górę, czy nadal w dół? 

I teraz jest przełomowy moment, bo… albo cena, utrzymująca się przez długi czas na podobnym poziomie, powiedzmy po dekadzie, będzie nadal spadać albo… zacznie rosnąć… Od czego to zależy? Od wielu czynników, ale głównie od: legendy, kultowości oraz renomy danego modelu, a także od panującej w danej chwili mody. 

Jeżeli wstrzelicie się w odpowiedni moment, i kupicie dany model motocykla za pięć dwunasta, może okazać się, że traficie w dziesiątkę. Wartość waszego sprzęta będzie tylko rosła, niezależnie od tego, czy będziecie w niego coś inwestować, czy nie. Jedynie motocykl musi spełniać kilka warunków. Musi być oszczędzony przez czas i przez poprzednich właścicieli. Zero dzwonów, ciężkich szlifów, nieudanych druciarskich napraw, wiejskiego tuningu. Najlepiej oryginalny przebieg, oryginalny stan i zero przeróbek. Oto modele, które, kupione według powyższej recepty, zapewnią wam za jakiś czas godziwy zarobek: 

Kawasaki ZX7R Ninja

Zaczniemy od Kawasaki, niedocenionego producenta, którego sportowe konstrukcje sprzed ponad 20 lat pokutują za pękające ramy w dziewiątkach oraz szóstkach. O ile kupno ZX9R może nie będzie trafionym pomysłem, to na pewno ZX7R Ninja okaże się dobrą inwestycją. Szał na ten model już się zaczął i warto dosyć szybko zdecydować się na jego zakup, dopóki ceny nie poszybują mocno w górę. 

Przeczytaj koniecznie: Jaka kara za nieprzerejestrowanie motocykla/auta po 1 stycznia 2020

Kawasaki ZXR 400 Ninja

Nastaje obecnie też moda na klasę 400, której udanym przedstawicielem jest czterocylindrowa Kawasaki ZXR 400 Ninja. Nawet są klasy wyścigowe małolitrażowych youngtimerów, którymi ludzie ścigają się po torach kartingowych. To sprawia też, że ten model zaczyna być, a właściwie to znów stał się, bardzo popularny. 

Suzuki GSX-R 1100

Sprzętem od Suzuki zasługującym, z resztą od lat, na kapsułę czasu, jest kultowa konstrukcja zaliczana do olejaków, produkowana do 1992 roku włącznie, czyli GSX-R 1100. 750-tki też trzymają dobrą cenę, ale egzemplarzy o pojemności 1100 jest zdecydowanie mniej na rynku, co sprawia, że są dużo cenniejsze. Bardzo ciężko jednak o egzemplarz nie dojechany na śmierć i zachowany w oryginale.

Przeczytaj koniecznie: Motocykle NIE polecane przez mechaników 

Suzuki TLR 1000

TLR 1000 to japońska odpowiedź na włoskie v-ki. Zachwyt tym motocyklem, choć nie do końca zrozumiały – już w swoich czasach było to ciężkie, toporne i… słabe moto o kontrowersyjnych (dla wielu jednak pięknych) kształtach. To jednak panuje teraz na nie moda, więc trzeba z tego korzystać.

Suzuki GSX1300R Hayabusa

Kolejne Suzuki to pierwszy wypust Hayabusy (roczniki 1999-2000, najszybsze wtedy seryjnie produkowane motocykle na świecie). Te modele miały licznik wyskalowany do 340 km/h i egzemplarze z tą liczbą na blacie są najbardziej w cenie. 

Potem weszła umowa dżentelmeńska japońskich producentów, skończył się wyścig zbrojeń o laury motocykla legitymującego się największą wartością prędkości maksymalnej i motocykle zostały ograniczone do prędkości 299 km/h (a przynajmniej wskazania ich liczników). Krąży też legenda, że wszystkie modele sprzedane jako nówki w polskiej sieci dealerskiej w 1999 roku zostały zgruzowane, bo klienci nie ogarniali takiej mocy. Choć wydaje się nam, że należy to wsadzić między miejskie legendy, to jednak generalnie ciężko jest o wyrwanie tego modelu w oryginale, a już z polskiej dystrybucji jest to praktycznie niemożliwe.

Honda CBR 900 RR Fireblade SC28

W Hondzie zdecydowanie laury najbardziej kultowego sporta w miarę rozsądnej cenie należą się CBR 900 RR Fireblade SC 28, najlepiej pierwszy wypust na dwóch okrągłych lampach.

Motocykl, który mimo mniejszej pojemności i mocy od konkurencji (GSXR 1100, FZR 1000, ZX9R), pozamiatał towarzystwo zwinnością i lekkością konstrukcji. Kultowy sprzęt, który znajomy, w naprawdę oryginalnym, świetnym stanie wyrwał ostatnio za 8 000 zł.  

Honda VTR 1000 SP1

Kolejny motocykl to kultowa już VTR 1000 SP1, odpowiedź Hondy na fałkę Suzuki (opisywaną wyżej TLR1000) oraz oczywiście włoskie konstrukcje. Motocykl zawdzięczający swoją popularność wyścigom SBK, bezkompromisowej sportowej charakterystyce oraz nieprzemijającym wyglądem.

Yamaha, no przecież nie R1 czy R6…

Yamaha… no i tu jest problem. Bo sporty tego producenta nie były to jakieś super udane konstrukcje. Moglibyśmy napisać o R7, ale to unikat za kolosalne pieniądze i do tego niedostępny na rynku. R1 i R6 z pierwszych roczników raz, że psuły się na potęgę, a dwa, że jest ich naprawdę mnóstwo i statusu kultowych raczej prędko mieć nie będą – no może za 30 lat. 

Yamaha V-Max 1200

Choć to nie sport, to jednak trzeba go wymienić, jako jedyną Yamahę w tym zestawieniu. Kultowy V-Max 1200 produkowany od lat 80. aż do 2006 roku. Pierwsze roczniki tego modelu już mają zawrotną wartość, a młodsze na pewno będą tylko drożały. 

Warto na koniec dodać, że wszystkie te motocykle nadal mają pełną sprawność użytkową, dają przyjemność z jazdy i potrafią generować niesamowite doznania. Są, lub już niedługo staną się, youngtimerami, które nie będą tylko zalegały w garażach i szopach, ale będą mogły dawać swoim właścicielom to, do czego zostały zaprojektowane – emocje, adrenalinę i fun z jazdy!

 

1 KOMENTARZ

  1. Zdecydowanie też wszystkie generacje Kawasaki ZXR 750 są już kultowe i poszukiwane, a szczególnie w fabrycznych lakierowaniach ”Lime Green”. Baaardzo ciężko już znaleźć zadbane sztuki w rozsądnych pieniądzach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.