niedz., 14 sie 2022

Koszmar kategorii A1, A2, A – czyli brudna prawda o egzaminach motocyklowych w WORD-ach

-

Na pewno każdy uważa tak samo, chociaż niekoniecznie tak jest – bezpieczeństwo, stan techniczny, przygotowanie placu manewrowego i motocykla podczas nauki jazdy, oraz samego egzaminu, powinno być na najwyższym poziomie. No właśnie, powinno…

Po pierwsze – na egzaminy lub kolejne godziny nauki jazdy bardzo często przychodzą nowicjusze, których doświadczenie motocyklowe kończy się na przeczytaniu danych motocykla w Google, lub posłuchaniu historii wujka kolegi znajomego kuzyna motocyklisty, który swoimi wyczynami bije na głowę Marqueza. Po drugie skoro nie w szkołach jazdy i w WORDzie, to gdzie przyszli kierujący mają nauczyć się podstaw bezpiecznej jazdy i kto powinien im dać przykład odpowiedniego przygotowania motocykla i samego siebie do jazdy?

Przeczytaj koniecznie: Ile kosztuje prawo jazdy kategorii A

Na wstępie zaznaczę tylko, że każdą kategorię, którą mam wbitą w swoje prawko, zdobywałem w innym mieście, które zazwyczaj było dla mnie zupełnie obce. Za każdym razem spotykały mnie też w trakcie egzaminów i nauki jakieś ciekawe przygody, z którymi chcę się z wami podzielić. Ograniczę się tylko do tych, związanych z motocyklowymi kategoriami.

Kategoria A1 – lustro jak na dłoni

Zawrotnie szybka, piekielnie nowoczesna i ultra piękna… Yamaha TW 125. No dobra, o ile wybór samego motocykla, biorąc pod uwagę konkretnie sam egzamin, jest dobry, to jego stan techniczny sprawił, że stające dęba włosy na głowie, o mało nie przebiły mojego kasku. Ale zacznijmy od początku. Jako młody motocyklista postanowiłem solidnie sprawdzić stan poziomu oleju, który kazał wskazać mi mój egzaminator. Kucam, patrzę w czarną plamę wziernika i nie wiem, czy oleju nalane jest jak paliwa po sam sufit, czy jest on tak czarny i stary, że bez mocnego przechylenia motocykla na bok, nie jestem w stanie stwierdzić jego poziomu… No ale skoro wymagane tylko i wyłącznie wskazanie miejsca kontroli, to tak też zrobiłem. Czas na najbardziej lubiany element na placu manewrowym – ósemkę. No to głowa w prawo, lewo i ruszam. Dosłownie po sekundzie przez moje usta przelatuje łacina, bo lewe lusterko postanowiło ze mną nie współpracować i wyluzowało się robiąc piękny piruet, kończąc go na mojej dłoni. Tysiąc myśli na minutę, ale zagryzam zęby i postanawiam dokończyć cztery następne ósemki. Oczywiście reakcja instruktora była taka sama, jak niektórych właścicieli psów, które właśnie defekują ustawione z północy na południe. Udawał, że nie widzi, ale zreflektował się, gdy do niego podjechałem po pozytywnej próbie.

– Znowu się odkręciło? Jedź na dół do warsztatu, tam na końcu na lewo i powiedz, żeby ci dokręcili. – nakazał egzaminator. Tym sposobem przejechałem, bez żadnych zasad, cały górny plac manewrowy, aby warsztatowy wirtuoz zamontował niedokręcone lusterko. Na dodatek mój rajd wykonałem w pomarańczowej kamizelce z wielką L na plecach.

Warto przeczytać: Prawo jazdy w 6 krokach

Kategoria A2 – zimny motocykl nie kręci ósemek

Kolejne miasto i kolejne, dziwne zasady. Punktualnie stawiam się o umówionej godzinie na placu egzaminacyjnym i tutaj pierwsze zdziwienie. Kilka innych osób przyjechało motocyklami, którymi odbywało cały kurs. WORD gwarantuje nam na egzamin motocykl, więc czekałem spokojnie na swoją kolej. Następny proszę! Wkładając na głowę kask zbliżam się do egzaminatora, którego mina wyrażała więcej niż tysiąc słów. Z ogromnym wku$wem popatrzył na mnie i rzucił krótkie hasło – Tam jest garaż, otwórz bramę i zabierz stamtąd czarnego GS-a. Ledwo wyciągnąłem motocykl i już kazał ustawiać mi się na linii startowej. No to ssanie i jadę, albo i nie. Sprzęgło praktycznie nie działa, a zrobienie ósemki, pracując gazem, może okazać się problematyczne, gdy dodatkowo dochodzi stres. Szybko kręcę regulacją sprzęgła, żeby chociaż minimalnie poprawić moją, i tak już fatalną, sytuację. Jadąc na ssaniu dojeżdżam do wskazanego miejsca, gdzie egzaminator pewnym ruchem ręki wyłączył je, bo nie chciało mu się krzyczeć. Finał był jeszcze gorszy, bo zasiliłem konto WORD o kolejne 160 zł, ponieważ wykonanie ósemki na nierozgrzanym, dławiącym się silniku z wyjechanym sprzęgłem okazało się niewykonalne. Życie.

Przeczytaj koniecznie: Ile czeka się na prawo jazdy w 2020 roku?

Kategoria A – czyli mgłę widzę, albo oczy mrużę

Łapię ostatni dostępny termin w połowie grudnia i modlę się o przyjazną pogodę. Egzamin o 7:30, więc łapię za telefon i pytam o możliwość przełożenia na późniejszą godzinę, a to ze względu na nocny przymrozek. Nie da się… bo nie. Wstając o 6 rano przy akompaniamencie uderzających o parapet kropel deszczu wiem, że przede mną kolejna ciężka walka z kolejnym już WORDem, na dodatek w kolejnym obcym mieście. Czekam na mojego egzaminatora, który w profesjonalny sposób, czyli szuraniem butem po mokrej kostce brukowej, sprawdził stan jej nawierzchni. Ani na motocykl, ani na egzaminatora nie mogę powiedzieć złego słowa, bo przed egzaminem na moich oczach rozgrzewał motocykl jeżdżąc po placu i sprawdzając osobiście jego stan techniczny. Przy 1 stopniu Celsjusza, po całonocnych opadach deszczu, zaczynam egzamin, który osobiście wziąłem na klatę, nieco namawiając egzaminatora do przeprowadzenia go. Trochę już w swoim życiu przejeździłem kilometrów, ale nie chciałbym widzieć, w takich warunkach, na placu, niedoświadczonego motocyklisty, który omija bramki z prędkością 50 km/h po kostce brukowej. Kostce, kótra już sama w sobie jest śliska. W połączeniu z namalowanymi liniami, wyznaczającymi inne zadania dla osobówek lub ciężarówek, powstał bardzo niebezpieczny i zdradliwy duet. W sytuacjach stresowych przyśpiesza nam oddech, a kaski na stanie Ośrodków Ruchu Drogowego nie mają pin locka. Jazda w prywatnym kasku była niemożliwa, a to ze względu na brak możliwości przełożenia interkomu do własnego kasku. Wobec tego w delikatnej mżawce cały egzamin przejechałem z otwartą szybką. Powodzenia dla zatok!

Skoro szkoły jazdy i Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego mają kreować przyszłych kierowców na osoby świadome zagrożeń, umiejące ocenić stan techniczny pojazdu i przygotowania siebie do jazdy, to w Polsce działa to wyjątkowo źle. Fatalny stan techniczny wielu maszyn, podczas kursu i egzaminu, nie wyrabiają w przyszłym kierującym nawyku dbania o swoje bezpieczeństwo podczas jazdy. Place manewrowe osadzone na kostce brukowej są zdradziecko śliskie i powinny zostać zastąpione asfaltowymi, aby jak najbardziej przybliżyć warunki nauki oraz egzaminacyjne do tych panujących na drodze.

Instruktorzy powinni być aktywnymi kierowcami, aby z własnego doświadczenia i błędów, potrafili przekazać ważne uwagi i porady, których nie przewidział ustawodawca, znający motocykl jedynie ze zdjęcia. Warto zadbać o takie szczegóły i od początku wpajać przyszłym adeptom podstawowe zasady bezpieczeństwa oraz kontrolę stanu technicznego. W jaki sposób do codziennego życia odnosi się wskazanie stanu płynu chłodniczego, skoro połowa kursantów nie ma pojęcia kiedy i jakim rodzajem cieczy mogą go uzupełnić w przypadku nieodpowiedniego stanu? Odpowiedź tutaj jest zbiorniczek płynu chłodniczego i jego stan powinien znajdować się pomiędzy minimum, a maksimum jest równoznaczne z odpowiedzą… POMIDOR.

A wy co sądzicie o stanie i jakości polskich Ośrodków Ruchu Drogowego? Mieliście jakieś przygody na egzaminach?

Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Aktualnie na trzecim roku studiów dziennikarstwa w Katowicach. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.

33 KOMENTARZE

  1. Mój pierwszy egzamin na motocykl październik 2018r. Godzina 8:30 temperatura osiągała – 1 stopni i mżawka – gorsza od deszczu.
    Kask oczywiście z Wordu dostałam plus komplet ochraniaczy. Motocykl Mt07 samoistnie skrecajacy w lewo 😂 dojechalam do slalomu szybkiego. Niestety w poprzednim ośrodku nie raczyli mnie poinformować, że jak 1 przejazd jest zrobiony to drugi na spokojnie. I chciałam zrobić jak najlepiej – nie wyszło. Przez 8 miesięcy nie wsiadłam na żaden motocykl. Aż w końcu zapisałam się. 2 dni przed egzaminem zaczęłam jeździć. Jak poszłam zdawać wmawialam sobie „równowaga, rozluźnienie” jak w Kung Fu Panda 😂 a podczas wykonywania manewrów pomógł mi Zenon Martyniuk „przez Twe oczy zielone”. Oczywiście, to drugie podejście wyszłam z wynikiem pozytywnym. Przytulił am egzaminatora i się popłakałam, że spełniam swoje Marzenie od dzieciństwa ♥️

  2. Hej, mój egzamin na pełną kategorię A był 8 lat temu więc mając 18 lat uzyskałem możliwość poruszania się każdą pojemnością co było w mojej opinii dobrym rozwiązaniem. Ale wracając do zasad który wtedy obowiązywały, NAJGORSZE co mogło zostać wymyślone to, że była tylko jedna trasa przebiegu egzaminu.

    Czyli w trakcie nauki zawsze się jechało tą samą trasę,co za tym idzi, po 3 razie spokojknie całość się pamiętało. Podczas właściwego egzaminu [ na motorku o poj. 125 (>.<) [Egzamin na pełne A]] , kask nie posiadał wbudowanego intercomu, tylko słuchawki i krótkofalówka. W momencie kiedy wyjeżdzałem z placu na miasto, słuchawka mi wyleciała z ucha mimo to przejechałem cały egzamin a egzaminator nawet się nie połapał, że nie miał ze mną żadnego kontaktu.

    PS. Kiedyś leciałem z taką prędkością motorem, że wychodząc z zakrętu uderzyłem w sokoła który nie zdążył się wznieść. Ku mojemu zdziwieniu mówili o tym w wydarzeniach na polsacie. Można ? Można !

    lwg :)

  3. Też miałem egzamin pod koniec października, było dosyć zimno, kask z wordu, zaparowana szybka, podniosilem ją żeby widzieć cokolwiek, egzaminator cały czas się o to czepiał, ma być zamknięta, a ja na to że przecież paruje, a on ze jego to nie obchodzi, ma być zamknięte, ale i tak podniosilem. W końcu usłyszałem że plac zaliczony i że jedziemy na miasto, ale jak zobaczy na miescie że jadę z podniesiona szybką to przerywa egzamin i oblewam. Na szczęście 40-50 km/h wystarczało żeby nie parowalo, i z wielką łaską powiedział że zalicza. A pierwszy oblany egzamin, xj600 zimne, strasznie szarpalo, podparcie noga na osemce i 180 zł poszło się…

  4. Witam Serdecznie .
    Moj egzamin odbył się 22.10.2019 w Szczecinie na kat. A . Przyznam ze motocykl nowy 2600 km . Nawierzchnia asfalt troszeczkę deszczu . Ale nie mam najmniejszych powodów aby powiedzieć coś złego na temat egzaminu ani stanu technicznego motoru .
    Egzaminator podobno wredny aczkolwiek dla mnie okazał się w miarę miły :-) szybka cały egzamin otwarta :-)

    • Ja zdawałem kat a w ostatnie wakacje i również nie mogę powiedzieć złego słowa o pani egzaminator. Zasady były proste i z góry ustalone- miałem komentować wszystko to co robię na drodze, czemu przyspieszam, czemu zwalniam i dlaczego zwolniłem przed pasami skoro miałem zielone. Miałem czas na przygotowanie maszyny, wyczucie sprzęgła i układu kierowniczego. Fakt że kask ściskał mi głowę tak że jak go ściągnąłem po kilkudziesięciu minutach poczułem jak bym się od nowa narodził zgłosiłem egzaminator. Fakt czekającego nas egzaminu potrafi stresować ale dobry egzaminator i świadomość tego że jesteśmy dobrze przygotowani uspokaja nas mentalnie

  5. Ja przygód przy pierwszym podejściu na A2 nie miałam, ot z ósemki wyleciałam poza linię i z tego powodu brak możliwości drugiego podejścia. Cała filozofia oblania egzaminu.
    Przed egzaminem miesiąc wogóle nie jeździłam i jeszcze podstawiono mi zupełnie inny Moto niż ten, na którym się uczyłam…brak wyczucia zrobiło swoje.
    Druga próba już udana …z całą czszęką kasku w górze 😋
    Chciałam wspomnieć inną kwestię , zawartą właśnie w artykule.
    W szkole w której robiłam kurs…motory to ledwo turlajace się trupy (!) W trakcie kursu nie byłam zielonolistna, miałam za sobą dwa sezony na 125 więc mam pojęcie jak powinien zachowywać się sprawny Moto.
    Plac manewrowy ….kpina z dziurawym asfaltem i piaskiem i to jeszcze z górki.
    Absolutny brak możliwości ćwiczeń szybkiego slalomu i awaryjnego hamowania (brak miejsca na rozbieg itd).
    Instruktor ; miły starszy pan …i na tym koniec jego zalet.

    ….miarą sukcesu jest dobry instruktor czynny motocyklista , odpowiedni plac i sprawny Moto; wystarczyło 4 h szklenia i taa dammm egzamin zdany!

  6. Mój egzamin w Word to jakaś pomyłka.
    Start umówiony na godzinę 11. Tuż przed egzaminem stres wzrasta, to normalne. W poczekalni duży zegar odlicza godzinę.
    Wybija 11, z każdym wyczytywanym nazwiskiem serce podchodzi do gardła, ale czas mija a ja wciąż w poczekalni.
    O 11:30moze coś niewiele po, pytam oczekujące chłopaka z kąskiem w ręce na którą godzinę jest umówiony, mówi że na 10:50. Już wiem że w kolejce przedemna mimo opóźnienia jest ktoś jeszcze.
    Finalnie 45 minut po czasie wzywają mnie na plac. Jestem już mocno zestresowany i podirytowany długim spoznieniem.
    Dochodzę do egzaminatora który pyta mnie czy mam kask, mówię że nie, mówi mi że to problem bo nie posiadają wolnego kasku na chwilę obecną. Znów czekam. 10 minut później Pan który czekał przedemna wraca i pożycza kask.
    Dostaje jakąś marna słuchawkę z kablem której za Boga nie da się ustawić w uchu tak aby było dobrze i wyraźnie słychać.
    Dodatkowo ten cholerny kabel cały czas nadciąga się jak lina.
    No nic startujemy na Kawasaki er6n.
    Niby nowy ale nim udało się go zapalić na dobre zgasł 2 razy. Pan z obsługi motocykli żartuję że chyba motocykl dziś ma już dość😉
    Ósemka, potem slalom wolny, potem szybki. Jedna próba za wolno, druga prędkość ok ale gmolem który wystaje tak szeroko po za obręb motocykla musiety pacholek.
    Egzamin zakończony.
    Pytam egzaminatora co jest a on ze gmol delikatnie otarł się o pacholek, odpowiadam że rzaden znany mi motocykl nie posiada takiego orurowanie jak te wasze. Na co egzaminator pełen zadowolenia mówi mi:
    Widzi Pan a nasze maja, dzięki czemu spotkamy się jeszcze raz a kto wie może nie ostatni…
    🤔Czyżby miał coś na myśli…

  7. Po zdanym egzaminie pytam egzaminatora dlaczego lagi są krzywe a ten że miesiąc temu chłopak za dużo gazu dodał i się przewrócił. To pytam czemu nie zrobiony a oni że takie rzeczy na koniec sezonu zdawałem w lipcu. Jeżdżąc motorem z krzywymi lagami zrobić 8 było koszmarnie

  8. Przede wszystkim przepięknie opisałeś swoje doświadczenia – możesz spokojnie pisać scenariusze do filmów BAREI – wystarczy że opiszesz podróż tramwajem po śródmieściu Trójmiasta. Gratulacje zatem. Miło się to czyta. Ja egzaminy na prawko robiłem tez w obcym mieście 40 lat temu jak miałem 18 lat…. własnie uświadomiłem sobie tę okrągłą rocznicę. Egzaminy od tamtej pory nie zmieniły się kompletnie więc mozna śmiało powiedzieć że Gierek jeszcze żyje wśród egzaminatorów. Nadal ich biorą z łapanki lub po kolesiostwu z oślej ławki. Są wyjątki oczywiście ale to nudny temat. W mojej młodości bez prawka mozna było jeździć prawie wszędzie oprócz dróg publicznych, bo nie było zakazów wjazdu do lasów , na pola czy na szutrowe drogi. Jeździłem WSKą dziadka praktycznie od 12 roku życia więc na egzamin tuz po 18 tych urodzinach stawiłem sie niczym Tomasz Gollob polskich szutrów. Ciemne okulary ( które do dzisiaj nie wyszły z mody) skórzana kurtka dziadka oraz jego zegarek na metalowej bransoletce sprawił że do egzaminu podszedłem na luzie jak panujący wówczas na Polskich ekranach Roger Moore. Jedno wtedy było dobre w Polsce. Żaden motocykl na egzaminie nie mógł Cię zaskoczyć. Bo albo trafiłeś na WFMke 125 dwu ramową , albo WSK 125 dwu ramową albo WSK 175 dwu ramową. W tej ostatniej opcji musiałeś tylko pamiętać że masz wersję „TURBO” na pokładzie – czyli czwarty bieg! Były tez urtudnienia. Choć to dzisiejszym czytelnikom może się wydawać IMMPOSSIBLE ale motocykle NIE MIAŁY KIERUNKOWSKAZÓW. Kierunkowskazy musiałeś mieć własne czyli – prawa i lewa ręka – jak dzisiaj na rowerze. Oczywiście nie chce tu poniżać współczesnych adeptów – ale ósemka z jedną ręka na kierownicy – bo drugą musiałeś sygnalizować chęć skrętu, oraz permanentny brak asfaltu – czyli całe miasto w „kocich łbach” były prawdziwie cyrkowym wyzwaniem. Niestety – słabą stroną tego wizerunku był kask czyli potoczny ORZESZEK, który zakładałeś na głowę z wielka dumą. Niestety kreował cię on jedynie na kompletnego idiotę i po obrazie dobrze zapowiadającego się Rogera Moora Polskich kocich łbów pozostawały już tylko marne wspomnienia. (Nie…ciemne okulary nie ratowały sytuacji!!!). W orzeszku każdy wygląda jak pajac. Egzamin wyglądał tak że 100 kursantów stojących w kolejce oglądało Twój występ na moto – jak w cyrku. Pierwsi więc mięli największą publikę co niektórych mogło wprowadzić w stan z którego do dzisiaj wychodzą w gabinetach psychologicznych. Nie muszę chyba mówić że oprócz kursantów przychodziły tłumy gapiów żeby mieć potem co we wsi opowiadać. Ósemka, kolo w prawo , kolo w lewo ,
    za kazdym razem jak włączasz kierunkowskaz ( czyli ręka w bok ) to obowiązkowo oglądasz się za siebie i patrzysz czy ktoś Cię nie wyprzedza bo w LUSTERKO NIE MOŻNA BYŁO WIERZYĆ! Na miasto nikt nie wyjeżdżał… ( intercomu ie było) …. Ja miałem dużo szczęścia bo dziadek od 12 roku uczył mnie jeździć wszystkim czym się dało jeździć więc pierwsze podejścia na kategorię A oraz B -) jednego dnia_ – zakończyłem podwójnym TELEMARKIEM z ukłonem do publiczności, po którym ekspedientka z SAMU ( taka dawna BIEDRONKA) mimo że 6 lat starsza + dwie moje koleżanki były już moje. Niestety nie obróciłem tego w czyn bo takie czasy były że z panną to się na lody chodziło a nie namawiało.

  9. U mnie sprzęgło nie wysprzeglało do końca i luz za cholere nie wchodził. Każde zatrzymanie na skrzyżowaniu to bylo sprzęgło i dużo gazu byle nie zgasł. Porażka

  10. Ja zdawałam A w tym roku i podczas egzaminu padał deszcz, plac się udało zrobić jedziemy na miasto i pod koniec egzaminu pieszy wchodzi na przejście wiec ja się zatrzymuje, wyrzucam bieg i nagle dostaje strzała w tył i motocykl ze mną na latarni ląduje, odwracam się a to Egzaminatorka prawdopodobnie pisała smsa w swoim aucie i najechała na mnie. Motocykl lekko rozbity ja mam jak się później okazało uraz kręgosłupa szyjnego a dodatkowo Ubrzpieczalnia OC sprawcy odmawia wypłaty odszkodowania twierdząc ze nic się nie stało. Jedno co dobre ze egzamin zaliczony za pierwszym razem😀

  11. Z niedowierzaniem czytam artykuł i komentarze. Tylko raz podchodziłem do egzaminu, a było to w ostatnie wakacje, w Warszawie.
    Trafiłem na Panią egzaminator, która sprawiała wrażenie wymagającej osoby ale jednocześnie była bardzo uprzejma i złego słowa nie da się o niej powiedzieć. Ochraniacze, które dostałem były beznadziejne, bo nie dało się ich zapiąć, trzeba było związać. Tyle z minusów, bo plac ok, a kask i rękawice miałem swoje. Motocykl w stanie bardzo dobrym, rozgrzany przed egzaminem, egzaminatorka przed wyjazdem na miasto powiedziała na co na pewno będzie zwracała uwagę, a po zdanym egzaminie życzyła powodzenia i bezpieczeństwa :)

  12. Mój egzamin na kat. A wspominam dobrze. Egzaminatorka kobieta wiek ok 35 lat. Sympatyczna. WORD Warszawa. Podejście Pani egzaminator profesionalne, spokojne z uśmiechem. Plac dobrze przygotowany. Zdawałem w swoich ciuchach i kasku, które kupiłem podczas kursu. Pani egzaminator pozwoliła rozgrzać nieco motocykl. Plac zdany. W mieście dużo kręcenia po uliczkach osiedlowych. Łączność przez radiotelefon ze słuchawką w uchu. Nie wypadała, dobrze było słychać i była wygodna. Miasto zaliczone więc egzamin zdany. Był lipiec 2018 pogoda ładna. Co do kursu to motocykle na przyzwoitym poziomie, trochę poobijane ale mechanicznie ok. Plac też niezły, dużo miejsca. Instruktorzy wyśmienici. Motocykliści z pasją i ogromną liczbą przejechanych km. Tomek, Paweł i Jarek mają bardzo metodyczne podejście do tematu. Reasumując jeżdżę i jest radość

  13. Jestem w trakcie zdawania A1. Pierwsza próba na mieście została zakończona z mojej winy przez stres przejechałem na strzalce bez zatrzymania, 2 próba motocykl ma krzywą kierownice wylamane ograniczniki powiadomilem egzaminatora o tym to rzekł że to zegary są krzywo mimo to że czułem że jest krzywo, oblałem na miescie z dziwnego powodu, a egzaminator mnie obrażał. 3 próba motocykl dalej nie sprawny. Pan widział niestrawność ale powiedział że nie jest mechanikiem i tego nie zrobi, nie wyszło na slalomie wolnym z dużej winy przez niesprawniość. Teraz czekać do kwietnia na kolejny

    • W 2019 roku zdawałem egzamin na kategorię A w WORD Odlewnicza. Motocykl był sprawny (Suzuki Gladius).Plac manewrowy w porządku-dużo miejsca.Egzaminatorzy ok.Polecam ten WORD.

  14. ja jeździłem juz od prawie 10 lat na 50cm zanim zabrałem się za a2, gladiusy mieli zadbane egzaminator spoko facet było nas 5 czy 6 każdy tam widac nowicjusz ale wszyscy ubrani w grube kombinezony w środku lata ja nie miałem stroju wiec byłem w trampkach jeansach i kurtce przeciwdeszczowej. zdawałem pierwszy omijanie i slalom szybki musiałem robić po parę razy bo zepsuły sie mierniki prędkości ale i tak dałem rade pomimo ogromnego stresu.Jeśli chodzi o resztę to nikt nie zdał poprzewracane pachołki jeden się nawet wywalił na ósemce. Wyjechałem jako jedyny na miasto gdzie byłem ciągany przez równo godzinę po samych terenach zamieszkałych ciepło było jak w saunie kask tragedia szybka sama sie opuszczała po lekkim ruchu głową w dodatku nie było nic słychać przez interkom.

    • To chyba Rybnik, bo też szybki i ominięcie robiłem po 3 razy, bo mierniki prędkości nie łapały odczytów :D Byłem pierwszy, ale za to kolejni mieli rozgrzany motocykl :D

  15. Zdawałem egzamin (A) we Wrocławiu. Dostałem nierozgrzany motor, w którym ssanie wylaczylo mi się w trakcie robienia 8ki..dałem radę (nagły spadek obrotów) ale dziś myślę, że to jedna z metod na „podwyższenie niezdawalnosci”

  16. Ja dobrze wspominam swój egzamin na kat A robiony w Tarnobrzegu, jak i cała przygodę z kursem ( też robiłem w tbg żeby poznać miasto, plac mieli w jakiejś dzielnicy motocyklowej bo dwa serwisy moto obok siebie ) :)
    Choć za pierwszym razem nie udało mi się zdać mimo że nie przejechałem 2m :( no ale moja wina.
    Ruszam, a instruktor od razu: proszę się zatrzymać (błędnie pomyślałem że zapomniał mi o czymś powiedzieć) coś zaczął mówić i przez hałas nie dosłyszałem chyba początku i Usłyszałem że egzamin zostanie wznowiony proszę zaczynać, no to ruszam a on znów że proszę się zatrzymać, no ja WTF. Ukończył Pan egzamin z wynikiem negatywnym, ja jeszcze większe WTF. Nie upewnił się Pan czy coś nadjeżdża. 🙈 No cóż fakt 😁😂
    Drugie podejście bez problemu, motocykl czysty, wszystko w porządku, nie szarpał, lepiej chodził niż ten na którym się uczyłem ;) kominiarkę miałem swoją kask mi dobrali, rękawiczki miałem swoje. Pełen profesjonalizm.

  17. Szkoda że nie napisałeś gdzie zdawałeś egzaminy: na Ukrainie, w Uzbekistanie czy innej Rumunii🤔 ja egzamin zdawałem bawarski późną jesienią w Krakowie, ale wszystko przebiegało jak sie należy każde zadanie rzeczowo i skrupulatnie tłumaczone przez egzaminatora a przed rozpoczęciem egzaminu miałem 2 minutki dla siebie i moto żeby „poznać” jak jeździ. Dziwię się że jeszcze takie historie, które opisujecie, mają regularne uzasadnienie w rzeczywistości.
    Ps. Odnosząc sie do koncówki artykułu dotyczącej uzupełniania płynu chłodniczego, jeżeli ktoś w wieku 18, 20 czy 24 lat nie wie co to jest płyn chłodniczy jakie są rodzaje i czym to uzupełnić wg mnie w ogóle nie powienien robić prawa jazdy, bo to znaczy że w ogóle nie interesuje sie tym co robi. A skoro autor twierdzi że szkolenia są takie złe i tego nie uczą to znaczy, że wszyscy niedouczeni kursanci i późniejsi kierowcy stwarzają realne zagrożenie w ruchu bo nawet nie są w stanie ocenić prawidłowego stanu pojazdu i odpowiednio zareagować. Patologia, z tego artykułu mozna wysnuć że sami kursanci pchają sie na egzaminy nie mając elementarnej wiedzy. W jakim świetle stawia to te osoby?

  18. ja jak robilem na a2 a akurat padac zaczelo to uslyszalem tekst na starcie ;m: sie nie odzywaj ku#$a , nastepnie zrobilem slalom , moto rozgrzane i szybki slalom a pozniej hamowanie i komentarz egzaminatora : tylko sie nie wypier#$l :D rozpedzam moto i zaczynam hamowac awaryjnie i o maly wlos bym oblal bo przez mokra nawierzchnie i krotka droge do zatrzymania motocykl mi sie juz kladl na bok a fartem udalo mi sie podtrzymac lewa noga :D a na miescie to caly czas szybka otwarta bo nic widac nie bylo przez deszcz i tylko komentarze no jedz ku#wa no jedz debilu itp :D powaznie wam mowie :-)

    • Łokieć – na takiego egzaminatora napisałbym skargę. Dwa lata temu zdawałem w Warszawie i egzaminator był nie tylko grzeczny i uprzejmy ale i pomocny. Kilku egzaminowanych było kompletnie nie przygotowanych do egzaminu (prawdopodobnie kurs tylko na papierze) ponieważ nie wiedzieli nawet jakie są zadania egzaminacyjne, a mimo to, egzaminator starał się ich nakierować sugerując co mogą zrobić żeby było im łatwiej. Tak więc moje wspomnienia z egzaminu są wręcz miłe (tak jak pisali już przedmówcy o WORD Warszawa – pełen profesjonalizm). Przygotowanie do egzaminu: Tomek, Jarek, Paweł i Seweryn. Zdane za pierwszym razem.
      P.S. Jak czytam pretensje do egzaminatora za to, że oblał bo ktoś zawadził gmolem o pachołek to mnie pusty śmiech ogarnia. A jak zawadzisz kufrem o czyjś samochód to będziesz się tłumaczył, że zazwyczaj nie jeździsz z kuframi? Na kursie motocykle były bez gmoli? Pierwszy raz na takim motocyklu siedziałeś na egzaminie? Kiepskiej baletnicy…

  19. Jakość polskiego szkolenia kierowców na wszystkie kategorie można określić jednym słowem: DNO, a tak właściwie jedno słowo nie oddaje stanu faktycznego, bardziej pasuje zdanie: dno i kupa mułu.

  20. Mazowsze, stare Miasto wojewódzkie. Motocykl na wtrysku, względnie rozgrzany. Ślisko, zimno, ale egzaminator rozumiejąc sytuację na drodze uspokajał chłopaków. Naprawdę spoko gość. Widzę że należy mu się medal :)

  21. Nie wiem kto opowiada takie bajki, dziwne że jak ktoś nie zda to wylewa się fala hejtu, bo przecież on jest taki zaje*stym i nie zdał bo miał zły motocykl, bo pogoda była zła,bla bla bla … i szyny były złe :P
    Przede wszystkim jeśli motocykl na egzaminie ma jakieś wady, np urwane lusterko, to masz prawo poprosić o zmianę motocykla, po 2 w czasie przed rozpoczęciem egzaminy powinieneś odczekać aż motocykl się „nagrzeje”, w moim przypadku (zarówno na A2 jak i A) wyglądało to tak że wystawiłem motocykl z garażu na plac, odpaliłem i wtedy na spokojnie ubierałem kask, rekawice itp., a przed rozpoczęciem egzaminu poprosiłem egzaminatora o możliwość zrobienia kilku „kółek” na placu w celu zapoznania się z zachowaniem motocykla na sprzęgło, gaz, hamulce.
    Naprawdę ludzie jak ktoś nie potrafi jeździć i nie zda egzaminu to niech nie robi z siebie ofiary, tylko albo wykupi sobie dodatkowe godziny w szkole jazdy, albo odpuści sobie prawo jazdy.
    Zgadzam się, ze egzamin na kat A i niższe nie odzwierciedla warunków na drodze, ale zrozumcie, to nie jest samochód! i egzaminator w czasie egzaminu nie jest w stanie zareagować za zdającego jak mu ktoś zajedzie drogę czy wybiegnie na ulice. musi wiedzieć że taka osoba bedzie potrafiła chociaż próbować zareagować.
    Jeśli ktoś nie zda z rzekomej winy egzaminatora to po to są nagrania, można sie odwołać, a jeśli to nie pomoże nawet iść do sądu. Tylko, że zdecydowana większość nie zdaje przez to że nie potrafi jeździć!
    PS. patrząc na to co dzieje się na drogach uważam, że egzamin na kat.B powinien być o wiele trudniejszy, bo to co niektórzy robią to czasami naprawdę aż strach jechać.

  22. Co do niektórych komentarzy… Kurde, motocykl to tylko środek lokomocji. Każdy rozsądny człowiek będzie jeździł nim stosownie do swoich umiejętności. Nie ma sensu oczekiwać, żeby każdy motocyklista wiedział I umiał więcej niż konieczne. Ja jestem inżynierem cyberbezpieczeństwa ale nie oczekuje, że przeciętny użytkownik komputera będzie rozumiał jak działa procesor czy potrafił szyfrować przy użyciu algorytmu RSA na kartce, a jak nie, to powinno mu się zabrać komputer, bo wpiętym do netu tez można sobie bolesną krzywdę zrobić. W Polsce ludzie mają kompleksy, które na każdym kroku próbują sobie odbijać :/

  23. Koszalin patologiczny zord… Kategoria A. Instruktor super facet. Aktywny motocyklista. Od samego początku powtarzał, żeby nie szukać logiki tylko odstawić przedstawienie na tych śmiesznych zasadach. Egzamin… Przychodzi burak za karę z nazwiskiem króla TVN. Od początku podbijając atmosferę stresu. Interkomu brak, bo wirus. Masz mieć swoje słuchawki i telefon. Dzwoni egzaminator do Ciebie i tak wygląda komunikacja. Moto zimne, walka na 8, deszcz. W słuchawkach tylko szybciej, bo pada. Mój błąd, bo z tego szybciej nie obejrzałem się przy szybkim slalomie. Oczywiście nie powie Ci co za błąd, dopiero jak drugi raz to samo zrobiłem to powiedział, ale wiadomo, że wtedy 180 zł i do kasy. Kolejna próba znowu ten buc. Podejście niezmienne. Atmosfera wrogości i co chwilę docinki. Plac ogarnięty i wyjazd na miasto. Pierwsze rondo i widzę, że jedzie auto z nauki jazdy, bardzo powoli wewnętrznym pasem. Czekam, bo nie wiem co ma w planach. Okazuje się, że jednak skręca, tym samym mam okazję wyjechać. Słyszę pierwszy błąd, zła ocena sytuacji. Myślę, sobie jak mam ocenić dobrze skoro to auto nauki jazdy i jest to ograniczone zaufanie. Reszta miasta jakoś szła. Wszystko ok. Blisko powrotu komenda przed rondem w prawo, dojeżdżamy, a na rondzie rozsypany piasek. Wtedy egzaminator zmienia komendę i mówi proszę prosto, dosłownie jakby chciał mnie w ten piasek złapać, żebym się wyłożył. Znając życie więcej zrobiłem kilometrów na moto niż on w aucie i spokojnie przejechałem. Zjazd do ośrodka egzaminacyjnego i z wielką łaską mówi, że egzamin pozytywny i zaczyna wywody, że powinienem szybciej reagować na rondzie, jeszcze jeden taki błąd i by mnie oblał i mi mądrzy się. Ogólnie to nie ma nic wspólnego z nauką jazdy. Zero logiki, zero podejścia. Podbijanie stresu, zagrywki aby tylko utrudnić zdanie. Mój egzaminator mówił słusznie, zdanie prawka to dopiero uprawnia do samodzielnej nauki, a większość egzaminatorów to zachowuje się jakby byli panami sytuacji i sprawia im przyjemność pastwienie się nad zdającymi.

  24. no coz. Ja robilem prawo jazdy(majac 16 lata wlasciwie jeszcze mniej ale blisko mojej daty a na prawko musialem poczekac jeszcze miesiac do ukonczenia tych 16 lat – w LOK u na wkacyjnym kursie organizowanym w liceum) w latach gdy po zdaniu teorii na kat. B moglem zdac jazde motocyklem na kat A bo nie bylo jeszcze tych gownianych podzialow. Pewnie ktos mnie zgani ze teraz jest lepiej bo powoduje to zdobywanie doswiadczenia mlodym kierowcom motocyklow a ja na to im powiem ze to gowno prawda a widac to na drodze. A teraz powiem wam tak – na motocykl ponownie wsiadlem, uwaga po 40 latach pierwszy raz po zdanym egzaminie, czaicie to? Wsiadlem gdy dokonalem zakupu 750tki a nie 125tki czy 250-350. Kupilem 750 na miasto jak i lekko poza nim, mialem chec na litra ale nie mialem miejsca w garazu gdzie mam samochod a na zewnatrz uwazam trzymanie moto za kryminal w naszym klimacie. Jezdze do tej pory czyli 6 lat bez problemu czyli stluczka, szlif itp bo kocham jazde bezpieczna i kocham moj motocykl a dodatkowo mam rozum ktorym posluguje sie i to jest kategoria ktora powinno stosowac sie w czasie jazdy a lubie odkrecic manetke i uwielbiam ronda na ktorych mozna pokazac wlasciwe zachowanie motocyklisty, oczywiscie wowczas gdy pogoda pozwala i opona klei sie do asfaltu. Widze jednak wielu uzytkownikow motocykli roznych w tym sportowych w roznym wieku ktorzy niestety nie stosuja sie do rozumu a tym bardziej do praw fizyki napier…lajac miedzy samochodami czesto na trzeciego z predkoscia 100-120 km/h lub gdy jest zimno i mokro co oznacza smierc na miejscu. Pozdrawiam wszystkich ktorzy stosuja sie do bezpiecznej jazdy i niekoniecznie ograniczajac swoja predkosc wowczas gdy warunki i droga na to pozwalaja mimo ze czesto znaki nakazuja/ogriczja nasza wolnosc bo motocykl rozpedza sie 2 lub 3 razy szybciej jak i hamuje na 2 lub 3 razy krotszej drodze niz samochod a znaki czesto podaja regulacje dla samochodow. Policjant ktory jezdzi lub jezdzil na motocyklach wie o tym i czesto przymyka oko ale gdy tragicznie zachowasz sie na drodze czesto narazajac czyjes a nie swoje zycie reaguje bardzo ostro.

  25. Zdałem kat A w 2021 r. Wcześniej 19 lat miałem kat. B. Zarówno kurs jak i egzaminu nie przygotowują do jazdy na moto, te zadania nie uczą jazdy w ogóle. Na egzaminie plac powinien być zlikwidowany, powinna zostać jazda po mieście i dodatkowo powinna być jazda na trasie z dużą prędkością. Dziś dostajesz papier i uczysz się jazdy, tak wygląda nauka jazdy w Polsce. Aż dziw że tak mało wypadków na moto.

  26. Czytam te pierdoły wasze i powiem tak: Zgodzę się że są różni egzaminatorzy to fakt. Ale wasze problemy są typowe dla ludzi z problemami w każdej dziedzinie. Refleksja prosta zawsze będzie miał największe pretensje ten co nie umie jak trzeba i wtedy zaczyna się litanie co jest nie tak, a to podkłady były złe a to tory były niedobre. Dziwię się motocyklistom objeżdżonym na mniejszym litraży którzy przychodzą na egzamin i mają pretensje, a nie dziwię się nowicjuszom. Łatwo mieć pretensje. Zdobycie uprawnień po kursie z większością wątpliwych instruktorów bo tu zaczyna się pierwszy problem i głownie największy problem jest ogólnie za łatwe. Większość zdających po „wątpliwym” kursie trwającym za krótko i szkolącym za mało efektywnie co dopiero w ogóle nie nadaje się do jazdy na tak mocno niebezpiecznym środku lokomocji jak jednoślad. Kursy są za krótkie ilość godzin praktycznych za mała. Dostają na koniec egzaminatorzy na których spoczywa odpowiedzialność największa kiedy to co drugi z pretensjonalnym tonem odchodzi po oblanym egzaminie że to to że to tamto. Potem wyjedzie na „miasto” i sie zabije albo spowoduje wypadek…. Ja jakoś zdałem za pierwszym razem ucząc się jeździć na kursie i zdając na rozklekotanym motocyklu oczywiście to rozklekotanie to też bez przesady! nie było takie że motocykl się nie nadawał… Zdałem potem powoli zacząłem się „objeżdżać” może z 2 lata to potrwało zanim poczułem się pewniej ale nie od razu jak mistrz kierownicy tylko wystarczająco żeby swobodnie wsiadać w kolejnym sezonie bez obaw przed jazdą. Problem jest głęboki w tym temacie i nie da się tutaj go opisać. Ale moja rada jest taka: Zacznijcie szukać najpierw u siebie niedoskonałości a potem zwalajcie winę na innych albo na inny sprzęt. Nikt nikomu nie każe zdawać egzaminu jeśli nie do końca czuje się pewnie lub jest świeżym kierowcą przy mżawce. Można przyjść latem na egzamin uprzednio dodatkowo pojeździć jeszcze i się doszkolić. Ilość wymysłów jakie słyszałem przy nieudanych próbach zdania egzaminu i ilość pretensji jak ich jakość przechodzi ludzkie pojęcie. Mam znajomego wieloletniego instruktora, a teraz egzaminatora. To co ludzie robią i jak tłumaczą swoje błędy i do kogo mają pretensje przechodzi ludzkie pojęcie na inne kategorie również. Ogólnie grzecznie bym podchodził do egzaminu i brał odpowiedzialność za swoje błędy bo łatwo mieć pretensje, a po zdanym egzaminie fartem cudem czy dzięki swoim umiejętnością cieszył bym się że dalej mogę zdobywać doświadczenie w jeździe na jednośladzie już legalnie powoli i z rozumem…. Dużo można by tu jeszcze pisać i przytaczać przykładów i poprzez pryzmat egzaminatorów i z poprzez pryzmat zdających ale to i tak nic nie zmieni ludzie zawsze będą ludźmi niemniej jednak napisałem te może dla co poniektórych „swoje pierdoły” bo uważam że jednak czasem wypada coś powiedzieć niż ciągle słuchać i kiwać głową niezależnie jaki to ma wydźwięk zostaje ślad.

  27. Polska to żart , zdałem prawo jazdy A2 na motocyklu którym robi sie A …bo takie są w MORDach …. za 2 lata znowu mam zrobić to samo na tym samym i zapłacić kolejne 1000zł

  28. Bajki leszcza po słabym szkoleniu. Lusterka to oczywiście niedopatrzenie ale nic dziwnego że się odkręcają skoro co chwilę ktoś się na tym wywala. To Ty miałeś sprawdzić stan techniczny motocykla przed jazdą i przygotować się do jazdy. Skoro odkręciło się podczas jazdy to znaczy że nie dotknales go przed jazdą… W drugim przypadku wyszło słabe szkolenie. I co z tego że motocykl nie był rozgrzany? A co ze sprzęgłem ślizgało się? Jeśli nie to było całkiem sprawne. To Ty sobie z nim nie poradziłeś bo na kursie zawsze szedłeś na łatwiznę. Pewnie jeszcze nielegalnie rozgrzewając motocykl na postoju i trując innych spalinami.
    Dalej… Plac manewrowy śliski? Ty kpisz? A na drodze co zrobisz po pierwszym wiosennym lekkim deszczu? Tam to jest dopiero ślisko a nie przy tych zabawnych manewrach przy niskiej prędkości. Każde zadanie egzaminacyjne zrobię moim simsonem Schwalbe lekko odblokowanym z wahaczem z przodu i skrajnie wiotkim zawieszeniem a Ty masz problem żeby to wykonać współczesnym motocyklem… Znów braki w szkoleniu. A co do płynów. Od tego masz instrukcje obsługi, serwisy, mechaników i dodatkowe szkolenia. Chcesz się nauczyć jeździć to się uczą jeździć, godzin jest bardzo mało żeby zrobić to dobrze. Tam nie ma miejsca na szkolenia serwisowe.

  29. U mnie egzamin na A skończył się bardzo szybko na wolnym slalomie przez to że trafiłem na MT-07 który się okazał o wiele lżejszy (więc ciężko było się przyzwyczaić) od XJ6 na którym uczyłem się, oraz zimny silnik który na ssaniu pędził tak że cały czas trzeba było manipulować sprzęgłem żeby motor jechał wolniej. Mimo tego że WORD ma dwa XJ6 i jeden MT-07 nikt mnie nie pytał na jakim motocyklu chcę zdawać. Więc polecam zdawać w środku dnia żeby chociaż wykluczyć ten moment z zimnym silnikiem. Ale to wszystko nie jest największym problemem. Największym problemem jest to że na termin trzeba czekać 4 tygodni. A potem jeszcze 2 tygodni na ten pieprzony plastik. Czyli w najlepszym wypadku otrzymam prawo jazdy pod koniec sezonu – to jest dramat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Już w ten piątek policyjna akcja „Prędkość”

Kierowcy strzeżcie się, gdyż policja planuje kolejną policyjną akcję w piątek. Długi weekend będzie wiązał się ze wzmożonym ruchem oraz wyjazdami na wakacje, dlatego...

MZ TS250 – wschodnioniemiecki skok ku nowoczesności [opis, dane techniczne]

Może TS-ka nie jest obiektem, aż tak licznych westchnień jak seria ETZ, ale niewątpliwie to jeden z ważniejszych modeli, w historii enerdowskiego producenta. https://motovoyager.net/ekstra/prezentacje/motocykle-zabytkowe/kultowe-jednoslady-minionej-epoki-mz-etz-251-wschodni-obiekt-pozadania-opinie-ceny-opis-dane-techniczne/ Na początku...

Samodzielny serwis motocykla SHL 125 – film instruktażowy z 1955 roku

Co zrobić, gdy silnik nie chce zapracować? Przyjmujemy metodę kolejności i szukamy przyczyn defektu. Paliwo, świeca? Co dalej? Zobaczcie ten dziesięciominutowy filmik, który mimo...

Uniwersalne etui na telefon firmy SP Connect – przyjaciel motocyklowego podróżnika

Odkąd stałem się posiadaczem advenczera rośnie we mnie potrzeba zwiedzania, turystyki motocyklowej nie ograniczającej się jedynie do głównych dróg i szlaków. Oczywiście, aby sprawniej...

Egzaminy na prawo jazdy zawieszone w ponad 20 miastach – protest Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego

Napięta sytuacja na linii WORD - Ministerstwo Infrastruktury sprawiła, że w ponad 20 miastach w Polsce zostały zawieszone egzaminy na prawo jazdy. Protest jest...