[sam id=”24″ codes=”true”]Druga generacja Yamahy Super Tenere nie próbuje nawet udawać pustynnego wszędołaza, jakim była pierwsza Teresa. Czy jednak nowy model całkiem zatracił off-roadowy pazur? Nie, choć jego żywiołem zdecydowanie jest asfalt.
Zdjęcia do testu: Izabela Jurkowska
Do naszych testów trafia świeża, ulepszona wersja ZE, czyli model wyposażony w znakomity system elektronicznych zawieszeń znany z testowanej przez nas wcześniej FJR1300AS. Super Tenere od początku nie pozostawia najmniejszych wątpliwości kto jest jej konkurentem. Potężna konstrukcja, wygodne siodło i miły dla ucha gulgot silnika od razu kierują myśli w stronę BMW R1200GS.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Yamaha zapewnia, że w nowym modelu wprowadzono liczne udoskonalenia, które poprawiają komfort podróży, ochronę przed wiatrem, czytelność instrumentów. Dodano tempomat i kilka ulepszeń, które trudno zauważyć gołym okiem – choćby nowe głowice cylindrów.
Gulgot rzędówki
Najważniejszą jednak nowością w Dużej Teresie jest system elektronicznych zawieszeń, który pozwala w bardzo łatwy sposób dostosować działanie przedniego widelca i tylnego amortyzatora do aktualnego obciążenia. Kierowca ma do wyboru wstępne ustawienia do jazdy solo, solo z bagażem, we dwoje i we dwoje z bagażem.
Każde z ustawień ma trzy stopnie twardości tłumienia: Hard, Normal i Soft. Każdy stopień można dodatkowo regulować w zakresie od -3 do +3. System, mimo, że wymaga na początku nieco przyzwyczajenia, jest bardzo prosty i czytelny. Jego największą wadą jest cena – za model z tym udogodnieniem zapłacimy co najmniej 10 000 zł więcej niż za standardowy.
Yamaha Super Tenere to absolutnie górna półka jeśli chodzi o jakość wykonania. Nawet dokładne oględziny nie wykazują żadnej niedoróby, tandety ani efektu ingerencji księgowych. Motocykl samym wyglądem sprawia wrażenie potężnego i pancernego. Pozycja za kierownicą jest wygodna i wyprostowana, choć żeby zająć miejsce, trzeba podjąć lekką gimnastykę – gabaryty i wysokie zawieszenie nie będą przyjazne dla osób o wzroście poniżej 176 cm. Z pomocą przychodzi na szczęście regulacja kanapy w zakresie 2,5 cm.
Nie do końca twoje klimaty? Przeczytaj test Suzuki V-Strom 1000.
Do napędu tego czołgu użyto dwucylindrowego silnika o ciekawej konstrukcji. Czopy korbowodu przesunięte zostały o 270° co powoduje, że brzmienie jednostki napędowej podobne jest do pracy V-twina. Pomysł znakomity, bo gulgot jest naprawdę bardzo przyjemny. Testowy model wyposażony jest dodatkowo w końcówkę wydechu Akrapović, co potęguje doznania akustyczne.
