16-letni mieszkaniec powiatu pabianickiego nie zatrzymał się do policyjnej kontroli, rozpoczął ucieczkę ulicami Pabianic i okolicznych miejscowości, a cały pościg rejestrował kamerą sportową zamontowaną na swojej klatce piersiowej. Po zatrzymaniu okazało się, że kierował elektrycznym jednośladem przypominającym motocykl, nie posiadał wymaganych uprawnień, a sam pojazd nie był zarejestrowany ani ubezpieczony. Teraz sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Uciekał, łamał przepisy i wszystko nagrywał
Do zdarzenia doszło 13 lipca około godziny 16:30. Policjanci ruchu drogowego podjęli próbę kontroli kierującego elektrycznym jednośladem posiadającym cechy motocykla. Nastolatek zamiast zatrzymać się do kontroli gwałtownie ruszył i rozpoczął ucieczkę. W czasie pościgu ignorował sygnały świetlne i dźwiękowe, przekraczał prędkość, wyprzedzał na przejściu dla pieszych i nie stosował się do obowiązku jazdy prawą stroną jezdni. Cały przejazd nagrywała kamera sportowa. Policjanci zatrzymali go dopiero w Pawlikowicach.
Po zatrzymaniu okazało się, że niespełna 17-latek nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania takim pojazdem. Sam elektryk nie był zarejestrowany, nie miał tablic rejestracyjnych, dowodu rejestracyjnego ani obowiązkowego ubezpieczenia OC. O braku polisy zostanie poinformowany Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
Największym problemem nie jest sam pościg
Nagranie z policyjnej kamery robi wrażenie, ale warto zwrócić uwagę na coś znacznie ważniejszego. Coraz częściej na drogach pojawiają się elektryczne jednoślady, które wyglądem przypominają motocykle, ale ich właściciele traktują je jak zwykłe rowery elektryczne. Tymczasem zgodnie z przepisami rower elektryczny może mieć silnik o mocy ciągłej maksymalnie 250 W, wspomaganie działające wyłącznie podczas pedałowania i odcinane przy prędkości 25 km/h. Jeżeli pojazd nie spełnia tych warunków, przestaje być rowerem. W zależności od parametrów staje się motorowerem lub motocyklem, a to oznacza obowiązek rejestracji, ubezpieczenia oraz posiadania odpowiednich uprawnień. W praktyce wielu użytkowników dowiaduje się o tym dopiero podczas policyjnej kontroli.
Kamera nagrała wszystko
Trudno nie zauważyć jeszcze jednego paradoksu. Coraz więcej motocyklistów i użytkowników jednośladów jeździ z kamerami sportowymi. Najczęściej służą one jako dodatkowe zabezpieczenie w razie kolizji albo do nagrywania ciekawych tras. W tym przypadku kamera zarejestrowała materiał, który może stać się jednym z dowodów w sprawie prowadzonej przeciwko samemu kierującemu.
