W Intruderze C1500T zastosowano jedną tarczę hamulcową z przodu i jedną z tyłu. To dość dziwne rozwiązanie jeśli weźmie się pod uwagę niezłe osiągi motocykla. Hamulce w najlepszym razie mogę uznać za wystarczające – aby w miarę skutecznie hamować, trzeba często i zdecydowanie używać hamulca nożnego.

Gładko tak, lekko tak toczy się w dal
Mimo wyglądu hipopotama Suzuki Intruder C1500T radzi dobie zadziwiająco dobrze. Jest wygodny w dłuższych podróżach, również z pasażerem. Można pojechać w dwójkę do Portugalii bez narażenia się na wizytę u ortopedy.
Nieźle wypada spalanie, podczas testu udało mi na autostradzie przy spokojnej jeździe zejść grubo poniżej 6 litrów. Trzeba zapomnieć jednak o dużych prędkościach, jeśli nie masz rozwiniętych mięśni przywodzicieli. Denerwuje trochę słaby przedni hebel. W ostatecznym rozrachunku Intruder to jednak bardzo fajny turystyczny cruiser.
Szczegółowa ocena motocykla poniżej, pod galerią zdjęć.
Śródtytuły są cytatami z wiersza Juliana Tuwima „Lokomotywa”.

