_SLIDERRomet ADV 250 model 2016. Niebrzydki, lecz kapryśny podróżnik enduro

Romet ADV 250 model 2016. Niebrzydki, lecz kapryśny podróżnik enduro [TEST DŁUGODYSTANSOWY]

-

Ławka kar

Prezentacja Romet (13)Przeloty autostradowe to z całą pewnością nie jest żywioł małego Rometa ADV250. Silnik wprawdzie dzielnie trzyma zadaną prędkość, ale niska waga w połączeniu z przeciętną stabilnością odbierają przyjemność z takiej jazdy. Dodatkową uciążliwością jest dostępność mocy – mam wrażenie, że znajduje się ona tylko między 7500 a 9000 obr/min.

Długiej jeździe w jednej pozycji na pewno nie pomaga także siodło. Do Krakowa jeszcze wydaje mi się wygodne, ale już w okolicach Budapesztu dociera do mnie, że to tylko kawałek gąbki przyklejony do deski. Po ostatecznym wysiedzeniu gąbki to właśnie ta deska, niczym ławka kar, przez całą podróż pozostaje w bezpośrednim kontakcie z częścią ciała, do której tak chętnie odsyłamy rzeczy w ogóle nas nieinteresujące.

Romet ADV250 Test (6)Kwaśną współpracę z małym Rometem zdecydowanie poprawia pierwsza z zaplanowanych prób drogowych – Park Narodowy Tara. Na krętych drogach mam wrażenie podróży bobslejem – ADV250, dzięki niewielkiemu rozstawowi osi, składa się w najdziksze zakręty z gracją chińskiej gimnastyczki, a nylonowe opony o podejrzanym rodowodzie kleją do każdej nawierzchni jak świeży butapren. Oto jest prawdziwy żywioł tego motocykla – szalenie kręte drogi.

Nie przeszkadza nawet miękkie zawieszenie, które ma tendencje do wyjeżdżania z zakrętu po odpuszczeniu hamulca. Mały rozstaw osi skutecznie rekompensuje tę niedogodność i pozwala na bardzo sprawne pokonywanie najciaśniejszych łuków.

Przejazd tunelami Kanionu Piwy pozwala odkryć kolejną niedogodność motocykla – oświetlenie. Każdy tunel odbieram subiektywnie jak wjazd w czarną dziurę, ponieważ oświetlenie ADV250 zamontowano w motocyklu chyba tylko po to, by uzyskał homologację. Krótkie światła świecą jak ekran taniego smartfona, długie nie poprawiają sytuacji – intensywność strumienia światła jest podobna do dwóch ekranów smartfonów. Do niczego.

Romet ADV250 Test (5)Słabym punktem małego Rometa ADV250 jest ochrona przed wiatrem. Skromniutka szybka osłania wyłącznie panel instrumentów, ochoczo kierując strumień powietrza na klatkę piersiową i kask kierowcy. Ten problem dotyczy jednak tylko przejazdów autostradowych, których ADV250 i tak nie lubi.

Podczas całej podróży w ADV250 bardzo pozytywnie zaskakuje skrzynia biegów. Przełożenia wskakują bardzo pewnie i precyzyjnie. Nieco przyzwyczajenia wymaga obsługa skrzyni bez użycia sprzęgła, ale jest to kwestia wyczucia obrotów.

Offroad na ADV250? Och tak!

W Parku Narodowym Galicica sprawdzam jak Romet ADV250 radzi sobie na szutrach. Tutaj przydaje się niska masa motocykla – manewrowość jest na bardzo dobrym poziomie, ADV250 prowadzi się niemal jak rower, nie przeszkadzają nawet szczelnie wypełnione kufry i 50-litrowy wałek spoczywający na tylnej kanapie.

Romet ADV250 Test (1)Pewnym problemem jest dobór odpowiedniego biegu – jedynka jest bardzo krótka, podobnie jak dwójka – szybsze przejazdy robię więc na trzecim biegu, muszę jednak bardzo uważać, bo zmiana biegu podczas jazdy na stojąco jest dość trudna (ze względu na brak regulacji dźwigni), dlatego przed piaszczystymi fragmentami drogi zawczasu zwalniam i zmieniam przełożenie na niższe by wykorzystać moc.

Bez zmiany kąta nachylenia kierownicy niewygodne jest także operowanie dźwigniami hamulca i sprzęgła – dłonie wygięte są w nienaturalnej pozycji co nie jest ani bezpieczne, ani komfortowe. Dłuższa jazda w terenie wymagałaby dość mocnej ingerencji w pozycję klamek lub pochylenie kierownicy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!

12 KOMENTARZE

  1. Fajnie napisane jednak moim skromnym zdaniem test pokazuje, że nie warto kupować ADV 250. Niby za 14 tys. mamy nowy motocykl ale grubą przesadą jest awaria, która unieruchamia pojazd. Za 14 tys. możemy kupić transalpa, KLE 500, xt660 i pewnie jeszcze wiele innych moto w b.dobrym stanie pomimo kilku a nawet kilkunastu lat eksploatacji. Różnica polega na tym, że wspomniane modele zawiozą nas na koniec świata, palą podobnie, dysponują dużo większą mocą, są wygodniejsze, są lepiej i solidniej wykonane. Mam wrażenie, że Romet po 10 latach będzie się nadawał tylko na złom. Moja opinia nie wynika z uprzedzeń do chińskich wynalazków pod plakietką Rometa a jest czystą kalkulacją. Nie wziąłem pod uwagę utraty wartości np. po 3 latach, czy dostępności do części zamiennych np. będąc w Albanii. W taki sposób Romet nie przekona do siebie potencjalnych klientów.

  2. 14000 zł za takie badziewie ? Tylko dlatego, że to 250 cm3 ? Stylizacja na GS’a, trochę naklejek i alu kufry to nie wszystko. Ciekawy jestem ile sztuk tego cudaka sprzeda się na naszym wymagającym rynku. Romet po raz kolejny udaje „fajny” motocykl…, Szkoda !

  3. Czytałem i nie dowierzałem, wszystko niby grało, prócz szczegółów. Czy w tym modelu już WOW postarali się wszystko poskręcać na klej ?
    No i tak czytając w końcu nastał ten moment, kontrolka silnika, zgaduję, że jest to ogólna kontrolka jak w DL-650.
    Spoko, czytam dalej już z nastawieniem negatywnym.
    Doszedłem do momentu z usterką no i tyle.

    Jaka jest ogólna Wasza punktowa ocena.

    Ja czytając to oceniam motocykl tak jak kontrowersyjnie oceniłem go przed wyjazdem.

    1/10

    Bo jednak 14tys zł za nowy motocykl który nie przeżył swojej pierwszej wyprawy ? Za 14tys zł mamy Suzuki DL z 2006r. i do tego zmierzałem pisząc poprzednie komentarze, z własnego doświadczenia, lepiej kupić używkę niż nowego Rometa czy Junaka.

    Tak czy siak, zwracam honor MV, napisaliście prawdopodobnie rzetelny artykuł, przynajmniej końcówkę.
    LWG!

  4. Fajny test, dziękuję! Przypomnę tylko film z 2013 roku, do znalezienia na youtubie pod hasłem: „zanim kupisz BMW K1600” gdzie dla odmiany, poza całą masą innych usterek, motocykl nie daje się wyłączyć.

    Nie twierdzę, że wydając 14000zł masz pewność co do braku awarii ale takiej pewności nie masz nigdy i nigdzie. Odebrałem w tym sezonie afrykę i już dwa razy miałem poważne problemy ze skrzynią biegów chociaż niby taka cud, miód. Lubię ten motocykl ale na razie nie ma szans abym pojechał nim poza Polskę zanim nie będę miał pewności co do tego że wrócę. Biorąc pod uwagę koszty serwisu dziecku prędzej kupię tego Rometa niż coś używanego za podobne pieniądze. Używki są fajne dopóki jeżdżą, potem tylko płać i czekaj na kolejną awarię (a mam pod nosem świetnego mechanika motocyklowego, widzę ile sąsiad ma codziennie pracy z miłośnikami pojazdów zza zachodniej granicy).

    • Tylko nikt tutaj nie porównuje ADV do K1600 bo to nie ta półka cenowa i nie to przeznaczenie. Porównujemy używane, proste w konstrukcji, sprawdzone motocykle za ok 14 tys. Absolutnie nie zgodzę się z tym, że używane Hondy, Kawasaki, Suzuki (nawet kilkunastoletnie) będą bardziej awaryjne niż ADV. To, że ludzie kupują szajs (za zachodniej granicy) wynika z braku wiedzy, braku umiejętności oceny stanu technicznego, a przede wszystkim naiwnej wiary w okazje cenowe. Wystarczy porównać ceny i przebiegi moto wystawionych np. na ebay-u, a ceny i przebiegi na naszych portalach. Wszystkie kilkunastoletnie maszyny wystawione na sprzedaż nagle mają przebiegi w granicach kilku max kilkunastu tysięcy kilometrów.

  5. Gdyby kosztował 7 tys…mógłbym zaryzykować. Obecnie mam Rometa Z175. Kupiłem nowy za 4 tys. i jestem zadowolony bo cena jest adekwatna do jakości i możliwości, choć myśle że ta klasa powinna kosztować jeszcze mniej. W garazu mam jeszcze suzuki w podobnej cenie, ktore mimo 17 lat jest absolutnie bezawaryjne. Rometa adv250 nie kupiłbym nawet za 10 tys nie mowiac o adv125 FI PRO. Za 13 tys mozna miec 3 letnia Honde 250 ktora pod kazdym wzgledem bedzie lepsza.

  6. mam ST 1100 160.000 km i bierze 100 ml oleju na 5000 km. parę rzeczy zregenerowałem, włożyłem 1000 pln i znów mogę śmigać 5 lat

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ