3. Horex Black Edition
Producent miał już przestać istnieć kilka razy, tymczasem jego historia przypomina popularny w latach 90 serial Noc żywych trupów. Sprzęt, który nawet w standardowej wersji kosztuje jakby wykonano go ze skóry pandy i szafranu, w wersji Black Edition ceną może konkurować z wiadrem diamentów lub wagonem uranu. Nic to, ważne, że piękny.
2. Benelli TRK502
Brawo Benelli po raz drugi! Ten naprawdę piękny motocykl powstał podczas chińsko-włoskiej burzy mózgów i jest jedynym argumentem za multi-kulti. 500 cm3 i 47 KM nie dają powodu do wstydu, a stylistyka, która rzuca o ziemię to coś, za co markę Benelli kochamy od dawna (wyguglajcie sobie TreK Amazonas 1130).
1. Bimota Tesi 3D RaceCafe
Tu w zasadzie powinniśmy postawić kropkę. Tłumaczenie dlaczego Bimota Tesi zachwyca jest jak wyjaśnianie dlaczego faceci lubią cycki. Lubią i już. W tym motocyklu wszystko jest na odwrót – niedoświadczony kierowca niemal na pewno usiądzie tyłem do kierunku jazdy, nawet określenie cafe-racer zapisali odwrotnie. Nasz mistrz!
