Ruszył odcinkowy pomiar prędkości (OPP). Inspekcja Transportu Drogowego, policja, a nawet część dziennikarzy motoryzacyjnych rozpływają się nad korzyściami płynącymi z nowego narzędzia represji. Tymczasem większość informacji na temat OPP to… kłamstwa.
W największym skrócie odcinkowy pomiar prędkości mierzy średnią prędkość pojazdu na danym odcinku drogi. Jeśli ta okaże się wyższa od dopuszczalnej, kierowca ponosi konsekwencje za przekroczenie prędkości.
Kłamstwo pierwsze
W większości mediów motoryzacyjnych i oficjalnych materiałach propagandowych organów ścigania możemy znaleźć informację jakoby kierowca zarejestrowany przez OPP otrzymywał mandat. O żadnym mandacie nie ma mowy, zarówno ITD, jak i policja żądają wskazania sprawcy przez właściciela. O bardzo wątpliwej legalności takich zabiegów pisaliśmy tutaj.
Kłamstwo drugie
Zdaniem entuzjastów karania kierowców za wszystko co tylko możliwe OPP to bardzo skuteczne narzędzie w walce z piratami drogowymi. Nic bardziej mylnego – OPP posiada te same wady, które utrudniają egzekwowanie mandatów z fotoradarów. Dodatkowo parę innych.
Po pierwsze zdjęcie z kamery OPP nigdy nie pozwoli na stuprocentową identyfikację kierującego, co uniemożliwia jego ukaranie. Właściciel może nie pamiętać kto prowadził w chwili wykroczenia, pojazd mógł być także prowadzony przez dwie różne osoby – nie sposób ustalić która z nich popełniła wykroczenie.
Zgodnie z polskim prawem aby ukarać za jakiekolwiek wykroczenie, musi być znany dokładny czas jego popełnienia i precyzyjnie określone miejsce, w którym do niego doszło. W jaki sposób służby zamierzają precyzyjnie określić te wartości na odcinku, powiedzmy, pięciu kilometrów – tego nie wie nikt.
Kłamstwo trzecie
Jednym z koronnych argumentów przytaczanych przez zwolenników OPP jest funkcjonowanie systemu Tutor we Włoszech. Działa on na podobnej zasadzie co nasz OPP, jednak najważniejszą różnicą jest włoskie prawo, którego konstrukcja w tym zakresie poważnie różni się od polskiego.
W największym skrócie – system Tutor pozwala na ukaranie za przekroczenie prędkości właściciela pojazdu. W polskim prawie żaden zapis nie dopuszcza takiej możliwości.
Kłamstwo czwarte
W opisach funkcjonowania odcinkowego pomiaru prędkości pełno jest informacji, jakoby kierowca karany był za wykroczenie. Otóż wykroczenie, polegające na przekroczeniu średniej prędkości… nie istnieje w polskim prawie.
Walczmy o swoje konstytucyjne prawa i nie dajmy sobie wmówić, że wszystkie te mocno podejrzane działania polskich służb prowadzone są w trosce o bezpieczeństwo. Na drodze kierujmy się własnym zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością, nie troską o podupadający budżet. Nasz własny też nie cierpi na nadmiar kapitału.

Przekroczenie średniej prędkości nie jest wykroczeniem, ale czy nie można uznać, że jeśli przekroczono średnią, to przekroczono także prędkość w jakiejś chwili? To drugie już jest karalne.
A w jakiej konkretnie chwili? To istotny i konieczny wymóg dla ustalenia czy zaszło wykroczenie.
co do” identyfikacji kierującego” to przypomnę że 30 września 2015r TK uznał karanie właściciela pojazdu za niewskazanie osoby której pojazd użyczył za zgodne z konstytucją.Więc ten argument policja ma z głowy.A jeśli chodzi o takie aspekty jak czas i miejsce wykroczenia, czy prawna klasyfikacja pojęcia „przekroczenia średniej prędkości” to jestem pewien że szacowni sędziowie szacownego Trybunału jak się postarają to i z tym sobie poradzą. Zwłaszcza w obecnym składzie.
A.F.zDąbrowy – może i karanie za niewskazanie jest zgodne z Konstytucją, ale jedną z naczelnych zasad obowiązujących w polskim prawodawstwie jest „in dubio pro reo”, czyli rozstrzyganie wątpliwości na korzyść oskarżonego (art. 5 par. 2 kpk). Jeśli sąd nie może z całą pewnością obalić twierdzenia, że oskarżony nie pamięta komu użyczył pojazd, nie wolno skazać go za niewskazanie sprawcy.
tym sposobem osoby majętne, które w swoich czy zarządzanych przez siebie firmach mają na etacie prawników łatwo sobie poradzą z takimi zaocznymi mandatami. Tym bardziej jeżeli auto jest w leasingu na spółkę, w której pracuje sporo osób i jest wiele aut. Przeciętny kowalski już nie.