_SLIDERSuzuki Hayabusa – legenda z plakatu, która nie boi się codzienności

Suzuki Hayabusa – legenda z plakatu, która nie boi się codzienności

-

Suzuki Hayabusa… i wszystko jasne. Od 1999 roku jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych motocykli świata, symbolem prędkości, aerodynamiki i mistrzowskiej japońskiej inżynierii. Najciekawsze jest jednak to, że za rekordami i statusem legendy kryje się motocykl zaskakująco przyjazny: wygodny, dopracowany, przewidywalny i gotowy do normalnej jazdy.

Hayabusa zawsze była czymś więcej niż szybkim motocyklem. Gdy pojawiła się na rynku, nie stanęła w jednym szeregu z mocnymi, sportowymi modelami konkurencji. Wyglądała jak gość z innego wymiaru. Długa, niska, obła, podporządkowana aerodynamice, pozbawiona taniej agresji. Muskularna sylwetka bez ostrych kantów robiła kolosalne wrażenie.

Suzuki GSXR Hayabusa jako lokata kapitału

To był motocykl, który bardzo szybko zaczął żyć własnym życiem. W folderach, na plakatach, w garażowych marzeniach, w opowieściach o prędkości i w sieciowych dyskusjach, zanim jeszcze większość z nas miała w domu stały internet. Hayabusa stała się ikoną czasów, w których producenci motocykli przesuwali granice osiągów z odwagą, jakiej dzisiaj praktycznie się już nie spotyka.

Łatwo byłoby więc pisać o niej wyłącznie przez pryzmat legendy. Przez rekordy, liczby i status najszybszego seryjnego motocykla swoich czasów. To wszystko jest ważne, bo bez tego nie byłoby mitu Hayabusy. Ale jeszcze ciekawsze jest coś innego. Suzuki zbudowało motocykl, który mógłby być wyłącznie maszyną do robienia wrażenia, a okazał się sprzętem, z którym naprawdę da się żyć na co dzień. I tak już od prawie 30 lat….

Marzenie, które nie zawodzi po odpaleniu silnika

HayabusaM6 action09 (3)

Wielu motocyklistów zna ten mechanizm. Przez lata marzysz o konkretnym modelu. Widzisz go na zdjęciach, zapamiętujesz dźwięk, sylwetkę, szczegóły. W głowie wszystko działa idealnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy marzenie wreszcie staje w garażu i okazuje się, że na co dzień jest zbyt nerwowe, niewygodne, męczące… Ewidentnie stworzone bardziej do patrzenia niż jeżdżenia.

Hayabusa, trzeciej już generacji, nie ma tego problemu. Oczywiście, to wciąż mocarny motocykl, z silnikiem o pojemności 1340 cm3, generującym 190 KM i 150 Nm momentu obrotowego. Przyspiesza do setki w 3,2 sekundy i osiąga 299 km/h. Mógłby jeszcze więcej, ale jest elektronicznie ograniczony do tej, i tak kosmicznej, wartości. Te liczby nadal robią wrażenie, nawet w świecie najnowszych superbike’ów o w zasadzie wyścigowej specyfikacji.

A jednak najważniejsze w Hayabusie nie jest to, że potrafi jechać absurdalnie szybko. Japoński „sokół” przy spokojnej jeździe nie zachowuje się jak narowisty potwór, którego trzeba cały czas pilnować. Nie wymaga od kierowcy ciągłej gotowości do walki. Nie próbuje zamienić każdej przejażdżki w egzamin z odwagi. Potrafi być łagodny, płynny w reakcjach i zaskakująco normalny.

To właśnie jeden z największych paradoksów tego motocykla. Hayabusa wygląda jak spełnione marzenie z plakatu, ale jednocześnie jest to zupełnie normalny motocykl drogowy do codziennego użytku. Można nim pojechać w trasę, do pracy, na weekend, na szybki przelot przez kraj, a potem spokojnie przetoczyć się przez miasto. Zasłużony status legendy zupełnie mu w tym nie przeszkadza. Raczej dodaje szczególnego smaku.

Szybkość, która przeszła do historii

HayabusaM6 action04 (3)

Kiedy pierwsza Hayabusa trafiła do sprzedaży w 1999 roku, motocyklowy świat dostał sygnał, że Suzuki nie zamierza grać ostrożnie. Koncepcja była jasna: „Ultimate Sport”. Nie kolejny sportowy motocykl, nie kompromis, nie maszyna budowana pod jedną kategorię. Hayabusa miała być czymś większym: połączeniem osiągów totalnych, stabilności, aerodynamiki i możliwości jazdy po normalnych drogach.

Efekt był natychmiastowy. Suzuki Hayabusa odebrał tytuł najszybszego seryjnego motocykla świata Hondzie CBR1100XX Super Blackbird i stał się punktem odniesienia dla całej klasy. Jego nazwa zaczęła funkcjonować niemal jak osobna marka. Nie trzeba było tłumaczyć, czym jest. Wystarczyło powiedzieć „Busa” i każdy motocyklista wiedział, o co chodzi.

HayabusaM6 action02

Ważne jest jednak to, że Suzuki nie zbudowało tego motocykla jako jednorazowego eksperymentu, pokazu siły. Druga generacja, zaprezentowana pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, miała pojemność zwiększoną do 1340 cm³ i była rozwinięciem koncepcji wielkiego, stabilnego i piekielnie szybkiego motocykla sportowo-turystycznego. Trzecia generacja dodała do tego współczesną elektronikę i jeszcze mocniej uporządkowała ten unikatowy, ekstremalno-normalny charakter maszyny. Dzisiejsza Hayabusa jest motocyklem znacznie bardziej dojrzałym, łatwiejszym do opanowania i lepiej przygotowanym do codziennej jazdy niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie wciąż budzi zasłużony respekt.

Nurburgring motocyklem, czy warto? Touristenfahrten na nowej Suzuki Hayabusa! | Artykuł – Motovoyager

Japońska filozofia: moc i kontrola

W Hayabusie bardzo dobrze widać praktyczną filozofię Suzuki. Tu nigdy nie chodziło wyłącznie o to, żeby włożyć do ramy wielki silnik i sprawdzić, co się stanie. Szybkość bez kontroli jest tylko popisem. Suzuki zrobiło coś znacznie trudniejszego: zbudowało motocykl, który ma gigantyczny potencjał, ale nie przytłacza nim kierowcy.

Sercem tej konstrukcji jest czterocylindrowy, rzędowy silnik, którego największą zaletą wcale nie jest maksymalna moc. Ważniejsza jest elastyczność. Hayabusa nie wymaga ciągłego kręcenia do wysokich obrotów. Nie trzeba jej prowokować, poganiać, dokręcać, żeby zaczęła jechać. Wystarczy lekki ruch prawej dłoni, a motocykl płynnie, szybko i bez zbędnej dramaturgii nabiera tempa.

HayabusaM6 action06

To nie jest jednostka, która żyje wyłącznie w okolicy czerwonego pola obrotomierza. W codziennej jeździe bardziej imponuje spokojem niż agresją. Ma ogromny zapas osiągów, ale podaje go w sposób uporządkowany. Dzięki temu kierowca nie czuje, że siedzi na odbezpieczonym granacie. Raczej na bardzo precyzyjnym, dopracowanym mechanizmie, który potrafi znacznie więcej niż najczęściej potrzeba. To jest bardzo, ale to bardzo w stylu Suzuki. Podziw i skuteczność.

Wygoda, której nie spodziewasz się po legendzie prędkości

HayabusaM6 action01 (3)

Dużym zaskoczeniem dla wielu osób może być to, że Hayabusa jest po prostu wygodna. Nie w sensie kanapowego turystyka z wysoką szybą, prostą pozycją i kuframi wielkości małej kawalerki. Wygodna jak na motocykl sportowo-turystyczny, który potrafi jechać w tempie zarezerwowanym dla najszybszych maszyn lądowych. Choć i wiele latających miałoby problem, by za nią nadążyć.

Pozycja za kierownicą jest sportowa, ale nie skrajna. Kierowca jest lekko pochylony, dobrze połączony z motocyklem, ale bez składania się w scyzoryk. Kanapa znajduje się na rozsądnej wysokości 800 mm, więc motocykl nie odstrasza niższych kierowców już w momencie dosiadania go. Długa sylwetka i rozstaw osi 1480 mm dają stabilność, której oczekuje się od maszyny stworzonej do szybkiej jazdy na dużych dystansach.

To jest jeden z powodów, dla których Hayabusa tak dobrze odnalazła się nie tylko w garażach kolekcjonerów, ale też u ludzi, którzy naprawdę jeżdżą. Jej masa, wynosząca 264 kg z płynami, jest odczuwalna na parkingu, ale w ruchu zaczyna przechodzić w poczucie stabilności. Motocykl nie jest nerwowy. Nie skacze od jednego impulsu do drugiego. Lubi płynność, szerokie łuki, mocne wyjścia z zakrętów i długie drogi, na których może pokazać swoją klasę.

Suzuki Hayabusa nie jest superbikiem w turystycznym przebraniu. Jest czymś osobnym. Sportowo-turystycznym pociskiem z własną logiką. Motocyklem, który umie być szybki, ale nie każe kierowcy cierpieć za każdym razem, gdy ten chce przejechać więcej niż kilkadziesiąt kilometrów.

Elektronika, która oswaja potencjał

Nowoczesna elektronika Hayabusy nie jest jej ozdobą. Jest integralnym elementem, który pozwala korzystać z motocykla szerzej, spokojniej i bez wrażenia, że każdy ruch manetką wymaga podwójnej kontroli oddechu.

HayabusaM6 action05 (1)

Suzuki Intelligent Ride System spina rozwiązania, które pomagają dopasować charakter motocykla do warunków jazdy i nastroju kierowcy. Tryby jazdy, kontrola trakcji, kontrola unoszenia przedniego koła, regulacja hamowania silnikiem, quickshifter, launch control, ogranicznik prędkości, tempomat oraz systemy wspierające hamowanie. To długa lista, ale w praktyce chodzi o jedno: żeby ogromny potencjał Hayabusy był łatwiejszy do użycia.

To ważne, bo ten motocykl nie stał się przez elektronikę mniej „prawdziwy”. Nie zmienił się w grę komputerową na żywo ani w maszynę, która jeździ za kierowcę. Nadal czuć silnik, masę, przyspieszenie i mechaniczny charakter. Elektronika działa raczej jak rozsądny margines bezpieczeństwa. Pomaga wtedy, gdy asfalt jest chłodny, gdy trzeba płynnie wyprzedzić, gdy wracasz w deszczu albo gdy po prostu chcesz jechać spokojniej.

Aerodynamika, która nie jest dekoracją

Hayabusa zawsze wyglądała inaczej. Jej obła sylwetka przez lata budziła skrajne reakcje, ale trudno było pomylić ją z czymkolwiek innym. W tym projekcie forma nie jest jednak kaprysem stylisty. To motocykl podporządkowany aerodynamice, która przy dużych prędkościach jest warunkiem stabilności, komfortu i kontroli.

HayabusaM6 action08 (4)

Długi przód, płynnie poprowadzone owiewki, charakterystyczny tył i nisko osadzona sylwetka tworzą kształt, który po prostu działa. W czasach, gdy wiele motocykli wygląda ostro tylko dlatego, że takie linie dobrze wychodzą na zdjęciach, Hayabusa nadal wyróżnia się innym podejściem. Nie jest kanciasta. Nie jest przesadnie agresywna wizualnie. Jest masywna, gładka i bardzo… lotnicza.

To wszystko ma znaczenie w trasie. Owiewki nie są tylko obudową silnika. Tworzą osłonę, dzięki której szybka jazda nie oznacza ciągłej walki z błyskawicznie gęstniejącym powietrzem. Kierowca nadal czuje prędkość, bo na takim motocyklu nie da się i nie warto jej całkiem odfiltrować. Ale czuje ją w sposób uporządkowany. Bez chaosu. Bez wrażenia, że wiatr za chwilę wyrwie go z siodła.

Dlatego wygląd Hayabusy jest w zasadzie niezmienny od prawie trzech dekad. Oczywiście pojawiają się nowe kolory, grafiki i detale charakterystyczne dla danej generacji, ale sama idea pozostaje czytelna. To motocykl, który wygląda tak, jakby został uformowany przez prędkość.

Polacy kochają Hayabusę

HayabusaM6 action10 (2)

Hayabusa ma w naszym kraju wyjątkowo mocną pozycję. Widać ją na drogach, na zlotach, w ogłoszeniach, w garażach ludzi, którzy naprawdę chcieli spełnić konkretne marzenie. Polska należy do rynków, na których ten motocykl cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, a poziom sprzedaży jest od lat jednym z najwyższych, jak nie najwyższym, w Europie.

Nie jest to przypadek. Polscy motocykliści lubią maszyny z wyraźnym charakterem. Takie, które nie wymagają długiego tłumaczenia, po co w zasadzie istnieją. Hayabusa pasuje do tego sposobu myślenia idealnie. Jest konkretna. Ma historię, osiągi, wygląd, który to jest mocniejszą wizytówką niż logo marki i modelu. A jednocześnie nie jest eksponatem do trzymania pod pokrowcem.

To motocykl, który dobrze odnajduje się w polskiej rzeczywistości także dlatego, że nie jest jednowymiarowy. Można pojechać nim szybko po autostradzie, czy zrobić długą trasę. Można używać go weekendowo lub też cieszyć się samym faktem, że w garażu stoi coś, co przez lata było marzeniem całego pokolenia motocyklistów. I to wszystko bez poczucia, że codzienny drogowy trud profanuje legendę. Wręcz przeciwnie. Hayabusa nabiera sensu właśnie wtedy, gdy w końcu zjeżdża z plakatu.

Więcej informacji o Suzuki Hayabusa znajdziecie u dealerów Suzuki oraz na stronie www.suzuki.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Artykuł sponsorowany
Artykuł sponsorowany
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas treści nastawionej jedynie na kliki, która nie wnosi niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami. Wchodzisz w to?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ