_SLIDERMotocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023...

Motocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023 roku [Felieton]

-

Pewnie się zbytnio nie pomylę, jeśli strzelę, że słowo „pasja” pojawia się w mniej więcej co drugiej publikacji o motocyklach. Czasem jako temat główny, czasem przelotnie. Jest to temat tak pogryziony i wytarty z każdej strony, że miałem go już nigdy nie poruszać. Do ponownego spojrzenia skłoniła mnie jedna z wypowiedzi, którą niedawno zobaczyłem na Facebooku. Można ją skrócić do hasła – ja mam pasję, ty masz tylko hobby. 

Gołym okiem widać, że hasła czy symbole, które jeszcze kilkanaście lat temu miały dosyć mocny wydźwięk, obecnie nie mają go wcale lub wręcz stały się swoją własną parodią. Weźmy taki „patriotyzm” – mimo różnic w jego postrzeganiu, kiedyś dosyć zrozumiały. A dziś? Temat bardzo śliski, nie da się go dotknąć bez robienia dymu z tej czy innej strony. O „Papieżu Polaku” nie wspomnę, bo wszyscy widzimy co się obecnie w związku z tym dzieje. A kiedyś był to jednak symbol mniej lub bardziej, ale szanowany przez wszystkich. 

Motocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023 roku [Felieton]

W naszym środowisku takimi hasłami są niewątpliwie „pasja” i „prawdziwy motocyklista”. O, przypadkiem odkryłem kolejne – „nasze środowisko”. Czy to wszystko jeszcze cokolwiek znaczy? Czy istnieje jeszcze coś takiego jak środowisko motocyklowe (wymiennie z motocyklową rodziną) i prawdziwy motocyklista z pasją

To już nie to samo?

Mam nieodparte wrażenie, że w tej chwili znakomita większość motocyklistów ma na te tematy, jak to się mało elegancko mówi, wywalone. To już w dużym stopniu ludzie urodzeni stosunkowo niedawno, w schyłkowym okresie PRL albo już po transformacji. Motocyklami zaczęli się interesować w czasach, kiedy nie wiązało się to już z koniecznością posiadania rozległej wiedzy technicznej i samodzielnego dokonywania napraw albo wręcz budowania całych pojazdów. Nie musieli się też łączyć w większe grupy w celu wymiany doświadczeń i zdobywania potrzebnych części.  

To pokolenie, do którego ja też należę, nie zrezygnowało oczywiście z różnych form integracji. Frekwencja na wszelkich „otwarciach sezonu” czy większych i bardziej znanych zlotach wciąż jest spora. Tematyczne fora i grupy facebookowe kwitną. Natomiast z pewnością nie potrzebujemy już niewidzialnego (ale widzialnego dla tych, którzy w niego wierzą) stempla z napisem „nasz, prawdziwy”. Nie musimy łączyć się w kluby czy nawet nieformalne grupy, by w pełni cieszyć się z jazdy motocyklem. Nie potrzebujemy zgody i namaszczenia. Robimy swoje.

Polscy motocykliści dziś i kiedyś… Czy naprawdę dawniej było lepiej? [FELIETON]

Chromowana twierdza

Najsilniejszym bastionem tradycyjnych motocyklowych wartości (wybaczcie to robocze określenie) jest jest wciąż środowisko chopperowo-cruiserowe. Osobiście pod względem preferencji sprzętowych i sposobu spędzania czasu na motocyklu jest mi do niego raczej daleko, natomiast cieszę się, że wciąż istnieje i prężnie działa. To jednak bardzo ciekawy, kolorowy (choć odziany w czarne skóry) świat, który ma swoje stałe miejsce w historii motocyklizmu. I też jest pewnym symbolem. 

Kawasaki  chopper cruiser krążownik klasyczny

To właśnie na facebookowej grupie o tej tematyce przeczytałem niedawno pewną wypowiedź, napisaną tonem pewnym i  nieznoszącym sprzeciwu. Niestety nie przytoczę całości, bo pamięć mam średnio wydajną, a sam post, choć wywołał żywiołową dyskusję, chyba już zniknął. Jego główny wydźwięk był mniej więcej taki – motocyklową pasję mają w sobie tylko ci, którzy sami budują, albo przynajmniej przerabiają swoje maszyny. Pasja jest całościowa, to jazda i praca przy motocyklu. Reszta uprawia co najwyżej motocyklowe hobby. 

W tym miejscu zrobiłem mały rachunek sumienia i zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście to, co łączy mnie z motocyklami, to bardziej pasja, czy jednak zwykłe hobby. I bardzo szybko znalazłem odpowiedź. 

Definicja pasji (bez Mela Gibsona)

Po prostu wyjaśniłem sobie, czym jest dla mnie pasja. Czy jest to coś, co widać na zewnątrz i wymaga rytuałów, czy jednak coś, co po prostu siedzi w środku? Zdecydowanie stawiam na drugą opcję. Pasję od hobby odróżniam przez to, co dany temat robi z moim wnętrzem. Jak na mnie działa. Czy na myśl o czymś dosłownie zaczynam się palić i nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, czy jednak jest mi po prostu przyjemnie. Czy dopada mnie huragan ognia, czy tylko ciepły letni wiaterek? 

Motocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023 roku [Felieton]

Motocykle wciąż wywołują u mnie samozapłon – nie mylić ze słynnym zapłonem konara. Wielka ekscytacja towarzyszy zarówno wyruszeniu na długi wyjazd, jak i niedzielnej przejażdżce po okolicy. W sezonie mam w domu wiele bardzo różnych motocykli testowych. No i kurde… tak samo cieszę się na myśl o jeździe jakimś drogim kosmicznym wehikułem w technologii NASA, jak i zwykłym „wędkarskim” chińczykiem. Liczą się droga, wiatr i jednoślad. W tym właśnie siedzi pasja – oto mam na podwórku motocykl i za chwilę będę jechał. Kurde, znakomicie! A że jest zupełnie fabryczny? Jest tani? Nie jest amerykański? Nie jest japoński? Pewnie nie umiem go sam naprawić? Nie ma tabliczki znamionowej z moim nazwiskiem i nie jest ochrzczony moją krwią i potem? Powiewa mi to jak frędzle na Virago!

Motocyklowa pasja czy zwykłe hobby? Jak je rozpoznać? Zużyte hasła w 2023 roku [Felieton]

Sami i dla siebie

Jestem naprawdę pewny tej definicji i nie zmieni tego fakt, że ktoś powiedział, że jest inaczej. To ja wiem, co się ze mną dzieje, a nie ten ktoś. Piękne w naszych czasach jest to, że nie jesteśmy skazani na opinię otoczenia, żeby w pełni funkcjonować. I nie dotyczy to tylko certyfikatu „prawdziwości” od „prawdziwych”. Możesz być spełnionym fanem motocykli sportowych bez błogosławieństwa miejscowych „ścigantów”, jeśli akurat jest ci z nimi nie po drodze. Możesz samotnie uprawiać offroad w taki sposób i na takim motocyklu, jaki lubisz. Możesz też jeździć najtańszym chińczykiem z prędkością pieszej pielgrzymki do Częstochowy i jeśli ktoś powie czy napisze, że nie jesteś prawdziwym motocyklistą, to nie ty będziesz w tym momencie ośmieszony. Śmieszni są dzisiaj ci wskazujący nieubłaganym palcem i wydający osądy.

Jeszcze raz – pasja siedzi w środku!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.