EkstraMotocykl za 15 tys. daje 80% tego, co motocykl za 80 tys....

Motocykl za 15 tys. daje 80% tego, co motocykl za 80 tys. I wielu motocyklistów nie chce się z tym zgodzić…

-

Powiedz to głośno w towarzystwie motocyklistów, a w ciągu trzydziestu sekund rozpęta się dyskusja. Ktoś powie, że nie masz pojęcia o motocyklach. Ktoś inny zacznie tłumaczyć, że nowoczesna elektronika zmienia wszystko. A ktoś trzeci przypomni, ile kosztował jego nowy sprzęt i dlaczego był wart każdej złotówki. Jeszcze inny zarzuci ci cebulactwo. I wiesz co? Nie będzie miał racji…

To jest niewygodna prawda. Nienagannie utrzymany motocykl za piętnaście tysięcy złotych, w codziennym użytkowaniu, daje mniej więcej osiemdziesiąt procent tego, co oferuje motocykl za osiemdziesiąt tysięcy. Przyjrzyjmy się temu tematowi trochę bliżej.

Stare motocykle wciąż robią robotę

Honda CBFF

Za około 15 tysięcy złotych można dziś kupić mnóstwo motocykli, które jeszcze kilkanaście lat temu były topowe, były marzeniem wielu z nas. Przykłady? Bardzo proszę!

Suzuki Bandit 1200 albo 1250. Honda CBF 1000. Suzuki V-Strom 650 pierwszych roczników. Kawasaki Z750. Suzuki GSR 600. Honda CBR 1100 XX. Yamaha Fazer 1000 a później FZ1 z początków produkcji. I to wszystko to nie są muzealne eksponaty, to wciąż pełnoprawne, wartościowe motocykle zdolne do wszystkiego tego, czego większość motocyklistów oczekuje od jazdy.

Weekend w górach? Bez problemu. Autostrada? Jasne. Kilkaset kilometrów dziennie po zakrętach? Z największą przyjemnością! Czy będą tak komfortowe jak nowe maszyny? Nie zawsze. Czy będą miały najnowszą elektronikę? Nie. Ale wykonają dokładnie tę samą robotę dając mega frajdę z jazdy.

Realna jazda wygląda inaczej niż folder producenta

Motocykl za 15 tys. daje 80% tego, co motocykl za 80 tys. I wielu motocyklistów nie chce się z tym zgodzić…

Nowe motocykle mają imponujące specyfikacje. 150 koni mechanicznych, półaktywne zawieszenie, quickshifter w górę i w dół, kontrola trakcji w sześciu poziomach, tryby jazdy, IMU, czyli elektronika zakrętowa, która analizuje wszystko, co robisz i reaguje na to w czasie rzeczywistym. Tak, to jest świetne, tylko że w realnej jeździe drogowej ogromna część tych możliwości nigdy nie zostaje wykorzystana, a z tego wszystkiego najbardziej, ale tylko w sytuacjach kryzysowych, przydaje się ABS. ABS, w który część wyżej wymienionych motocykli może przecież być wyposażona.

Gdzie jest więc te brakujące 20% i czy to zawsze jest tylko 20%?

Motocykl za 15 tys. daje 80% tego, co motocykl za 80 tys. I wielu motocyklistów nie chce się z tym zgodzić…

Nowe motocykle są lepsze. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Mają lepsze zawieszenia, skuteczniejsze hamulce, wyższy poziom bezpieczeństwa i wyraźnie wyższy poziom dopracowania. To wszystko daje większy komfort, większy margines bezpieczeństwa, a dzięki temu więcej przyjemności z jazdy. Nie zmienia to jednak podstawowej funkcji motocykla, jaką jest przemieszczanie się z punktu A do punktu B, dające prowadzącemu ogrom frajdy.

Przycisk od popsów mi się zepsuł, czyli o najgłupszym motocyklowym akcesorium [co to są popsy?] | Artykuł – Motovoyager

Różnice stają się widoczne i rosną często daleko poza te rzeczone 20%, gdy zmuszamy leciwe sprzęty do sportowej aktywności. Hardcorowe torowanie, czy mocny offroad – w takich warunkach konstrukcje sprzed dwóch dekad dostaną zadyszki, zawieszenia i hamulce nie będą wyrabiały, masa zrobi swoje. Tego nie da się oszukać. A może i da… naszym umiejętnościami, ale to materiał na osobny artykuł. Jeśli jednak jeździsz miejsko lub turystycznie, różnice te zmniejszają się.

Marketing zrobił swoją robotę

Harley Bagger Cup 3

Przez lata producenci skutecznie przekonywali nas, że bez najnowszych technologii jazda motocyklem jest jakby niepełna. Że potrzebujemy coraz większej mocy, coraz bardziej zaawansowanej elektroniki i coraz droższych maszyn. W rzeczywistości większość motocyklistów wykorzystuje niewielką część potencjału swoich motocykli. Reszta to komfort, prestiż i przyjemność posiadania.

5 najbardziej przereklamowanych motocykli ostatniej dekady? | Artykuł – Motovoyager

Aby nasz motocykl, wyprodukowany na początku drugiego tysiąclecia, był bezpieczny i jechało nim się fantastycznie, musi spełniać kilka warunków. Jego stan techniczny musi być nienaganny, klocki hamulcowe ze spieków, przewody hamulcowe w stalowym oplocie, opony z aktualnych mieszanek, dostosowane do sposobu użytkowania naszego motocykla. Do tego wyprowadzone na kierownicę gniazdo ładowania, uchwyt na telefon i można nawijać turystyczne, czy sportowo-turystyczne kilometry.

Dlaczego więc kupujemy drogie motocykle?

pieniądze

Bo są piękne, dopracowane, nowe, dają ogromną frajdę i po prostu stać nas na nie. I uwierzcie mi, nie ma w tym niczego złego. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś próbuje udowodnić, że bez motocykla za kilkadziesiąt tysięcy złotych nie da się już tak naprawdę jeździć. Bezpiecznie i dla przyjemności… A prawda jest dużo prostsza i dla wielu brutalna – dobry, dwudziestoletni motocykl za piętnaście tysięcy złotych zabierze cię wszędzie tam, gdzie pojedzie motocykl za osiemdziesiąt tysięcy. I dla wielu motocyklistów to zdanie jest wyjątkowo niewygodne…

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Michał Brzozowski
Michał Brzozowski
Motocyklista od 20 lat, z potężnym stażem przejechanych kilometrów, dużą liczbą przetestowanych maszyn i wielką miłością do jednośladów. Przede wszystkim kocha trzy motocyklowe segmenty: hipermocne nakedy, wygodne, duże turystyczne enduro oraz lekkie i zwinne jednocylindrowe supermoto, ale nie stroni od jazdy wszystkim co ma dwa koła. Przetestuje każdy sprzęt, a większość z testowanych motocykli chociaż spróbuje postawić na koło. Absolwent filologii polskiej na UW. Prywatnie pasjonat sportu, a w szczególności rowerów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ