Wszyscy ci, którzy oczekują w tym artykule taniej sensacji, wylewania pomyj na różne środowiska motocyklowe oraz budowanie wrogości między nimi – srodze się zawiodą. Przez lata jazdy bowiem, a naliczyłem ich już 20, doszedłem do pewnych wniosków, którymi jedynie chciałbym się z wami podzielić.

Ostatnio rozmawiałem z kumplem, który powiedział mi – ja to już nikomu nie macham, w d… to mam. Chłopak jeździ dłużej ode mnie, siedzi mocno w branży motocyklowej, może mu się przejadł temat motocykli, może znielubił motocyklistów. Ale sprawił jedno – zmusił mnie do refleksji, czy ja każdemu macham? Po zrobieniu sobie rachunku sumienia, okazało się, że nie…

Dlaczego motocykliści nie pozdrawiają się na drodze? Lewa w górę! [FELIETON]

Nie mam w sobie żadnej dumy, nie uważam, że skoro jadę nowiutkim motocyklem testowym, czy swoim wypieszczonym, europejskim litrem, to jestem lepszy od chłopaka na motorowerze, dlatego też na przyjazny gest skierowany w moją stronę odpowiadam absolutnie każdemu. Jeżeli pomacha do mnie młodziak na skuterze, ba, dziewczynka stojąca na poboczu, starszy człowiek siedzący na ławeczce przed swoją wiejską chatą, dzieciak na rowerze pokaże mi żebym zrobił przegazówkę – leci LWG, macham, kłaniam się skinieniem głowy, robię przegazówę do odcięcia. Po co? Bo jeżeli byłbym na ich miejscu, to chciałbym, żeby mijany motocyklista tak właśnie zareagował. Za dwa lata moje 40 urodziny, a nadal jadąc motocyklem wzdłuż torów, pokazuję maszyniście wymowny gest ciągnięcia za dźwignię gwizdka, na który większość z prowadzących pociąg odpowiada sygnałem dźwiękowym. Cieszę się wtedy jak dziecko, sprawia mi to mega frajdę! Dlaczego mam nie sprawić frajdy innym? To absolutnie nic nie kosztuje!

Komu macham?

LWG to gest, który łączy nieznajomych ludzi, który sprawia, że nie czujemy się na drodze sami, sprawia, że mamy, często niestety tylko pozorne, poczucie bezpieczeństwa zapewnione przez bliską obecność motocyklowej braci. Dlatego też macham praktycznie każdemu motocykliście, motorowerzystom, osobom jadącym L-ką na kursie na prawko, osobom podróżującym na skuterach, policjantom na motocyklach. Uważam, że każdy z nich zasługuje na moje pozdrowienie, nieważne czym akurat bym jechał.

LWG – co to za gest, jak go pokazać, co znaczy, o co chodzi?

Komu nie macham…

Ale są też wyjątki. Choć odmacham każdemu, kto mnie pozdrowi, to pierwszy nie macham gościom jadącym na motocyklu w krótkich spodenkach i koszulce. Niby ich sprawa, ale dla mnie wtedy nie są motocyklistami, tylko osobami jadącymi motocyklem. Może to dziwne, ale tak już mam.

Nie macham pierwszy skuterzystom komunikacyjnym, których można poznać po najtańszym modelu skutera Router, niezapiętym kasku i kurtce puchowej na plecach, jak jest zimno, albo gołym torsie, gdy jest upał.

Jadąc przez wsie nie macham dziadkom w orzeszkach, podróżującym lokalnie na wysłużonych, demoludowych sprzętach, z obawy przed tym, że mogą wywrócić się przy próbie odwzajemnienia gestu. Z resztą oni też motocyklistami nie są, a tylko jadą do monopolu, albo odwiedzić kumpla.

Staram się też nie machać pierwszy do gości na wypasionych turystycznych krążownikach i ociekających świecidełkami, przedrogich chopperach/cruiserach. Powtarzam – odwzajemnię gest każdego z nich, ale nie wychylam się już raczej jako pierwszy w stosunku do nich.

Dlaczego?

Z prostej przyczyny – 80% z nich nigdy nie pozdrowi mnie jako pierwszego, 50% nie odwzajemni mojego przyjaznego gestu… Czuję się źle, gdy pozdrawiam takiego gościa, a on mnie po prostu olewa.

Możecie się ze mną nie zgadzać, ale to co piszę, to nie kwestia złośliwości, braku sympatii do wymienionych motocyklistów czy cokolwiek takiego. To po prostu wniosek z mojej kilkudziesięcioletniej (cholera, już mogę tak napisać…) obserwacji.

Dlaczego tak się dzieje, dlaczego nie pozdrawiają innych motocyklistów? Myślę, że często z racji wieku, długiego stażu i pewnie wysokiego statusu społecznego. W końcu ich motocykle są droższe, niż te najczęściej ujeżdżane przeze mnie. Ci specyficzni ludzie, których na szczęście jest mały odsetek, czują po prostu, że to inni powinni się im kłaniać. Właściciele firm, prezesi, dyrektorzy – przyzwyczajeni do codziennego – Witam, Pana Prezesa, tak jest Panie Dyrektorze, już się robi Szefie!

Badanie empiryczne

Robiłem też wielokrotnie eksperyment, testując nowe, drogie jak diabli, transkontynentalne krążowniki. Nie machałem pierwszy motocyklistom jeżdżącym na podobnie drogich, wielkich, klasycznych, turystycznych maszynach. O dziwo, w większości pozdrawiali mnie oni pierwsi bez żadnego problemu. Gdy jednak zmieniałem maszynę na zwykłą (tak naprawdę, to każda jest niezwykła), ich gesty zdarzały się o wiele, wiele rzadziej.

Osobiście poznałem wielu ludzi podróżujących na tego typu sprzętach. Często to sympatyczni goście, którzy jednak jadąc na swoim rumaku, w grupie, czy samotnie, często oprócz skór, ubierają się także w poczucie wyższości… Jeżeli czujesz, że należysz do tej grupy, po prostu pozdrawiaj pierwszy innych motocyklistów, gości na skuterach, motorowerzystów, wszyscy odwzajemnimy twój gest, i będzie nam bardzo przyjemnie… Szacunek Panie Prezesie!

 

 



17 KOMENTARZE

  1. Ciekawy wpis. Jeżdżę od 2 lat na maxiskuterze o pojemności 400cm3. Jako zapalony motocyklista (co prawda zaczynający przygodę) w odpowiednim stroju, kasku, rękawicach itp. niemal zawsze robiłem LwG. No oprócz dostawców jedzenia na skuterach czy dziadkach z wędką. Przez to, że jeżdżę skuterem jestem bardzo często olewany = nie ma LwG. Przeważnie chopperowcy oraz osoby na ścigaczach. Tak sobie myślę, że może to i dobrze bo skoncentruję się na jeździe, a nie na pozdrowieniach itp. Jak ktoś mi machnie to zawsze “odmachnę” ale juz pierwszy nie wyskakuję. Nie lubię być olewany :)

  2. Machanie ludziom na L kach uwazam za debilizm gdyz odmachanie Lki szczególnie na egzaminie najczesciej konczy klientowi egzamin.

  3. Witam serdecznie,”motocykluję” od roku 1984.
    Przestałem machać i nie tylko machać z powodu przypadków odczutych na własnej skórze, podam dwa.
    Nr1: Szprotawa-Żagań, jadę DKW SB200, pęka linka sprzęgła. Stoję rozbebeszony, sobota, miejscowi jeżdżą, kask leży jak powinien. Zero reakcji, macham, olewają, jeden “wyodznakowany” krujzer odmachał i pojechał dalej. Kombinerkami tnę śrubę regulacyjną linki, gorąco , zero picia, 2,5 godziny, pojechałem. A wystarczyłby brzeszczot przywieziony przez miejscowego motocyklistę, niestety byli sami “motórzyści”.
    Nr2. Wypadek, szosa Zielona Góra-Krosno Odrz. Stoi grupa, gorzowskie numery. Ja autem, staję, podchodzę, pytam czy potrzebują pomocy, mówię, że mam kumpli w okolicy, pytam czy motocyklista żyje?, bo karetka już z nim pojechała. Agresywna reakcja chłopca “motórzysty”, który żyje krócej niż ja jeżdżę motocyklem, reszta ma to w deupie.
    Olewam, jadę dalej.

    Takich smaczków zebrało się dużo przez te parę wiosen mojego “motocyklowania” .
    Nie macham, nie zatrzymuję się przy japońcach.
    Macham tylko weteranom, zatrzymuję się tylko jak weteran stoi rozkraczony, nawet jak nie macha.
    Macham dziadkom jeśli zareagują słysząc silnik, cieszą się, pozdrawiają uśmiechnięci.
    Odmachuję dzieciom, niech mają radochę.
    L-kom nie macham, L-ki się uczą jazdy i ich odmachanie może być dla nich niebezpieczne.

    Nowi “motórzyści” mnie tego nauczyli.
    Nowi “motórzyści” olewali moje machanie jak jechałem Dekawką.Jak jechałem Enesiakiem, bo mam też takiego zczoperowanego brzydala, to nieraz odmachiwali, rzadko machali. Ale jak mnie wyprzedzają, to często zwalniają i oglądają to na czym akurat jadę, na zlotach podchodzą, pytają, dziwują się i w ogóle, albo cóś…

    Pozdrowienia dla motocyklistów, Hansdekawka – Nowa Sól.
    “motórzystom” stanowcze oIo.

  4. …nie rozumiem tej presji, żeby jeździć w pełnym motocyklowym rynsztunku.
    Latam w krótkim rękawie a czasem i w krótkich gaciach
    Kiedyś kurtka, gacie, żółw…
    Z latami (na karku) mi przeszło – może też z tego powodu (mniejsza ochrona: tylko rękawice,kask,czasami wzmocnione spodnie motocyklowe/ale nie lubię/) jeżdżę bezpieczniej (?) – wolniej.

  5. To ja jako świeży, początkujący motocyklista wypowiem się jak to wygląda z mojej strony. Zaraz po zdaniu kategorii A z racji na bardzo mały budżet kupiłem stare wysłużone KLR 600. Było miło przez cały sezon, każdemu machałem każdy mi odmachał. Po pierwszym sezonie i niezliczonych awariach sprzedałem KLRa i znów z racji na budżet kupiłem ładną zadbaną CBR 125. Portfel mi za to podziękował a osiągi jak dla mnie w zupełności wystarczające. Wtedy czar prysł i okazało się że dla połowy motocyklistów jest ujmą na honorze odmachać komuś kto jedzie tak mała pojemnością. Teraz nikomu nie macham mi też nikt nie macha i tak się skończyła moja przygoda z tym słynnym gestem. :)

  6. Hmmm, nie jeżdżę już trzeci rok (kręgosłup).
    Nie miałem takich dylematów machałem prawie wszystkim, nawet policjantom. Nie machałem kozakom w majtkach i podkoszulkach, dostawcom pizzy i temu podobnych. Odmachiwałem każdemu bez wyjątku. Zatrzymywałem się przy każdej kolizji z udziałem jednośladu. Dopiero po upewnieniu się że moja obecność jest zbędna odjeżdżałem. Jeździłem maxi skuterem i supermoto. Jednoślad służył mi głównie do poruszania się po mieście i dojazdów do pracy. Powód miejskich jazd jest bardzo prozaiczny, potrzeba chwili i lek przed otwartymi przestrzeniami. Chociaż ostatni sezon upłynął mi głównie na jazdach i wycieczkach wokół komina. Moim żywiołem była jazda po mieście. Im bardziej zakorkowanym tym lepiej. Nic nie sprawiało mi większej przyjemności jak zazdrosne spojrzenia “puszkarzy”. Przestawałem jeździć jak temperatura spadała poniżej -3 stopni. Teraz sam stoję w korkach i zazdroszczę wszystkim jednośladom bez wyjątku. Środowisko jakoś mnie nie wciągnęło ponieważ nie znam osobiście nikogo kto jeździł trochę to dziwne ale tak się złożyło. Z wielki żalem ze względów zdrowotnych sprzedałem ostatni motocykl. Teraz bije się z myślami kupić nie kupić. Zobaczymy po operacji w jakiej będę kondycji, jeżeli zdrowie pozwoli to pewnie powrócę do jazdy na motocyklu. Na pewno machałbym tak jak machałem.

  7. Ciekawy artykuł, ale trochę się nie zgadzam może wynika to z krótkiego stażu lub podejścia do życia. Jestem kierowcą ścigacza całkiem dobry sprzęt, roczny, mam też zawsze ubrania, kombinezon skórzany też najwyższa półka. I szczerze jeśli nie jestem rozproszona to macham pierwsza, to że tam więcej zarabiam czy więcej odłożyłam pieniędzy przez co mam fajny, nowszy motor od kogoś kto mnie mija nie ma w ogóle wpływu na to, że jestem serdeczną dziewczyną i optymistyczną do każdego. Według mnie myślenie że ktoś ma droższy motor to mi nie machnie bo ma się za lepszego to wskazuje na jakieś problemy z samooceną osoby, która tak mówi. Warto podchodzić tak że skoro nie machnął to może nie widział, a może faktycznje burak i tyle. Nie mniej jednak ja się czuje lepiej że wykonałam gest i to o tym drugim źle świadczy. Z resztą w większości się zgadzam.
    Pozdrawiam wszystkich!

  8. Cześć
    Jeżdżę od dawna, LWG pozdrawiam każdego motocyklistę, bez względu na sprzęt którym jedzie. Jeśli skuter mnie pozdrowi zawsze odmachnę, dzieci, dziadki itp.. standard.
    Ostatnio, wstyd się przyznać, zabrakło mi paliwa. Do stacji było ok 2 km. Czekałem że może ktoś się zlituje i poratuje. Nic z tego, przejeżdżali lokalsi na pięknych motorkach, żaden się nie zatrzymał, nawet żaden się nie zainteresował gdy pchałem moto poboczem i pod górę. Wzniesienie nieduże, ale pchając sprzęta czuje się w rękach i nogach. Moim zdaniem upadają dobre obyczaje, poczucie solidarności i wspólnoty. Jak w każdej dziedzinie życia zachodzą zmiany, zaczynają dominować szpan, lans, buta, kto szybszy, kto głośniejszy, durna rywalizacja … a człowiek się nie liczy. Mimo wszystko nadal wszystkich pozdrawiam LWG

  9. Wiem jedno – jak ja zacznę wybierać sobie komu machnę kogo oleję, to z czasem – wcześniej niż później – zaniknie bardzo piękna tradycja. Wynika to pewnie z tego, że na wzajem się nie znamy. Dlatego wewnętrznie sortujemy się na lepszych i gorszych.
    I tak mam nadzieję że kolega z Goldwinga, któremu opatrzyłem ranę po przewrotce w okolicach Komańczy w zeszłym roku inaczej już patrzy na motocyklistów poruszających się motorami o pojemnościach dziesięciokrotnie mniejszych niż ich maszyny. To zdziwienie u kolegów poszkodowanego, że motocyklem 150 ccm można robić tak dalekie podróże (wracałem ze zlotu Rometa w Bieszczadach do siebie pod Warszawę).
    Miło mi się zrobiło, gdy zaprosili mnie do wspólnej jazdy do Dukli (tam się rozstaliśmy). Swoją drogą fajnie musiała wyglądać kolumna złożona z czterech Goldwingów i małego Rometa ADV ;) – ale nie odstawałem od nich na tych zakrętach.

  10. Witać lewą innego motocyklistę czy nie? Kto ma pierwszy machnąć? Ten co ma gorszy motocykl, czy ten co ma tańszy strój (bidoków bez stroju zlewamy od razu)? Jaka odpowiedź? Jasne, że to ja tu jestem panem decydującym łaskawie komu odmachać.
    Chyba zapominamy, że nie ważne czym i sprzętem za ile ludzie jeżdżą, są narażeni dokładnie na takie same niebezpieczeństwa i mają podbne (a nawet i lepsze) umiejętności jak ja.
    Myślę, że pewni koledzy z Tarnowa na czymś Goldwingopodonym zmienili trochę zdanie na ten temat. Spotkaliśmy się na stacji benzynowe w Komańczy. Ja wracałem ze zlotu Rometa do Wawy, oni z wycieczki z Ukrainy do domu do Tarnowa. Śmiechu było nie mało ze mnie, zwłaszcza jeden z nich miał ubaw twierdząć, że 150 ccm to on ma kieliszek do wódy a nie pojemność silnika. Opowiedziałem im ile w sezonie robię moim Rometem kilometrów i jakie plany mam na sezon (było to na początku lipca). Miny im trochę zrzedły. Okazało się, że oni tymi kanapami nawet połowy tego co ja nie jeżdżą w sezonie.
    Widziałem, że jeden z nich coś miał z nogą. Okazało się, że miał uślizg i glebę. Wziąłem apteczkę (wożę ją ze sobą) zrobiłem opatrunek na stłuczenie, usztywniłem nogę i poinstruowałem co dalej jak dojedzie do domu. Wtedy już rozmawialiśmy normalnie. Nie było między nami różnicy – ten z rometa, tamten z goldwinga. Zaproponowali, żebym do nich dołączył. Zrobiło mi się nawet miło. Dojechaliśmy do Dukli i tam się rozstaliśmy bardzo sympatycznie. Swoją drogą nieźle musieliśmy wyglądać. Kolumna czterech Goldwingów i Romet za nimi :). Ale dałem rade. Widać, że zależało im żebym nadążył :).
    Tak sobie myślę, że jak zaczniemy wybrzydzać, że temu machnę, temu nie bo jest brydki, źle ubrany, ma wsiowy motor, to niedługo tych wyjątków będzie na tyle dużo, że przestaniemy wogóle się pozdrawiać i zamordujemy bardzo piękną tradycję. Może deminizuję, ale ja nie przejmuję się jak ktoś mi nie odpowie LWG ani nawet nie skinie głową – mam to gdzieś. Ja zachowałem się przyzwoicie. Tak jak to, ze gdy wchodzę do powieszczenia z ludźmi to nie analizuję kto jest młodszy, w co ubrany, jaki ma zegarek, tylko mówię dzień dobry jako pierszy od razu po wejściu. Czy mi ktoś odpowie czy nie – nie mój to problem.

  11. Jestem prezesem. Jeżdżę sprzętem średnim premium. Macham jako pierwszy. Zatrzymuję się by pomóc.
    Jak mi ktoś nie odmachnie to sobie myślę, że albo nie widział, albo nie mógł, albo jest bucem. Jest mi przykro, czuję się głupio, owszem. Ale ja sobie nie mam nic do zarzucenia, a problem może miał kolega co nie odmachnął.
    Jeden z przedmówców napisał smutną prawdę – jak zaczniemy wybierać komu machnąć, to tradycja ta zacznie wymierać.
    Tak samo z mruganiem jak stoi policja. Kto dziś mruga? Mało który. I ja wiem, że CB, Yanosik i inne zdobycze techniki, ale zwyczaj był piękny, był miły, łączył. Ale praktycznie wymarł.
    Nie róbmy tego samego z LwG.

    LwG :)

  12. Po prawie 30 latach przerwy z jednośladami w tym roku postanowiłem po raz pierwszy w życiu wsiąść na kibel. Podchodziłem trochę sceptycznie bo już na wstępie koledzy motocykliści z lekka pogardą wypowiadali się na temat mojego pomysłu. Niemniej popierdulka z automatem była jednym z moich młodzieńczych niespełnionych marzeń które postanowiłem zrealizowac. Po zakupie jaralem się jak dziecko i machałem wszystkim i każdemu z osobna. Teraz już tego nie robie. Niestety brać motocyklowa dała mi znacząco odczuć że jestem motocyklista gorszego sortu. Co ciekawe i dość zabawne częściej machną ci goście na odchuchanych cruiserach albo klasykach, najrzadziej odwzajemniają gest “motorzysci” na swoich mocarnych 125 :) Nie wiem jak to jest ale najwyraźniej zbiornik między udami dodaje im parę cm nie tylko do długości … ale i pojemności silnika. I odwzajemniane pozdrowienia pędzącemu na kiblu radosnemu zgredowi jest dla nich strasznie passe. Tak więc ten tego ten … Bez lwg

  13. Z tego co wiem, zasada jest prosta: – “mniejsza pojemność” macha “większej”. Wiem, czasem trudno to oszacować, szczególnie przy większej prędkości. Być może to jest przyczyna tego, że niektórzy nie machają, co ? :D

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.