To, że świat po zniknięciu zagrożenia chorobą COVID-19 będzie inny niż przed epidemią, nie ulega wątpliwości. I to nieważne, czy zmiany nastąpią po długiej, wyczerpującej, kilkunastomiesięcznej walce z pandemią, czy po kilku tygodniach, po których wirus zniknie sam. Co zmieni się dla nas? Dla motocyklistów?

Kryzys gospodarczy nie tylko wisi w powietrzu, ale już jest obecny, już się zadomowił w naszym kraju na dobre. Podczas gdy rządzący debatują nad możliwością przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja, 17 maja, korespondencyjnie, na jesieni, czy też przedłużenia kadencji obecnego prezydenta, tysiące firm zamyka się. Interesy są zawieszane, pracownicy zwalniani, gospodarka zatrzymuje się. Aktualne stają się tylko produkty pierwszej potrzeby: spożywka, leki, prąd i… Internet. Jak długo to wszystko potrwa, i jakie skutki przyniesie powyższe dla nas wszystkich? Tego do końca nie wie nikt, ale za to, mimo że nie jestem ekonomistą, postaram się wytypować zmiany w świecie po globalnej epidemii koronawirusa, jakie bezpośrednio odczujemy my, motocykliści. I to w sumie zmiany na… lepsze!

Paliwo ostro w dół!

Pierwszą zmianę już czujemy. W wyniku kwarantanny, lockdownu, przymusowego siedzenia w domach, spadło dramatycznie zapotrzebowanie na paliwo. Dodatkowo dostawcy tego surowca ruszyli na wojnę cenową, co zaowocowało rekordowymi spadkami cen za baryłkę ropy naftowej.

Spadek cen paliw: Czy i jak długo się utrzyma? Dlaczego ropa tanieje?

Choć nie na wszystkich stacjach równie zauważalnie, to jednak wszędzie na łeb, na szyję poleciały ceny paliw. I tak o najniższej cenie, o jakiej słyszałem to 2.99 zł za litr 95-tki w Poznaniu. Sam tankowałem już za 3.55 zł za litr. Oczywiście takie ceny nie utrzymają się długo i myślę, że po minięciu epidemii, zaczną powoli wracać do normy. Ale na pewno w tym roku będziemy mogli cieszyć się znacznie tańszym paliwem – co do tego nie ulega wątpliwości.

Wyprzedaże towarów luksusowych

Czekają nas mega wyprzedaże i to w środku sezonu. Kto ich nie zrobi, ten zostanie z towarem na długo, może na zawsze, ale na pewno na nim nie zarobi, a straci. To się tyczy wszystkich produktów, nazwijmy to, luksusowych. Czy motocykle i akcesoria motocyklowe można nazwać takimi produktami? Oczywiście, że tak! Choć dla większości z nas są to zdecydowanie produkty pierwszej potrzeby, to jednak bez ich zakupu da się przeżyć. Jeżeli tylko obronną ręką wyjdziecie z kryzysu, czeka was w tym roku zakupowe eldorado. Sprzedaż nowych motocykli w Polsce w marcu, rok do roku, spadła o ponad 30 procent (wg danych z CEPIK), a przecież luty był rekordowy, lepszy pod względem wolumenu sprzedaży motocykli nowych niż luty 2019. Te motocykle importerzy i producenci będą musieli sprzedać, będą musieli odblokować zamrożone w nich pieniądze.

Pamiętacie krach giełdowy i kryzys finansowy banków z 2008 roku? Jeśli nie, to przypomnę wam – wtedy litrowego gixa, nówkę sztukę, można było kupić za 35-37 tysięcy złotych. Nigdy później nie było już tak tanio, a może i nigdy wcześniej. Jeśli macie zamiar kupić nowego bzyka, nowy kask, nowy kombinezon – przygotujcie się na wiosenne wyprzedaże… A jeśli nie wiosenne, to letnie na pewno.

Bum na motocykle małych pojemności, zbiorka – fe!

Do tej pory wszystkie miasta promowały komunikacje zbiorową. Ci, którzy jeździli tramwajem, metrem, autobusem, koleją podmiejską byli cool, eco, super. Piętnowano transport indywidualny, jako ten, przez który dusimy się w miastach. Kryzys koronawirusowy obalił ten mit. Okazało się, że mimo znikomego ruchu kołowego, Warszawa 29 marca 2020 miała NAJGORSZE POWIETRZE NA ŚWIECIE. Jego jakość w naszej stolicy była gorsza niż codziennych liderów zestawień z Dalekiego Wschodu. Ciekawostką było też to, że nasza królewska niecka – czyli Kraków, na niechlubnej liście zajął tego dnia trzecie miejsce! Mniej autobusów, drastycznie mniej samochodów, a mimo to taki syf w powietrzu? EUREKA! To jednak nie samochody nas trują! Nie będę wnikać tutaj w prawdziwą przyczynę smogu, bo o tym poczytać sobie możecie na innych portalach, natomiast ja zastanowię się, jaki wpływ to odkrycie będzie miało na naszą branżę?

Uwolnienie pojazdów spalinowych z brzemienia trucicieli, wraz z możliwością złapania koronawirusa w komunikacji miejskiej, według mnie zaowocuje boomem na jednoślady. Do tej pory matka, bojąca się o nastoletniego synka, zabraniała mu jeździć motocyklem, czy skuterem. Teraz będzie się bała puścić go do autobusu, żeby czegoś nie złapał. Rozwiązanie? Może i wielu rodziców wybierze samochód, może nawet większość, ale wielu też spojrzy na tańsze jednoślady z silnikiem – skutery, motocykle 125, motorowery…

Jaki motocykl 125 na samochodowe prawo jazdy kat.B

Ale powyższy schemat też tyczy się ojca, czy matki, którzy przecież nie chcą tracić życia stojąc w korkach, więc na letnie miesiące, chociaż na pół roku (potem ten czas magicznie będzie się wydłużał) kupią motocykl 125, czy skuter, albo pojazd trójkołowy – taki na prawko kat. B.

Pojazdy elektryczne stracą na ważności

Cała ta elektromobilność, do tej pory sztucznie, przez normy euroileśtam pchana do przodu, według mnie teraz straci znaczenie. Skoro już wcześniej miały miejsce ostre dywagacje na temat tego, że wyprodukowanie, ładowanie i użytkowanie pojazdu elektrycznego emituje do atmosfery podobne ilości CO2, co produkcja i eksploatacja nowoczesnych pojazdów spalinowych, to… sami rozumiecie… Po co zmieniać to, co jest dobre. Jeżeli dodasz dwa plus dwa – czyli elektromobilność też truje i wcale smog w miastach nie jest przez samochody, bo i bez nich smog też był i będzie, to co nam wychodzi? Elektromobilność na pewno wyhamuje… No, chyba że nastolatki z akapitu wyżej postawią rodzicom ultimatum – albo motocykl elektryczny, albo komunikacja zbiorcza…

A na koniec najbardziej przykry efekt kryzysu

Wiele osób, także motocyklistów, zostanie bez pracy. Aby mieć za co żyć, będą musieli wystawić na sprzedaż rzeczy niepierwszej potrzeby. Co na przykład? Na przykład motocykle… Im dłużej kryzys będzie trwał, tym więcej ogłoszeń o sprzedaży motocykli używanych będzie się pojawiać. Więcej ogłoszeń, plus zubożenie społeczeństwa to… mniejszy popyt na nie. A skoro mniejszy popyt, to niższa cena. Przewiduję, że niedługo za naprawdę dobre pieniądze, będzie można kupić moje/nasze/wasze motocykle. Wychuchane, kochane, sprzedawane z musu… Dla wielu tragedia, dla innych okazja. Ale cóż, takie jest życie.

A czy wy widzicie jeszcze jakieś gospodarcze skutki epidemii koronawirusa dla motocyklowej branży? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach…



2 KOMENTARZE

  1. “Pojazdy elektryczne stracą na ważności” to z ekonomią naprawdę nie masz do czynienia. A to co napisałeś to kula w płot. To brzmi w zasadzie tak “Musk stracił jedna rakietę więc zatrzymuje produkcje pozostałych 99”. Branża EV ostatnie 4 lata to silny rozwój technologii . Mogę napisać cały felieton na ten temat , pracuję w branży.Nie będę zanudzał, o EV mogą się martwić jedynie tacy jak Fiat są z ręka w nocniku.

    • Tefal, jeśli jesteś specjalistą w tym temacie – to absolutnie nie dyskutuję z Tobą. Felieton, to moje prywatne zdanie, do którego mam prawo. Mam wiec automatycznie prawo się mylić :) Jeśli natomiast chcesz napisać merytoryczny felieton o motocyklowej elektromobilności – zapraszam. Będzie mi bardzo miło go i przeczytać i umieścić na naszym serwisie – kontakt@motovoyager.net – Brzoza

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.