Reklama

Pamiętam czasy, w których byłem szybkim i niepokornym motocyklistą. W sezonie wydawało mi się, że jestem niezniszczalny. Nie myślałem w ogóle o tym, że z któregoś nocnego latania po mieście mogę po prostu nie wrócić. A mogło przecież tak się wydarzyć, nawet kilka razy było względnie blisko…

Refleksje zaczynały mnie nachodzić zimą. Odstawiałem swojego mocnego nakeda, czy później szalone supermoto do garażu, i pogrążałem się w zimowych rozkminkach. Dlaczego o tym teraz wspominam? W sobotę, pierwszego lutego, przeczytałem o pierwszych w tym sezonie dwóch śmiertelnych wypadkach na motocyklach. Po spokojnym okresie zimowym znów się zaczyna… Kiedyś, te moje zimowe rozmyślania właśnie też na tym polegały, że docierało do mnie, że na pewno nic mi się nie stanie przez najbliższe miesiące, że jestem bezpieczny. Zaczynałem się zastanawiać, że jazda motocyklem ma sens, czy warto ryzykować swoje zdrowie i swoje życie. Oczywiście wszystkie te myśli odparowywały z pierwszymi promieniami przedwiosennego słońca. Pod koniec lutego zostawała we mnie jedynie tęsknota za jednośladem, za pędem powietrza, za wolnością jaką daje motocykl. Mi na szczęście udało się przejechać bez żadnego cięższego uszczerbku 20 sezonów. Niektórzy jednak nie mieli tyle szczęścia.

Przeczytaj koniecznie: Położyłem motocykl aby się ratować. Czy aby na pewno?

Reklama

Media niemotocyklowe nazywały kiedyś wczesnowiosennych motocyklistów przebiśniegami. Dwóm z nas nie udało się przejechać kolejnego sezonu i to już na samym jego początku. Piękna pogoda i ciepło sprawiły, że część z nas wsiadło już na swoje rumaki. I nie ma się czemu dziwić, sami was do tego zachęcaliśmy, pisząc o tym, że na początku lutego ma nadejść podmuch wiosny. 

Niestety okres przedwiosenny jest bardzo niebezpieczny dla motocyklistów, a to z kilku powodów. Drogi są brudne, asfalt zimny i wilgotny, opony nie trzymają tak, jak w sezonie, a dodatkowo kierowcy aut nie spodziewają się nas jeszcze na drogach. To bardzo brzemienne w skutkach combo. A to jeszcze nie wszystko. My mamy w pamięci nasze umiejętności z poprzedniego sezonu, choć większość z nas ostatnie kilometry nawinęła na koła swoich sprzętów kilka miesięcy temu. Jesteśmy zgłodniali jazdy, chcemy się nacieszyć nią jak najbardziej, bo przecież nie wiemy jak długo potrwa okienko pogodowe. Szybciej, dalej, mocniej… To nie są dobre hasła. 

Jak wstępnie ustaliła policja, 22-latek, który prowadził motocykl marki Yamaha, na prostym odcinku drogi, jadąc w kierunku Woli Raniżowskiej, stracił panowanie nad motocyklem, zjechał do rowu i uderzył w ogrodzenie posesji.

Apeluję do waszego rozsądku i doświadczenia, nie próbujcie zachłysnąć się odzyskaną wolnością, jaką dają nam motocykle. Jeszcze przyjdzie czas, żeby pojechać pełnym ogniem, a teraz przed każdym, powtarzam, przed każdym skrzyżowaniem zwalniajcie, upewniając się, że kierowcy aut was widzą. 

Na drodze krajowej numer 92, na wysokości miejscowości Stary Dębsk pod Sochaczewem, samochód osobowy zderzył się z motocyklistą. 34-letni motocyklista poniósł śmierć na miejscu.

Kiedyś zima była zimą i przynajmniej pierwsze smutne komunikaty nadchodziły miesiąc, półtora później. A teraz? 1 lutego i już dwóch z nas nie ma. 22 i 34 lata… 

Uważajcie na siebie i nie dajcie się zabić. 

Reklama

6 KOMENTARZE

  1. Przeczytałem i co mnie ruszyło… fakt nie tylko Ty jako autor ale też i w innych felietonach, artykułach, mediach itd. używa się dość często zwrotu “kierowcy aut nie spodziewają się nas jeszcze na drogach”. Bardzo przepraszam ale …
    Czy kierowcy aut w takim razie spodziewają się wtargnięcia pieszego na jezdnię? Czy kierowcy aut spodziewają się wtargnięcia stworzenia np. sarny na jezdnię?
    Jeśli tak to czemu są wypadki?
    Czy motocyklista to jakiś stwór który się pojawia wraz z nadejściem wiosny a w sezonie zimowym zapada w sen zimowy?
    Kierowcy i nie tylko aut ale także motocykliści powinni się kierować zasadą ograniczonego zaufania…

    • Kolego, niestety autor ma rację. Pisząc “niestety” robię to celowo bo sam jestem motocyklistą ale jak mijał mnie w lutym ( ja w aucie) inny motocyklista na tzw odległość pudełka zapałek to poprostu się go nie spodziewałem,nie widziałem,nie słyszałem. W moim przypadku skończyło się tylko na refleksji że muszę wrócić do trzymania się białej linii aby zrobić miejsce dla jednośladów choć mogłem poprostu go zahaczyć lub on mnie. Tak właśnie wygląda sytuacja zimową porą, raczej nie spodziewasz się motocykla,a w sezonie to nawet go wypatrujesz. Nie będę się odnosił do pozostałych kwestii w artykule bo smute to ale prawdziwe ( nasze przyzwyczajenia,czy tzw. pamięć mięśniowa która po kilku miesiącach przerwy poprostu praktycznie nie istnieje). Pozdrawiam. LWG.

  2. Dlatego nalzey jezdzic w bardzo oczojebnych ciuchach , miec oczy nawet w dupie , nie bac sie uzywac klaxona jesli ktos z podporzadkowanej chce wyjechqac ale jescze nie spojrzal w twoja strone , trzeba zakladac zimowe opony by jezdzic caly rok ze spokojem ubierac sie w ciuchy narciarskie w polaczeniu z motocyklowymi a najlepiej smigac trojkolowcem ktory jest znacznie bezpieczniejszy niz jednoslad klasyczny , przynajmniej jezdzic takim wynalzakiem zimą. Polecam ja mam za soba 27 lat na rowerach i motocyklach i nie zamierzam nigdy odkladac tego typu pokjazdow, to jest caloroczne cwiczenie na nerwy odpowiedzialnosc przwidywalnosc ostroznosc i przezornosc , polecam kazdeemu , przy okazji masz caloroczne pompowanie endorfin w organizmie , sama frajda :)

    • Jeździłem w jaskrawo zielonym kasku odblaski na ramionach 3 światła z przodu puste wydechy i nic to nie dało nie widział mnie operator koparko ładowarki walnął mnie łychą dwa tydnie śpiączka stan ciężki noga uratowana jak i życie…..3 rok wyłączony z życia na jednośladzie a końca nie widać sprawa dalej w sądzie….pozdrawiam lewa…..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.