Jazda po asfalcie
Nawet najbardziej terenowo wyglądający adventure większość życia spędza na drogach utwardzonych – to akurat fakt. Dlatego ocenialiśmy stabilność, prowadzenie w zakrętach, hamulce, pracę zawieszenia, ochronę przed wiatrem i komfort przy wyższych prędkościach. Dobry motocykl A2 powinien móc pojechać zarówno po lokalnej drodze, jak i trasą szybkiego ruchu. Należy zaznaczyć, że w tej kategorii różnice punktowe były niewielkie – wszystkie maszyny świetnie radzą sobie na asfalcie.

BMW F 450 GS na asfalcie prowadzi się jak dobrej klasy naked. Nie pływa, nie tańczy, nawet na dualowych oponach. Jest sztywny i świetnie trzyma się drogi. Jego zawias jest przy tym na tyle miękko zestrojony, że na dziurach, bruku, torowiskach i dziurawym asfalcie nie wyrywa kierownicy z rąk. Dodatkowo skrzynia z quickshifterem, niska masa i mocny silnik sprawiają, że w subiektywnym odczuciu był to najbardziej dynamiczny motocykl w teście. Doskonale sprawdził się na przelotach zwiadowczych po zakorkowanej Łodzi.
CFMoto 450 MT sprawdzi się również wtedy, gdy nie planujesz ani jednego kilometra poza asfaltem. Pięknie połyka wszelkie nierówności, a przy tym mocno trzyma się nawierzchni. Silnik pozwala na swobodne wyprzedzanie innych pojazdów i utrzymywanie 120-140 km/h na trasach szybkiego ruchu bez specjalnej walki. Ochrona przed wiatrem, jaką daje regulowana szyba, jest naprawdę przyzwoita.
Kawasaki KLE 500 to podobny przypadek do CFMoto, na asfalcie robi dobrą robotę. Wyraźnym minusem pod względem jazdy drogowej są natomiast dętkowe felgi – w razie złapania gumy, poradzenie sobie z awarią może być bardziej kłopotliwe.
Kove 510X znakomicie radzi sobie na asfalcie. Pozycja kierowcy, zawias KYB, hamulce Nissin, opony Metzeler Tourance, bezdętkowe koła 19/17”, osłony dłoni – to mocne punkty. Do pełni szczęścia przydałaby się szyba z łatwiejszą regulacją niż odkręcanie czterech śrub.
KTM 390 Adventure R, ku naszemu zaskoczeniu, w kategorii „Asfalt” ponownie wskoczył do czołówki. Mimo wyraźnie terenowego charakteru, odcinki drogowe pokonuje się nim z dużą przyjemnością. Zapewnia wyprostowana pozycję, zawieszenie sprawnie wybiera nierówności, a przy tym daje pewność w zakrętach. Mały KTM nieszczególnie męczył nas również na autostradach. Koła dętkowe to w tym przypadku pewien minus.
Morbidelli T502X to również drogowy profesjonalista. Można jechać i jechać. Bo w końcu po to kupuje się motocykle turystyczne, prawda? Wygodna pozycja, fajny zawias, bezdętkowe koła 19/17”, mocne hamulce z dwiema tarczami z przodu. Polubiliśmy się.
QJ Motor SRT 450 RX na asfalt nie narzeka. A raczej kierowca tegoż. Nie odstaje od konkurencji pod względem prowadzenia. Mógłby mieć za to wygodniejszą kanapę i mniej wibrować.
Royal Enfield Himalayan 450 to kolejny motocykl, który mógłby nie zjeżdżać z asfaltu, bo jest świetny również jako typowo drogowy turystyk. Do pełni szczęścia brakuje mocniejszych hamulców.
Suzuki DR-Z4S daje zaskakująco dużo frajdy na asfalcie ( w tym na torach), ale tylko przez pierwsze 20 kilometrów. Później kanapa staje się deską tortur, a ciało kierowcy woła o litość. To jest jednak motocykli mocno wyspecjalizowany i w czasie asfaltowych tranzytów najlepiej wieźć go na przyczepie.
Triumph Scrambler 400 XC prowadzi się pewnie i jest wygodny, pod warunkiem, że nie jesteś zbyt wysoki. O ochronie przed wiatrem nie ma co wspominać, zresztą w tej klasie motocykli nie ma takiej potrzeby. Triumph fajnie łączy w miarę sztywny zawias i pewną jazdę w zakrętach z komfortem na dziurawych drogach.
Voge 525 DSX, jako się rzekło, bardzo lubi asfalt. Jeżeli tylko dopasujesz się swoimi gabarytami do pozycji, którą wymyślili jego projektanci, przejedziesz tysiące kilometrów z uśmiechem na ustach.
Werdykt jury w kategorii „Jazda po asfalcie”
I miejsce – BMW F 450 GS
II miejsce – CFMoto 450 MT
III miejsce – KTM 390 Adventure R
