Jak nie sprzedać motocykla? To zrobić jest bardzo łatwo – cena w kosmos, zdjęcie jedno i to jeszcze niewyraźne, opis konkretny – czyli motocykl igła, szczegóły na miejscu. Możecie mieć pewność, że w taki sposób sztuka zostanie z wami na lata. Co zrobić, jeżeli jednak zależy wam na sprzedaży? Podpowiadamy jak napisać dobre ogłoszenie, czyli jak łatwo sprzedać motocykl!

Jak do wszystkiego, tak do sprzedaży swojego pojazdu trzeba się dobrze przygotować. Prawdą jest, że kupujemy oczami, więc musimy sprawić, żeby nasz pojazd mógł się podobać.

Tobie nie przeszkadzało, ale przeszkodzi ci sprzedać

Jeżeli motocykl ma jakieś usterki, które są łatwe do usunięcia, albo widoczne na pierwszy rzut oka – usuńmy je. Brak sprężynki nóżki bocznej, więc łapiesz ją od dawna przed jazdą ekspanderem, prawe lusterko jest niedokręcone i strasznie mocno się rusza, brakuje też kilku śrubek w owiewkach, przez co lewa odstaje – jeżeli nie usuniesz tych drobnych niedociągnięć, to nowy właściciel nie uwierzy, że dbałeś o stan oleju w silniku, czy wymieniałeś go na czas. Twój pojazd ma sprawiać wrażenie zadbanego, nawet jeśli na co dzień tak nie było.

Przeczytaj koniecznie: Igła – czyli perełki na portalach aukcyjnych

Umyj i zadbaj o efekt wizualny

Jeżeli nic mu nie dolega wizualnie i technicznie, wystarczy, że go umyjesz porządnie. Jeśli ma matowy lakier, warto go odświeżyć – są do tego specjalne preparaty, ale mój sposób jest bardzo tani i prosty. Matowy lakier, po umyciu motocykla, należy przetrzeć delikatnie tłustą ścierką, np. zwilżoną czystym olejem silnikowym. Patent nic nie kosztuje i działa. Oczywiście nanosimy minimalną ilość preparatu, inaczej nici z pięknego wyglądu naszego motocykla.

Jak zrobić dobre zdjęcia motocykla

Teraz musimy sprzedać ten wymuskany wygląd. Jak? Oczywiście, że za pomocą zdjęć. Dobre zdjęcia są podstawą udanej transakcji. Każdy z nas ma telefon z dobrym aparatem, więc możecie zrobić je sami. Ważne jest, aby były zrobione za dnia, nie w ciemnicy i przy sztucznym oświetleniu. Nie silmy się też na artyzm – to widać na pierwszy rzut oka i zawsze zastanawia to kupującego – Pojechał zrobić sesję zdjęciową na zamku? Tak pod sprzedaż? Coś musi być nie tak z tym motkiem, bo za bardzo typ się postarał… Zdjęcia mają być konkretne, od każdej strony motocykla, pokazujące jego zalety (akcesoryjny wydech, podwyższoną szybę, grzane manetki itp.), ale też z jedną czy dwie wady (rysa na zbiorniku, ułamana śruba w podnóżku) – to dodaje im realizmu.

Motocykle bez wad to stoją w salonach z przebiegiem 0 km. A więc zwykle tło, jasno, szczegóły motocykla widoczne, jak i on cały na kilku zdjęciach. Ilu? Na OLX można wklejać 8 – to całkowicie wystarczy. Jeżeli narobisz ich więcej, wrzuć na serwer i zainteresowanemu podeślesz link do ich pobrania, albo umieść link w ogłoszeniu. Więcej zdjęć, mniej marud i zawracaczy głowy – Panie, a nie zrobił pan prawego tyłu przedniej opony – można poprosić na maila?

Przeczytaj koniecznie: Jak uniknąć miny? Lista rzeczy, które musisz sprawdzić przy oględzinach motocykla

Film opcją dla nadgorliwców

Masz manię natręctw? Chcesz się wykazać? Lubisz wyzwania? Nakręć film. Włącz swojego smartfona – wybierz nagrywanie filmu w najlepszej rozdzielczości i… No właśnie, co dalej? Obejdź powolutku motocykl dookoła, tak, żeby kamera ci się nie trzęsła. Zrób zbliżenie na napęd, opony, podnóżki, owiewki, manetki kierownicy. Skieruj kamerę na zegary, przekręć kluczyk, pokaż przebieg ODO, naciśnij rozrusznik i pokaż jak silnik łatwo odpala. Zbliż kamerę do wydechu, odkręć delikatnie gaz, niech tłumik basowo zamruczy, ale nie dawaj mu na zimnym – to już nie jest twój motocykl. Oddal się od motocykla tak, aby ten cały czas był kadrze. Wyłącz nagrywanie. To wystarczy. Nie musisz się też odzywać. Nawet lepiej, jeżeli nic nie będziesz mówić. Niech za ciebie przemówią obrazy…

Dobra, koniec rozrywek, piszemy tytuł

Zdjęcia już mamy. Super. Czas uzupełnić je tekstem. Zacznijmy od tytułu. Na pewno muszą się nim zawrzeć wszystkie informacje dotyczące modelu, których mógłby szukać twój potencjalny klient. Czyli: BMW F 650 GS Dakar rok. prod. 2005 Reszta to już kwestia indywidualna. Możesz napisać albo zalety swojego motocykla – mały przebieg, salon polska, I właściciel, bezwypadkowy, albo zastosować częsty trik i napisać NIE: i tu wymienić 3 konkurencyjne modele – ktoś szukając Kawasaki KLR 650 trafi na twoje ogłoszenie, które zawiera przecież podobny model. I sprytne i działa.

Treść ogłoszenia

Jeśli nie czujesz się na siłach opisywać rzewnie swój motocykl – nie rób tego, nic na siłę. Nie masz talentu pisarskiego? Skup się na punktach. Wypisz czytelnie wszystko, co mogłoby zainteresować potencjalnego kupca. Od danych technicznych motocykla, przez stan, aktualność ubezpieczeń i przeglądów, do dodatków założonych przez ciebie i wykonanych napraw/serwisów. O tak:

  • Rok produkcji 2005, ale pierwsza rejestracja wrzesień 2006
  • Przebieg 85 tys. km z czego 42 tys. mojego autorstwa
  • OC ważne do maja, badanie techniczne do czerwca
  • Nowe opony marka, model, przejechane na nich może 2000 km
    itd., itd…

Przeczytaj koniecznie: Jazda próbna przy sprzedaży motocykla? Tak czy nie? Jaki dokument?

Prawda, że łatwe? Jeżeli natomiast masz talent do pisania, to co ja cię tutaj będę pouczał… Pisz, co ci do głowy przyjdzie, byle prawdę i konkretnie. Historia twojej miłości do twojego motocykla raczej nikogo nie rozmiękczy. Ważne tylko aby tekst był bez rażących błędów ortograficznych. Przepuść go przez worda, niech podkreśli na czerwono byki. Popraw i wrzucaj.

Kontakt telefoniczno-mailowy

Jedni lubią pisać, inni rozmawiać przez telefon. Otwórz się na oba typy kupujących. W ogłoszeniu zostaw do siebie maila, czy namiar na komunikator internetowy, przez który będzie można z tobą popisać, a także podaj swój numer telefonu.

Rozmowę przez telefon prowadź na luzie, grzecznie i miło. Bądź konkretny, nie zanudzaj klienta opowieściami o tym, jak kiedyś z bratem tą właśnie cebrą pojechaliście do Torunia. Jego to nie obchodzi. Potwierdź wszystko to, co napisałeś w ogłoszeniu i odpowiadaj rzeczowo na zadane pytania.

Klient przyjechał!

Umówiłeś się z potencjalnym klientem? Przyjechał? Super. Nie wypadaj z roli, bądź miły, grzeczny i profesjonalny. Nie musicie się polubić i zaprzyjaźnić z kupującym, ale… jeżeli tak się stanie, to tylko lepiej dla ciebie. Jeżeli klient cię polubi, zaufa ci. O to w biznesie chodzi – o zaufanie. Dlatego najważniejszą rzeczą jest bycie szczerym – jeżeli kłamałeś o czymś w ogłoszeniu czy przez telefon, to teraz to wyjdzie. Szkoda czasu twojego i klienta. A niemiłe wrażenie pozostanie. Miej też dla klienta czas. Umów się po kościele, nie przed… Nie spiesz się, nie poganiaj. To bardzo denerwujące.

Twarde negocjacje

Jeżeli klient negocjuje mocno, to taka podpowiedź – warto czasem postawić na swoim. Jeżeli jechał do ciebie 300 km, motocykl mu się podoba, jest tym czego szukał, a próbuje urwać 200 zł, to robi to tylko dla zasady. I tak weźmie i tak. Nawet jak powie, że 6000 nie da, 5800 to jego ostatnie słowo i pójdzie do swojego auta. Poczekaj, wróci. Na 80%.

Pozostaje mi życzyć powodzenia w sprzedaży. Mam tylko nadzieję, że sprzedajesz po to, by kupić drugi motocykl. Do zobaczenia na drogach!

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.