_SLIDERDookoła Bałtyku. Tydzień we dwoje na kanapie KTM

Dookoła Bałtyku. Tydzień we dwoje na kanapie KTM [WYPRAWA]

-

Szwedzkie drogi prowadzą głównie przez niezamieszkałe tereny, rzadko przejeżdżamy przez jakieś miasta, po drodze spotykamy dziwnych ludzi oraz wielu motocyklistów na stacjach. O ile ci na stacjach częściowo witają się z nami dość serdecznie, tak po drodze nie istnieją żadne pozdrowienia między motocyklistami, więc i my rezygnujemy z podnoszenia ręki niestety. Po drodze mijamy ogromne jezioro, piękny widok a im bliżej celu tym więcej miast i miasteczek przy trasie.

malmo 17Kiedy wjeżdżamy do Malmo od razu nam się podoba. Lokalizujemy hotel Mercure Malmo. Okazuje się, że nie ma on klimatyzacji a na booking.com podano błędną informację, że personel mówi po polsku. Nie wszystkie panie na recepcji są miłe i sympatyczne kiedy informujemy je o braku rzetelnych danych u pośrednika. Jednak przy wymeldowywaniu następnego dnia jedna z recepcjonistek od razu postanawia zgłosić błędy i uaktualnić dane, miło z jej strony.

Lokujemy się w pokoju, rozpakowujemy kufry (jak co dzień), doprowadzamy się do porządku, przebieramy w „cywilne” dresy i postanawiamy, że oglądanie miasta umożliwi nam dojechanie bliżej starówki. Dotarcie na miejsce mija nam przy zawrotnej prędkości 40 km/h, ale nie mamy wyjścia, na każdym rogu łypią na nas swoim elektronicznym okiem mierniki prędkości i święcą informacją czy jedziemy za szybko czy też zgodnie z przepisami. Chwilę nam zajmuje znalezienie właściwego kierunku zwiedzania i znalezienie rejonu, który naprawdę bardzo nam się podoba.

malmo 21W konkursie na najładniejsze stare miasto wygrywa Malmo, bez dwóch zdań dzierży według nas palmę pierwszeństwa.
Oboje dochodzimy też do wniosku, że fajnie by było studiować w takim miejscu. Spacerując z kaskami w dłoniach i w poszukiwaniu jakiegoś czynnego sklepu (czasami musimy kupić coś do picia) dochodzimy prawie nad samo morze, ale jest już ciemno, więc rezygnujemy z bliższego spojrzenia na latarnię morską. Bolące cztery litery i lekko spuchnięte, od całodniowego siedzenia na kanapie jednośladu łydki dają o sobie znać. Czas wrócić i trochę zregenerować siły przed kolejnym dniem.

Mylimy drogę powrotną do hotelu (na szczęście wcześniej bez problemu udaje nam się odnaleźć zaparkowany motocykl) i trafiamy w mniej przyjazną uliczkę, niestety każde miasto ma swoje ciemne strony. W dostaniu się na Stadiongatan pomaga nam GPS. Kat parkuje na zamkniętym, strzeżonym parkingu hotelowym, a my, zadowoleni z odwiedzenia tego miasta, parkujemy w pokoju. Jutro zamierzamy dotrzeć do Hamburga pokonując po drodze dwa najdłuższe mosty na Bałtyku.

Most nad Sundem

Jak co dzień, po śniadaniu usiłujemy po raz kolejny właściwie spakować kufry. Następnie wymeldowanie z hotelu, zapakowanie kufrów na kata i w drogę. Grosse 10Tym razem nie musimy nigdzie kluczyć, kierujemy się prosto na most Oresundsbron (most nad Sundem) łączący Szwecję z Danią. W związku z tym w pogotowiu mam telefon z aparatem, który przed bramkami wyciągam z kieszeni. Trzeba też wyciągnąć trochę euro, gdyż przyjemność jazdy tą drogą sporo kosztuje. Choć autostrady są tu bezpłatne, za ten odcinek trzeba wyłożyć po 25 euro za osobę, ale mamy nadzieję, że warto. Ta część trasy to most o długości prawie ośmiu kilometrów, sztuczna wyspa o długości czterech kilometrów oraz tunel o długości trzech i pół kilometra – razem ponad 15 kilometrów za łączną kwotę ok. 50 euro. Mimo to warto zobaczyć najdłuższy na świecie most łączący ze sobą dwa państwa, składający się z dwóch dwupasmowych jezdni oraz torów kolejowych po obu stronach.
Jedziemy wolno, ok. 70 km/h, po pierwsze usiłuję robić zdjęcia, po drugie wiatr od morza jest dość silny i po prostu inaczej jechać się nie da. Niemal niepostrzeżenie wjeżdżamy do Danii, dobrze, że udało się nam zauważyć tablicę informacyjną. Udaje nam się utrzymać równy tor jazdy a ja nie wiem w którą stronę patrzeć – po prawej elektrownie wiatrowe w morzu, po lewej jakieś statki. Staram się nie zgubić telefonu a zdjęcia robię raczej na ślepo niż świadomie wybierając obiekty.

Grosse 3Za mostami i tunelem zjeżdżamy na plażę, kilkakrotnie usiłujemy stabilnie zaparkować na nierównej nawierzchni i idziemy zobaczyć plażę. Mimo dużych fal jest sporo ludzi zarówno na jej dzikiej części jak i na tej strzeżonej. Kąpią się dorośli i dzieci, ci pierwsi zdają się nie przejmować szczególnie bezpieczeństwem czterolatków dryfujących na falach w dmuchanych kółkach. Taki model wychowania chyba, ja nie odeszłabym od swojego dziecka na krok i nie spuściłabym z oka na moment.

Jedziemy dalej. Dania z kanapy niewiele różni się od Szwecji, za to Duńczyk na stacji benzynowej jednak trochę się różni od Szweda. Większość stacji działa na zasadzie: autoryzuj kartę, zatankuj i jedź a my ci pobierzemy tyle ile jesteś winien. W związku z tym, że nie wiem jak to działa idę zapytać obsługi in English. Pan kasjer uprzejmie mi odpowiada, niestety nic nie rozumiem, więc ponownie proszę o odpowiedź po angielsku. Chwilę zajmuje zanim dociera do mnie, że pan mówi po angielsku, tylko z takim akcentem jakby jadł właśnie makaron albo inne kluski. Miałam już do czynienia z Duńczykami tyle, że tamci mówili wyraźną angielszczyzną.

ahoj 1[sam id=”11″ codes=”true”]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

8 KOMENTARZE

  1. Ludzie z Podlasia i Suwalszczyzny tłumaczą zachowanie Litwinów nieuchronnością kary, jaka czeka na nich u siebie i wolnością, jakiej doświadczają u nas. Ponoć tam bardzo łatwo o mandat za każde niemalże przewinienie na drodze, u nas tylko fotoradary.
    Planowałem taka podróż w tym sezonie, ale za dużo zmian zawodowych moich i dziewczyny. W przyszłym roku ruszę na pewno, ale raczej najpierw w stronę Niemiec, stamtąd szybciej promem do Danii, a w Szwecji wzdłuż wybrzeża. Jakby były 2 tygodnie to i Zatokę Botnicką się objedzie.

  2. W przyszłym roku wybieramy się tą samą drogą do Tallina, a następnie dalej na Northcape :) (wszystko na blogu)

    Z Niemiec do Danii a potem Szwecji warto pojechać mostem :) trochę drogo ale to jedyny taki most.

  3. Dookoła Bałtyku??? To jakaś bzdura… Litwa, Łotwa, Estonia, a potem promem do Szwecji??? Dla mnie wyprawa zupełnie bez sensu… Poza tym, z Niemiec nie jedzie się do Danii mostem…

    • To ciekawe, znaczy ze wcale nie jechaliśmy Oresundbron. Dla Ciebie wyjazd może być bez sensu dla nas miał sens i właśnie na taka trasę mieliśmy ochotę i czas. Nie musisz tego rozumieć ani powtarzać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ